Reklama
Reklama

Jak przetrwać poniedziałek?

Jak przetrwać poniedziałek? fot. istock.com
TAGI:

Katarzyna Lemanowicz

08lipca2019

I z energią wkroczyć w nowy tydzień…!

Głowa jeszcze buja w obłokach weekendu. Przyjemny czas, spędzony tak jak tylko masz ochotę. A tu nagle budzik dzwoni stanowczo za wcześnie i znowu pojawia się ten „znienawidzony” przez większość poniedziałek. Dlaczego tak bardzo go nie lubimy? Przecież to początek wszystkiego, możliwość zapisania białej kartki na nowo. Zrobienia, przeżycia mnóstwa rzeczy. Na czym polega fenomen, delikatnie rzecz ujmując, braku sympatii poniedziałku?

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tyle: czas płynie za szybko, żyjemy bardzo szybko, intensywnie, a tych momentów na odpoczynek (i oczywiście nie chodzi mi o bierne leżenie na kanapie – choć to też przyjemna perspektywa) jest stosunkowo niewiele. Kiedy już czuję, że zaczynam nabierać sił i energii dzwoni budzik. I, dosłownie jak w „Dniu Świra” z Markiem Kondratem mówię sobie: k...a mać! Znowu to samo. Na szczęście jeszcze nie doszłam do tego etapu, że każdego dnia, na śniadanie, przed wyjściem do pracy jem płatki kukurydziane z mlekiem. Gdy to się stanie – będzie dla mnie sygnał, że już totalnie dałam się pochłonąć matni rutyny ;).

No dobrze… ale w takim razie jak poradzić sobie z „poniedziałkiem” – początkiem tygodnia?

Jasne, pewnie chcielibyście złote zasady, uniwersalne zasady, które sprawdzą się także u was. O nie, nie ma łatwo!

Mogę powiedzieć co mnie pomaga, a wy możecie się zainspirować moimi poczynaniami. Pierwszym, podstawowym jest tok myślenia. Wiadomo, narzekanie jest dla ludzi, ale niestety, kiedy „stękam” jak to nie chce mi się wstać, iść do pracy, zrobić tego czy tamtego to czuję się jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Pozytywne myślenie ponad wszystko. Znajdź coś, co pomaga ci przetrwać dzień w pracy. Jeśli nie możesz jej podpisać hashtagiem #lovemyjob, to może osoby, z którymi współpracujesz dają ci pozytywną energię? Pomyśl też tak, twoja praca, a w zasadzie pieniądze, które zarabiasz dają możliwość spełniania marzeń. W jednym przypadku są to drobne rzeczy, w innym te większe.

Wracając do konkretów, przed wyjściem do pracy obowiązkowo krótki, orzeźwiający – ale nie w lodowatej wodzie – prysznic z energetycznym żelem. Później szybki, ale skuteczny rytuał pielęgnujący twarz – tu moja niezawodna szczoteczka FOREO Luna 3. Jeśli wygospodaruję jeszcze 90 sekund, to robię maseczkę z FOREO Ufo. Na ciało nakładam olejek Herla – a w zasadzie złoty eliksir do ciała. Pięknie nawilża, odżywia skórę, a delikatnie mieniące się drobinki złota na moim ciele od razu poprawiają mi humor. Tych kilka czynności naprawdę skuteczni poprawia mi humor! A dodatkowo mam poczucie, że w te 5 minut robię coś tylko i wyłącznie dla siebie. Świadomość dbania o swoje ciało, sprawiania że wygląda pięknie jest naprawdę bardzo przyjemna. Nie traktuję porannych rytuałów jako zła koniecznego. Tylko coś co sprawia mi realną frajdę. 

Następnie lekki makijaż - zaczynam od fluidu koloryzującego z filtrem 50 Avene, później delikatne muśnięcie brązującym pudrem – dzięki któremu moja skóra wygląda na muśniętą słońcem, bardziej wypoczętą. Lekko wytuszowane rzęsy, a na ustach moje ostatnie odkrycie – koralowy błyszczyk od Neo Make Up, który rozświetla, i dodatkowo delikatnie uwypukla usta. Z takim makijażem mogę podbijać świat! ;)

1. FOREO Luna 3 (cena ok. 849zł), 2. FOREO Ufo (cena ok. 1199zł), 3. FOREO Make my day mask (cena ok. 49zł), 4 Avene - fluid koloryzujący SPF 50+ (cena ok. 55zł), 5. Herla złoty eliksir do ciała (cena ok. 11ozł), 6. NEO Make Up błyszczyk do ust uwypuklający Pro Plumping Lipgloss no 3 Camelia (cena ok. 45zł), 7. Sephora opalizujący puder brązujący (cena ok. 56zł), 8. Sephora Outrageous Curl Mascara (cena ok. 49zł).

Muzyka – praca jaką wykonuję wymaga ode mnie skupienia się, często odizolowania od gwaru biura, w tym pomaga mi muzyka, niezastąpiony SPOTIFY i słuchawki nauszne BOSE. Mam swoje ulubione playlisty, ale też często korzystam z „podpowiedzi” aplikacji. Pozytywne nastrajanie się na cały tydzień zaczynam już w drodze do pracy. Nawet kawa nie dodaje takiego energetycznego kopa jak dawka ulubionych utworów – u mnie na tapecie ostatnio płyta Anny Karwan - delikatna, kobieca, pozytywna. 

A skoro już o kawie mowa… Największą miłością darzę pyszne, nie za mocne latte, z idealną pianką. Coś co dodatkowo jest dla mnie wybawieniem w chwilach zwątpienia i nagłego spadku energii są zielone koktajle. Jakiś czas temu przeprowadziłam na sobie detoks koktajlowy, i od tego czasu nie rozstaję się z zielonym cudem. Blenduję wszystko co wpadnie mi w ręce, przelewam do bidonu i zabieram ze sobą do pracy. Uderzeniowa dawka witamin, składników mineralnych i odżywczych – od razu poprawi mi humor.

Czy aktywność fizyczna pomaga przetrwać poniedziałek?

Nie będę zbyt odkrywcza – aktywność fizyczna w formie ulubionego treningu może działać cuda. Naprawdę! Oczywiście, idealnie byłoby rozpocząć dzień, poniedziałek, tydzień na przykład od joggingu. Tylko jak zmusić się do wstania o 5.30, ubrania sportowych ciuchów i przebiegnięcia 5 km? W moim przypadku – niewykonalne! Już dawno zrozumiałam, że nic na siłę i że nie muszę wyrywać się z błogiego snu i ćwiczyć skoro świt. Równie rewelacyjnie działa na mnie trening po pracy. Nie porywam się również na niemożliwe, bo rozczarowanie, czy niewykonanie zamierzonego działa demotywująco i niestety buduje poczucie porażki, bezsilności – same negatywne emocje. A przecież właśnie tego chcemy uniknąć na początku tygodnia. Dlatego, dzisiaj po przyjściu z pracy, przebieram się w mój strój do biegania i "lecę" przekraczać kolejne - kilometrowe i wytrzymałościowe - granice. 

Życzę wam miłego, pełnego samych pozytywnych emocji poniedziałku! Podzielcie się ze mną swoimi sposobami na energetyczne rozpoczęcie (tygo)dnia - napiszcie do mnie na cosmo@cosmo.pl.

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama