Reklama
Reklama

Jak zbudować swoje pełnowartościowe JA?

Jak zbudować swoje pełnowartościowe JA? fot. istock.com

Co to znaczy być córką? Jakie schematy z dzieciństwa odziedziczyłaś? Jak określać siebie w relacjach ze swoimi rodzicami?

Jaka jesteś Ty w roli córki? Odpowiedź na to pytanie ma fundamentalne znaczenie dla Twojego rozwoju emocjonalnego, społecznego i mentalnego. Przez pierwsze lata życia znajdujesz się praktycznie tylko pod wpływem rodziców i to oni, wychowując Ciebie, uczą nieświadome wówczas dziecko sposobów postępowania i strategii myślenia. Mają oni na Ciebie ogromny wpływ i często nie posiadają wielkiej świadomości w zakresie inteligencji emocjonalnej. Na pewno byli bardziej nieświadomi niż dzisiejsi rodzice i nie wiedzieli, jakiego rodzaju schematy poznawcze Ci zostawili. Od nich dostałaś pierwsze modele tego, co to znaczy być mężczyzną, synem i ojcem – to ze strony taty – oraz co to znaczy być kobietą, matką i córką – ze strony mamy. Pamiętaj, że Twoi rodzice wymyślili sobie dziecko, ale nie mogli sobie wymyślić Ciebie! To musisz zrobić sama i właśnie to będziemy robić w tym artykule. Biorąc pod uwagę, że w dużej mierze to, kim dziś jesteś, zostało przez nich w sposób zarówno pozytywny, jak i negatywny, ukształtowane, ten artykuł ma szczególną wartość i upewnij się, że przeczytasz go od deski do deski, powracając do niego zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba.

ROZWÓJ TWOJEGO „JA”

Gdy dziecko się rodzi, nie ma jeszcze swojego „ja”, czyli ego. W gruncie rzeczy na poziomie intelektualnym, jako ukształtowana osobowość zdająca sobie sprawę ze swojej egzystencji, zaczynasz istnieć dopiero w okolicach 4-6 roku życia. To znaczy, że do tego momentu wszystkie „prawdy” dotyczące świata są Ci dawane z zewnątrz. Stajesz się podmiotem ich działania i nieważne, czy są one oparte na faktach czy wyssane z palca, jako małe dziecko nie masz innej opcji niż je po prostu przyjmować. Dopiero około pierwszego roku życia pojawiają Ci się pierwsze myśli, nieco później zaczynasz używać słówka „ja”, w ciągu pierwszych kilku lat życia uczysz się podstawowych mechanizmów przetrwania. Nie masz wówczas moralności, nie patrzysz na świat w kategoriach dobra i zła, masz zniekształcone postrzeganie rzeczywistości – bo jesteś małym dzieckiem i to naturalne na tym etapie. Ale dziś, gdy czytasz ten tekst jako dorosła kobieta, małym dzieckiem już nie jesteś i być nie musisz. Czytając ten artykuł, zobaczysz że niektóre Twoje sposoby myślenia pochodzą z dzieciństwa i dzięki tej świadomości będziesz mogła je zmienić.

fot. istock.com

SCHEMATY Z DZIECIŃSTWA

Jedną z takich ważnych strategii, której uczy się dziecko, jest forma realizowania potrzeby miłości. Każdy ją ma, każdy w jakiś sposób – werbalnie i behawioralnie – miłość daje i bierze. To, jak nauczyłaś się tego Ty, zależy od sytuacji w domu i tradycji rodzinnych. Załóżmy, że dziecko wraca do domu z czwórką z matematyki. Tata pyta, dlaczego nie dostało piątki. Dziecko nie wyciąga wniosku, że tata projektuje na nie swoje ambicje, ale że miłość polega na byciu najlepszym. I kilkadziesiąt lat później jest na stanowisku Prezesa i nadal ma w sobie lęk przed odrzuceniem, gdy nie osiągnie najlepszego wyniku. Taka skuteczność jest okupiona więc cierpieniem. Albo inna sytuacja, dziecko widzi, że rodzice są bardziej aktywni, gdy ono się rozchorowuje. Jego „mały” umysł wyciąga wniosek, że bycie słabym się opłaca, bo dostaje się uwagę. I wiele lat później dorosła już kobieta odgrywa rolę ofiary, realizując nadal pochodzące z dzieciństwa i dysfunkcjonalne schematy. Bo to, co było kiedyś dobre, wcale nie musi być dobre teraz. Przecież można inaczej zdobywać miłość niż poprzez użalanie się nad sobą. W innym przypadku dziecko uczy się, że gdy się zgadza z rodzicami, są mu bardziej przychylni. W efekcie może w przyszłości mieć przekonanie, że utrzymanie związku polega na zgadzaniu się, przez co wypiera swoją indywidualność i niezależność. Albo rodzi się mała buntowniczka, która orientuje się nieświadomie, że gdy robi coś wbrew rodzicom, oni wtedy dopiero są bardziej zainteresowani. I w dorosłym życiu jest konfliktowa nie wiedząc, że to jej nieświadoma strategia na otrzymywanie i dawanie miłości.

MODEL WŁASNEJ MATKI

Patrząc na to z boku, to są dziecinne mechanizmy rozumienia świata i nic dziwnego, że małe dziecko nie rozumie, że rodzic np. nie ma czasu. Kłopot w tym, że większość ludzi nie aktualizuje świadomie swoich modeli myślenia i działania i po latach ktoś np. dalej boi się odrzucenia, choć jako dorosła osoba przecież nie potrzebuje innej osoby do tego, by przetrwać. Odrzucenie to dziecięcy lęk. Tak samo może być z innymi strategiami, dotyczącymi np. bycia żoną. Jedynym utrwalonym modelem, który przez długie lata był nieświadomie ćwiczony, jest model własnej matki, która w taki, a nie inny sposób budowała związek ze swoim ojcem. Czy robiła to dobrze czy źle jest wtórne, chodzi o to, jak Ty to będziesz robić według własnych planów. Dlatego poświęciliśmy jeden z rozdziałów właśnie Tobie, jako partnerce. Tak samo, na przykładzie swojej mamy poznawałaś wzorzec bycia matką, obserwując, jak ona wychowuje Ciebie. A teraz najciekawsze – od niej również nauczyłaś się bycia córką, patrząc na to, jak w praktyce wyglądają jej relacje z Twoją babcią i Twoim dziadkiem. Wiesz, co to oznacza? Że to, jak Ty traktujesz swoich rodziców jest (albo będzie) wzorcem dla Twoich dzieci, jak one mają traktować Ciebie. Czas więc na bardzo istotne pytanie: czy chcesz być tak traktowana przez swoje dzieci tak, jak sama traktujesz swoich rodziców? Jeśli odpowiedź jest negatywna, masz kilka rzeczy do zmiany!

SEKRETY KOMUNIKACJI

Często dorosłe dzieci nie umieją się komunikować z dorosłymi rodzicami. Ani jedna, ani druga strona nie zmienia swoich modeli komunikacyjnych i nadal zachowuje się tak, jakby mieli do czynienia z dzieckiem. Jeśli wracasz do domu, a mama patrzy na Ciebie i mówi, że jesteś chudziutka i gotuje jedzenie w ilości, której nie jesteś w stanie pochłonąć, to znaczy, że ona dalej widzi Ciebie tak, jakby się nic nie zmieniło. A Ty, co wówczas robisz? Tłumaczysz jej w dorosły sposób, że nie masz ochoty, czy się dziecięco buntujesz robiąc przysłowiowego focha albo karnie kładziesz uszy po sobie i jesz wbrew temu, co czujesz? Jaką wymówkę masz wówczas? Że nie chcesz zranić mamy (przecież i tak ją ranisz, bo oszukujesz, a dodatkowo ranisz siebie robiąc coś wbrew sobie), że w sumie to tylko raz w tygodniu na niedzielnym obiadku, że mama już tak ma i taka jest? Jakkolwiek byś sobie nie tłumaczyła sytuacji, sprowadza się ona do jednej ważnej kwestii – Twoja mama Cię nie zna jako dorosłej kobiety i nie wie co czujesz, co się z Tobą dzieje, przez co przechodzisz, jakie masz potrzeby i jak chcesz, by Wasza relacja teraz wyglądała. Nie wiem, czy ona przeczyta moje artykuły w Cosmo i postanowi się zmienić, ale ponieważ teraz czytasz je Ty, masz możliwość przedstawienia się jej i powiedzenia: mamo, chcę, byś mnie na nowo poznała. I opowiedzenia jej w dojrzały sposób o sobie.

CÓRECZKA TATUSIA

Podobnie wygląda sytuacja z tatą. Od niego nauczyłaś się, jaki wzorzec mężczyzny jest odpowiedni. Czy dla Ciebie też? Nie musi tak być, ale bez zadania sobie pytania o to, co jest dla Ciebie dobre (bo co jest dobre dla innych, nie musi być dobre dla Ciebie), będziesz podświadomie szukała kogoś na jego podobieństwo lub przeciwieństwo, jeśli miałaś z nim na pieńku. W obu przypadkach on jest wciąż punktem odniesienia, a powinno nim być Twoje własne wyobrażenie na temat partnera. Tata może się bać, że jego mała córeczka stała się kobietą. Tata może nie wiedzieć, jak ma się z nią teraz komunikować i nadal traktować ją jak dziecko, choć ta dzieckiem już nie jest. Tata może jej w ogóle nie znać, bo dawno zerwali ze sobą kontakt albo nie wiedzą, że pytania: kim teraz jesteś? jak się czujesz? czy mogę coś dla Ciebie zrobić? jak wyobrażasz sobie mnie w roli ojca? jaką jesteś teraz córką? Są równie kluczowe, jak pytanie: co słychać? Zacznij je więc zadawać. Uwolnij się też od opinii mamy na temat jej męża, bo to, co było czy jest między nimi, nie ma nic wspólnego z tym, jakim on jest dla Ciebie ojcem. Jedną z najbardziej dotkliwych manipulacji, jakich kobiety dopuszczają się na swoich byłych partnerach jest ograniczanie kontaktu z dzieckiem, jego celowe utrudnianie i dewaluowanie taty. To ogromny błąd, wynikający z niewłaściwych pobudek, bo dla Ciebie Twój tata nie był mężem, ale właśnie tatą. Dlatego zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem jakieś opinie Twojej mamy o Twoim tacie nie wpłynęły na to, jak teraz postrzegasz go Ty.

STWÓRZ SIEBIE JAKO CÓRKĘ

Teraz na pewno będzie Ci łatwiej! By stworzyć siebie jako córkę, zadaj sobie kilka pytań i jak zawsze, stwórz siebie w tej roli na bazie naszej matrycy! Dlatego teraz przejdziemy do dokładnego opisu osobowości córki pod kątem Ego Management System. Zaczniemy, jak zawsze od celu. Po co istniejesz jako córka? Aby: budować relacje z rodzicami? Realizować wewnętrzne dziecko? Dawać przykład bycia dzieckiem swoim własnym pociechom? I wpisz do tabeli. Określiwszy cel, zdefiniuj ramy przestrzenne i czasowe Twojego „córkowania”. A więc odpowiedz na pytania, gdzie i ile czasu chcesz poświęcać na tę osobowość. To nie zabija spontaniczności, a wręcz przeciwnie – dopiero ją umożliwia. W przeciwnym razie będzie to poza Twoją świadomością. Teraz pomyśl, jakie dokładnie aktywności chcesz w tej roli wykonywać. Opisz je minimum dwudziestoma czasownikami, np. chodzić razem na kawę, odwiedzać co jakiś czas, pomagać w zakupach, itd. Na samym końcu, określ też, jakich rzeczy nie chcesz robić jako córka, które są charakterystyczne dla innych osobowości lub już nieaktualne. Przykładowo, lepiej byś nie matkowała sama swoim rodzicom (zamiana ról), nie była konformistyczna albo atakująca. I wprowadź to stopniowo w życie, ciesząc się tym, że stworzyłaś siebie sama jako córka. Brawo, dobrnęłaś do końca! Zrobienie wszystkich ćwiczeń może Ci zabrać kilka wieczorów i warto je poświęcić. Bo jeśli Ty nie wykreujesz siebie, to zrobi to ktoś za Ciebie...

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama