Reklama
Reklama

Nasz związek nie był idyllą, należał raczej do tych skrajnie burzliwych... - WYZNANIA

Nasz związek nie był idyllą, należał raczej do tych skrajnie burzliwych... - WYZNANIA fot. istock.com

On był ode mnie starszy o 11 lat, nieprawdopodobnie męski i sensualny. ..

Z wypiekami na twarzy czytam rubrykę "wyznania" (zresztą jak całe Cosmo...). Przeżyłam kiedyś coś niesamowitego, ale nigdy nie odważyłam się o tym nikomu opowiedzieć. Jednak Wy wyzwalacie we mnie pokłady odwagi, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Dziękuję za to, co robicie, bo pokazujecie kobietom, że ich seksualność, to ważna sprawa, która nie powinna być tematem tabu. To ważne, bo dzięki Wam ktoś taki jak ja (a jestem pewna, że takich kobiet jest więcej) otwiera się na nią, mówi o niej bez wstydu i jest z niej dumna. A poniżej moje wyznanie. Gorąco pozdrawiam całą ekipę Cosmo! 

Nasz związek nie był idyllą, należał raczej do tych skrajnie burzliwych. W trakcie jego trwania kochaliśmy się, nienawidziliśmy, rozstawaliśmy i schodziliśmy się nieskończoną ilość razy. On był ode mnie starszy o 11 lat, nieprawdopodobnie męski i sensualny. Pociągał mnie jego intelekt i oczytanie. Potrafił mnie uwodzić tak, że nie mogłam mu się oprzeć, nawet po strasznej awanturze i dramatycznym rozstaniu. Wystarczyło, że spojrzał na mnie chmurnymi, niebieskimi oczami i już byłam jego. Wpadałam w sidła, które sprytnie na mnie zastawiał. 

Tak było i tym razem. Kolejna kłótnia, emocje opadły nieco, postanowiliśmy się spotkać i spokojnie porozmawiać. Czekałam na niego na końcu rzadko uczęszczanej, leśnej ścieżki. Spóźniał się, a ja zaczęłam się denerwować. Gdy zrezygnowana i zła zaczęłam zbierać się do drogi powrotnej, zobaczyłam nadjeżdżający samochód.

Nie potrafiłam się poruszyć. Świadomość, że się zbliża sparaliżowała moje ciało. Zatrzymał się na małej polanie, wysiadł z samochodu i stanął naprzeciw mnie. Nic nie powiedział, po prostu podszedł blisko, tak, że łaskotał swoim oddechem mój policzek, spojrzał w oczy i namiętnie pocałował. Odwzajemniałam jego pocałunki gwałtownie, łapczywie wpijając się w jego usta. Zapadał zmrok, a my w środku lasu gorączkowo zrywaliśmy z siebie ubrania, nie zwracając uwagi na to, gdzie lądują. On pieścił moje piersi, ssał i przygryzał moje sutki, a ja zatapiałam palce w jego włosach i ciągnąc je, oddawałam się rozkoszy. Następnie chwycił mnie w talii, uniósł jak piórko, posadził na masce samochodu i zaczął pieścić moją kobiecość ustami. Adrenalina, pożądanie i świadomość, że nikogo nie ma w promieniu najbliższych 2 kilometrów sprawiły, że orgazmu doznałam bardzo szybko. Szczytowałam długo, krzycząc z rozkoszy. Ale on nie dał mi czasu na odpoczynek. Złapał mnie za ramiona, odwrócił tyłem do siebie i przyciskając moje ciało i ręce do maski samochodu wszedł we mnie mocno i zdecydowanie. Nie mieliśmy nawet prezerwatyw, ale w tym momencie to się w ogóle nie liczyło. Był taki władczy i dominujący, że doszłam po raz drugi. On też zaczął zbliżać się do finału, i gdy to wyczułam, wyplątałam się z jego uścisku, wzięłam jego męskość w usta i pozwoliłam mu w nich skończyć. Nie mieliśmy już siły, żeby rozmawiać. Po prostu położyliśmy się na tylnej kanapie samochodu i tuląc się do siebie, w milczeniu cieszyliśmy się ze swojej obecności. 

Dzisiaj nie jesteśmy już razem. Ale ja nadal czekam, żeby zadzwonił i poprosił o spotkanie na końcu leśnej ścieżki... 

Pozdrawiam Magda.

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama