Reklama
Reklama

#BODY POSITIVE Rewolucja w pięknie?

#BODY POSITIVE Rewolucja w pięknie? fot. www.instagram.com/event_horizon_pictures/ fot. www.instagram.com/ewokracja/

Ruch rośnie w siłę. #bodypositive osiągnął już ponad 5,5 miliona postów na Instagramie. Imponująca liczba jeszcze bardziej ośmiela kobiety do pokochania siebie bezwarunkowo. Czy to się może udać?

W dobrym kierunku… Najprościej rzecz ujmując, chodzi o bezwzględną akceptację swojego ciała. Bez osądzania i porównywania. „Kompleksy i negatywny stosunek do siebie samej nie prowadzi do niczego dobrego. Dlatego warto zostać swoim przyjacielem.

Body positive dla mnie nie oznacza „ślepej” miłości do każdego centymetra ciała. Możemy je lubić, szanować i jednocześnie być świadomą mankamentów oraz najważniejsze – naszych zalet! Bo każda z nas je ma. Jeśli chcemy zatroszczyć się o siebie i zadbać, potrzebne nam jest pozytywne nastawienie”, mówi najsłynniejsza polska blogerka XL Ewa Zakrzewska, którą na Instagramie (@ ewokracja) followuje 46 tysięcy osób.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Ewa Zakrzewska (@ewokracja)Lip 3, 2018 o 1:45 PDT

 

Ale hasło nie jest zarezerwowane tylko dla osób z krągłościami. Jest znacznie bardziej pojemne i dotyczy wielu aspektów kobiecego ciała. Wystarczy spojrzeć na konto Julii @douzefevrier, Francuzki, której ciało w 40% uległo poparzeniu podczas groźnego wypadku. „Dzięki Instagramowi stałam się body-aktywistką. Po swoim wypadku stworzyłam konto, na którym opowiadam historię moją i mojego ciała. Dostałam dziesiątki wiadomości od osób, które mnie wspierają i dodają odwagi. Dzięki wszystkim dowodom solidarności odzyskałam wiarę w siebie. Dzisiaj jestem w stanie się z tym zmierzyć, wychodzić z domu, pokazać się bez kompleksów. Kiedy w realu ludzie przyglądają mi się, mam ochotę  powiedzieć: „Tak, mam spalone ciało, i co w związku z tym? Mam się  gdzieś ukryć?” Na pewno nie!

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Little Phenix (@douzefevrier)Wrz 10, 2018 o 10:15 PDT

Samooakceptacja oznacza pokochanie siebie takimi, jakimi jesteśmy. To jest sedno”, wyjaśnia. Wystarczy wyszukać #bodypositive na Instagramie, żeby przekonać się, że tej rewolucji nic nie jest w stanie zatrzymać. Kobiety na całym świecie zaczęły kreować własny obraz piękna, pokazując swoje ciało bez retuszu: z cellulitem, bliznami, siwizną, nieoogolonymi włosami… Pewne siebie, bez kompleksów. …podchwycone przez gwiazdy Jestem dumna ze swojego ciała – do tej dyskusji szybko włączyły się gwiazdy. Alicia Keys promuje look „no make-up” i oznajmia, że „Kobietom zrobiono pranie mózgu, wmawiając im, że muszą być szczupłe, sexy, pożądane i zawsze perfekcyjne. Beth Ditto (wokalistka zespołu Gossip) konsekwentnie walczy ze stereotypowym postrzeganiem piękna i społeczeństwem, które faworyzuje wyidealizowany obraz kobiecego ciała. „Życie to nie pokaz Victoria’s Secret”, przypominają amerykańskie siostry Alyssa i Lexi Scaffi di. W ich pokazie „Anti-Victoria’s Secret Fashion Show” na wybiegu pojawiły się modelki duże, chude, niskie, grube i niepełnosprawne.  Hasło przewodnie: „Piękno to pewność siebie i duma z tego, kim jesteś jako człowiek”. „Nie chodzi o to, żeby promować otyłość lub anoreksję, ale żeby zerwać ze stereotypowym postrzeganiem kobiecego piękna”, precyzują siostry. Podkreślają też, że wybiegowe modelki o wymiarach 180 cm wzrostu i średnio 53 kg wagi, to zaledwie 5% kobiet na świecie. Czas najwyższy wrócić do rzeczywistości. …i przez koncerny

Pierwsza była marka Dove. Jeszcze zanim ruch Body Positive rozkręcił się na dobre, w kampaniach marki zamiast modelek pojawiły się prawdziwe kobiety. „Wierzymy w świat, gdzie piękno jest źródłem pewności siebie, a nie negatywnych emocji. Dlatego Dove już w 2004 roku rozpoczęło społeczną konwersację o presji kanonów piękna, której każda z nas stawia czoła. Jeszcze zanim pojawił się trend Body Positive, pokazywaliśmy w swoich kampaniach prawdziwe, piękne kobiety. Kontynuujemy swoją misję upowszechniając różnorodne piękno, wielowymiarowe, bez granic”, mówi Brand Manager Dove Ewelina Gajewska.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Dove Global Channel (@dove)Maj 8, 2018 o 8:29 PDT

Inni szybko wzięli przykład z tych założeń, idąc tym samym śladem. Marka Asos nie używa już Photoshopa do usuwania rozstępów swoich modelek. Brytyjska marka bielizny Neon Moon w kampanii pokazuje niewydepilowane modelki, bez retuszu. Twarzą Celine zostaje 80-letnia pisarka Joan Didion. Rihanna w swojej  urodowej marce Fenty Beauty by Rihanna projektuje  aż 40 odcieni podkładów dla karnacji kobiet ze wszystkich zakątków świata. To prawdziwy „kij w mrowisko” branży kosmetycznej…

Wkrótce można spodziewać się kolejnych naśladowców, bo firmy wyczują w tym działaniu potencjał do poszerzenia swojej grupy docelowej. „Konsument nie jest jednak głupi”, przypominają specjaliści od strategii dużych agencji reklamowych. Brak szczerości może być zgubny dla marki. „Normalne”, ale nie za zwykłe Kreatywni z agencji reklamowych zauważają, że ich klienci owszem, chcą „normalności, ale wysublimowanej”. Nawet duża modelka ma mieć zarysowaną talię i proporcjonalne uda. Najwyraźniej potrzeba jeszcze czasu, aby normalność stała się  całkowicie akceptowana. Tak czy inaczej, sam fenomen ma pozytywny charakter. Wreszcie zaczęto zauważać różnorodność i odmienne oblicza piękna i kłaść nacisk na indywidualizm. I może to właśnie najważniejszy aspekt całego fenomenu akcji.  Jest tylko jedno ale. Według wytycznych Body Positive mamy pokochać nasze ciało bezkrytycznie, z grubymi udami, workami pod oczami, rozstępami. A co, jeśli odbicie w lustrze wcale nam się jednak nie podoba? Czy zmuszać się do samoakceptacji na siłę? Bo jak inaczej je pokochać? Kompleksy dotykają wszystkich! Podpisanie zdjęcia #bodypositive nie sprawi, że znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Każda z nas miewa dni, kiedy nie lubi swojego ciała – najważniejsze, żeby umieć je docenić. Ciekawy jest fakt, że kobiece ciało jest cały czas przedmiotem publicznej debaty, maszyną napędzającą sprzedaż produktu i obiektem seksualnym. Czy nie byłoby cudownie, gdyby wreszcie zostawić je w spokoju? W opozycji do Body Positive powstał niedawno ruch o nazwie Body Neutrality, który głosi: „Nie musisz kochać swojego ciała, ale możesz je zaakceptować”. Inny punkt widzenia, ale znów nasze ciało w centrum zainteresowania. Naprawdę tego chcemy?

Tekst: Maja Jaworska

Zdjęcie główne: Ewa Zakrzewska www.instagram.com/ewokracja/

Reklama
Reklama

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama