Reklama
Reklama

Jak nie popełniać błędów w miłości - WYZNANIA

Jak nie popełniać błędów w miłości - WYZNANIA fot. istock.com
TAGI:

Chciałam podzielić się swoją historią. Być może niektóre z was postąpiły kiedyś podobnie, a może jesteście aktualnie w podobnej sytuacji i zastanawiacie się jaką decyzję podjąć.

Jeżeli tak, to wyciągnijcie lekcję z moich błędów. Do rzeczy: swojego faceta poznałam jakieś 7 lat temu jeszcze chodząc do szkoły. Nazwijmy go X. Większość z was woli pewnie typ macho- umięśnionych, ekstrawertycznych, pewnych siebie samców alfa. Ja natomiast zawsze uważałam, że wersje alfa mają dużo bugów (taki żart dla graczy :P).

X zaś był inny- uroczy, nieśmiały, zabawny, czuły, naprawdę wartościowy chłopak. Byłam jego pierwszą dziewczyną, wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Była jeszcze jedna cecha, która wyróżniała go na tle chłopców z jego klasy - ba, nawet całej szkoły! Ważył dobre 130kg. Może i więcej, nie zmienia to faktu, że był wyjątkowo otyły. Zawsze miałam się za osobę, dla której liczy się charakter, która nie ocenia ludzi przez pryzmat ich wyglądu. I tak było przez pierwszy miesiąc.

Niestety coraz więcej osób zaczęło wytykać nas palcami. Ciągłe chichotanie, szepty, spojrzenia... Ty z takim grubasem? Co Ty w nim niby widzisz? Aż tak jesteś zdesperowana? On jest okropny! Nie zgniata Cię? Po co Ty z nim jesteś? Eh, no i zaczęło mnie to przytłaczać... Nigdy nie lubiłam być w centrum zainteresowania, jestem raczej introwertyczką i takie bycie na ustach całej szkoły zaczęło mnie dręczyć. Zaczęłam patrzeć na mojego chłopaka inaczej niż wcześniej. Wszystko nagle mi w nim przeszkadzało, poczucie humoru traktowałam jako dziecinne zachowanie, a jego uroczą nieśmiałość tłumaczyłam jako zwykły efekt kompleksów. Wstydziłam się za niego przy znajomych. Po dwóch miesiącach postanowiłam zakończyć ten związek. Bardzo to przeżył i długo mnie unikał.

Jakiś czas później związałam się z chłopakiem, z którym byłam 4 lata. Cztery lata piekła. Manipulacje, znęcanie się psychiczne, fizyczne... To była zwykła patologia. W międzyczasie wciąż myślałam o X, o tym jaki był dobry, że z nim na pewno byłoby inaczej. Czułam się okropnie. Uświadomiłam sobie, że tęsknię. Któregoś dnia spotkałam go na koncercie charytatywnym. W końcu mieliśmy okazję porozmawiać. Czułam motylki w brzuchu, strasznie się ucieszyłam i jednocześnie zestresowałam. Dowiedziałam się, że ma dziewczynę, że jest z nią rok i są szczęśliwi. To było dla mnie bolesne. Jednocześnie wiedziałam, że zasłużyłam na ten cios, a on zasłużył na kogoś, kto go prawdziwie pokocha i zaakceptuje. Tak bardzo chciałam być na jej miejscu... Ale nawet jakby on był wolny to ja i tak byłam pod rządami manipulatora, który zrobił mi takie pranie mózgu, że po prostu nie umiałam odejść.

Długi czas później, pod koniec mojej 4-letniej męczarni, X już od roku był wolny. Nie wyszło mu, to nie było to. Postanowiłam odświeżyć kontakt. Oczywiście w tajemnicy przed moim facetem, gdyby się dowiedział urządziłby mi piekło. X dużo mi wtedy pomógł. Tłumaczył, że nie jestem niczyją własnością, żebym nie dała sobie wmawiać, że jestem nikim i nie zasługuję na dobro, że muszę się z tego uwolnić... Rozmowy z nim, kontakt z dobrym człowiekiem uświadomiły mi, że świat nie kończy się w czterech ścianach z jakimś palantem. Że jestem wolna, że mogę wszystko! Dzięki X zdobyłam się na odwagę by zakończyć tę relację. Nie przypuszczałam, że nawet nie zapłaczę, że poczuję taką ulgę! Po pewnym czasie moja relacja z X przerodziła się w flirt, aż w końcu w długo upragniony związek, o którym tak marzyłam. Jeszcze na etapie flirtu wiedziałam, że go kocham ale czekałam z tym. X nie lubi pośpiechu, podejmowania pochopnych decyzji, zawsze woli mieć pewność, dać sobie czas. To też powód, dla którego wszystkie nasze pierwsze razy były takie magiczne. Pierwszy pocałunek, pierwsze "kocham Cię", pierwszy seks. Ah... Jesteśmy razem 3 lata i jestem pewna, że to ten jedyny. Kocham go w każdym calu i nie wyobrażam sobie, że nie mogłabym przytulać się do jego sadełka, haha. Brzmi śmiesznie, wiem, ale X ma do siebie dużo dystansu i wcale nie przeszkadza mu (a wręcz przeciwnie), gdy nazywam go swoim tłuścioszkiem. Jest dla mnie idealny, akceptuję go zawsze, we wszystkim się wspieramy i w końcu możemy dać sobie to, czego wcześniej nie znaleźliśmy w poprzednich związkach. X nie ma ochoty chudnąć, a ja nie nalegam, jedynie czasem coś wspomnę o skutkach zdrowotnych, ale to zwykła troska. Teraz jestem szczęśliwą kobietą, która ma przy boku prawdziwego partnera- cudownego przyjaciela i wspaniałego kochanka.

No i tu, na końcu tej historii nasuwają się pytania. Z jednej strony cholernie żałuję, że go zostawiłam, że przejmowałam się opinią ludzi. Byłabym jego pierwszą i ostatnią, bylibyśmy już na innym etapie związku, może nawet bylibyśmy już małżeństwem. Z drugiej strony... Może dobrze sie stało? Byłam młodsza, głupsza, nie miałam pojęcia o prawdziwej miłości. Może spotkałoby go przeze mnie więcej przykrości, zmarnowalibyśmy swoją szansę, rozstali się wrogo i już nigdy nie chcieli na siebie spojrzeć? Może dobrze się stało, że wydorośleliśmy, zmądrzeliśmy i swoją wiedzę i doświadczenie potrafimy teraz dobrze wykorzystać? Co wy wszystkie na ten temat myślicie? Powiem wam jeszcze coś. Bez względu na opinie życzę wam, aby każda z was miała w swoim życiu takiego kochanego tłuścioszka/ patyczaka/ niziołka i każdego innego faceta, z którym wcześniej nawet nie pomyślałybyście, że możecie się umówić.

Z biegiem lat zrozumiałam, że nie wszystko złoto co się świeci. Że największy przystojniak może być złym człowiekiem, a w tym nieidealnie idealnym człowieku odnajdziecie prawdziwe dobro i miłość. Nawet jeżeli mężczyzna nie ma tych wymaganych 180 cm to nie skreślajcie go, otwórzcie się na innych i dajcie szansę, a być może zostaniecie miło zaskoczone. I przede wszystkim- nie kierujcie się opinią innych. Bo ile ludzi tyle opinii, nigdy nie da się wszystkim dogodzić. Ludzie będą krytykować, będą hejtować, zawsze będzie ich razić wasze szczęście. Dlatego nie dajcie go zniszczyć. Kierujcie tylko swoim sercem, swoim rozumem. Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca :).

Od redakcji

W zamian za waszą historię chcemy was nagrodzić. Mamy do rozdania 10 książek, które powstały pod naszym patronatem: KAMASUTRA 2.0 99 obłędnych sekspozycji. Wyślij swoją opowieść na maila: cosmo@cosmo.pl!

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama