Reklama
Reklama

Ta historia nie skończyła się dobrze… - WYZNANIA

Ta historia nie skończyła się dobrze… - WYZNANIA fot. istock.com

Chciałam podzielić się swoją historią…

Poznaliśmy się  w miejscu dzielenia wspólnej pasji. Na początku to była zwykła znajomość, która z biegiem czasu przerodziła się w przyjaźń.

 

Byliśmy dla siebie osobami, które w dosłownie każdej sytuacji mogły na siebie liczyć. Ja wtedy mężatka, on kawaler. Spędzaliśmy ze sobą dosłownie każdą chwilę, zarówno podczas spotkań ze wspólnymi znajomymi, na wyjazdach sportowych. Pewnego razu zdarzyło się między nami coś więcej. Brzmi banalnie, prawda? Ale tak właśnie się stało.

Później były ukradkowe spotkania, rozmowy o wspólnej przyszłości i ciągłą, głównie z mojej strony szarpanina uczuć. Co zrobić, przecież ja mam męża.

Po jakimś czasie byłam pewna, że odchodzę od męża, bo nie umiem żyć w ten sposób.

A on? On raz chciał ze mną być, innym razem nie... W każdym razie doszedł do wniosku, że nikt nie może się dowiedzieć o naszych spotkaniach. Nie wiedziałam jak się zachować. Kim ja dla niego jestem w takim razie? Ale po jakimś czasie postanowiłam brać, ile mógł mi dać.... Głupie, wiem. Oszukiwałam samą siebie, że kiedyś będziemy razem, a on korzystał z tego, że zawsze byłam, gdy mnie potrzebował.

Po kilku latach takiej męki, postanowiłam ostatecznie odejść od męża i liczyć na to, że wtedy będziemy mogli przestać się kryć. O ironio!!! Po rozwodzie jednak, "mój kochany" oświadczył, że on psychicznie nie da rady. Że nie poradziłby sobie z tym, że ktoś zarzuciłby mu, że rozbił małżeństwo, że  spotykał się z mężatką.

Nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać, czy po prostu dać mu w twarz. Załamałam się psychicznie. Miałam myśli samobójcze i jedyne, co powstrzymało mnie przed tą głupotą, to moja córka. Musiałam jakoś się odnaleźć, odbudować swoje życie i poczucie wartości. Znajomi namawiali, bym wróciła do męża. Nie widziałam się już w tej roli, ale postanowiłam spróbować. I wiesz co wtedy się stało??? Wtedy mój "przyjaciel" przejrzał na oczy. Mówił, że zrozumiał, że jest mu beze mnie źle, że nie wyobraża sobie, że mnie nie będzie. Zaczął snuć plany o wspólnej przyszłości, domu, dziecku. Zapraszał mnie do swojej rodziny. Trwało to 3 miesiące. A potem oznajmił mi w smsie, że on jednak nie daje rady. Że wciąż boi się tego, że ktoś się dowie jak to się między nami zaczęło, że będą go oceniać ... Nie miał nawet na tyle odwagi, żeby powiedzieć mi to w twarz.

Od tamtej pory wiele się we mnie zmieniło. Odbudowałam swoją pewność siebie, podniosłam się psychicznie i dotarło do mnie jakie popełniłam błędy. Ale w miłości tak jest, niestety. Jak się kocha, to ślepo. Tylko, że takich ludzi jak on - narcystycznych, myślących tylko o sobie, biorących od innych, samemu niewiele dając - należy omijać z daleka. Bo zniszczą nasze życie i wszystko, co w nas dobre. 

 

Pozdrawiam J.

 

Od redakcji: Wyślij do nas swoją sex historię i zgarnij 1 z 10 książek KAMASUTRA 2.0 - 99 obłędnych sekspozycji. 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama