Reklama
Reklama

Czy potrzebny ci w pracy plan B?

Czy potrzebny ci w pracy plan B? fot. istock.com

Rynek pracy jest od jakiegoś czasu... mocno dynamiczny - z jednej strony super! Z drugiej strony - straszne. Jeśli nie czujesz się zbyt pewnie - stwórz plan B.

ZOSTAŁAM ZWOLNIONA Z MOJEJ PIERWSZEJ PRACY i było to najlepsze zawodowe doświadczenie, jakie mogło mi się przytrafić.

Prawie tak samo dobre, jak opublikowanie mojego pierwszego artykułu czy nakręcenie pierwszego filmu dokumentalnego. Teraz to wiem, ale wtedy... ledwo opuściłam budynek, zadzwoniłam, łkając do mamy. Zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Powiedziano mi, że chodzi o oszczędności i likwidację stanowiska, a nie o jakość mojej pracy, ale zwolnienie dotknęło mnie osobiście. Musiałam opuścić firmę, w której spędziłam prawie trzy lata i miałam silne poczucie odrzucenia.

W sumie, teraz się sobie nie dziwię. Nasze kariery stały się integralną częścią naszej osobowości, więc utrata pracy często odbija się nie tylko na stanie naszego konta i planie dnia. Zdarza się, że wywołuje uczucie pustki. Lądujemy w próżni, do której ktoś nas wrzucił bez naszej zgody. Z drugiej strony... rynek jest ostatnio dynamiczny, a wręcz chaotyczny. Praca i tak nie daje nam poczucia bezpieczeństwa. Coraz więcej osób ma śmieciowe umowy, firmy się restrukturyzują (obcinając etaty) albo nie wytrzymują kryzysu ekonomicznego i upadają. Bezrobocie wprawdzie w ostatnich dwóch latach, według GUS, nieco spadło, ale i tak bez pracy jest około 11% osób. Czyli co dziesiąta z nas? Niezupełnie. Bo wśród osób młodych – w wieku 15-24, jest to ponad 23%. Nic dziwnego, skoro wiele branż, które całkiem nieźle funkcjonowały parę lat temu, mocno się przerzedziły. Kiedy ostatni raz kupowałaś wakacje u agenta? Albo wypożyczałaś film w wypożyczalni? Kiedyś firmy prawnicze, przychodnie zdrowia i banki uchodziły za instytucje, które przetrwają każdy kryzys, ale eksperci mówią, że te czasy już minęły. Jeśli zatrudnia cię firma, która nie jest gotowa iść z duchem czasu, modernizować się... prawdopodobnie szybko zniknie z rynku. Tak jak wiele jej poprzedniczek. W pewnym sensie – masz prawo czuć się niepewnie. Albo nawet panikować. Tak jak ja wtedy, gdy wręczono mi wypowiedzenie. Gdyby to się stało teraz, nie martwiłabym się jednak specjalnie, bo już wiedziałabym, co robić. Najlepsza strategia wygląda tak...

KROK 1 OTRZYJ ŁZY

Mój przypadek nie był jeszcze tak całkiem beznadziejny. Gorzej miała moja koleżanka Alicja. Spędziła w jednym banku sześć lat swojego zawodowego życia i uwielbiała swoją pracę. Tak, łącznie z wstawaniem o 6.00 rano i surowym dress code’em. Pięła się w górę po szczeblach kariery i liczyła na to, że w określonym czasie dojdzie naprawdę wysoko. Jednak z dnia na dzień jej bank połączył się z innym i nastąpiły masowe zwolnienia. – To był szok – przyznaje. – Byłam zdruzgotana. Naprawdę lubiłam poniedziałki. Lubiłam ludzi, z którymi pracowałam. Lubiłam moją pensję. No i wiązałam z tym bankiem wielkie nadzieje. Nic dziwnego, że potem głośno opłakiwała te nadzieje. To normalne. A nawet konieczne, uważa Gabrielle Bernstein, autorka książki „Szczęście to twój wybór”.

fot. istock.com

 

Po utracie pracy też trzeba przeżyć żałobę. Bernstein rekomenduje, żeby przez 24 godziny pozwolić sobie na przeżywanie smutku czy innych uczuć. Na osobności. Żadnego share’owania na Facebooku czy Twitterze. Żadnego aktualizowania profilu na LinkedIn. Powstrzymaj się nawet od wyżalania przyjaciółkom czy mamie – skoncentruj się na swoich własnych myślach. – Jeśli nie pozwolisz sobie na te przeżycia, one wrócą w kolejnych firmach – uważa Bernstein. – Musisz je poczuć, żeby się od nich uzdrowić. Alicja zrobiła to intuicyjnie. Popłakała sobie, a potem zaczęła działać. – Gdy przebrnęłam przez najgorszy okres żałoby, po paru dniach zabrałam się do pracy – opowiada. – Zaktualizowałam CV i w ciągu miesiąca odbyłam 75 spotkań. Część z nich to były klasyczne interview, ale spotkałam się też ze znajomymi, o których wiedziałam, że coś mogą wiedzieć... Jeżeli wiedzieli coś, co było przydatne, ale akurat nie dla niej – przekazywała informacje koleżankom i kolegom z byłego, zlikwidowanego działu. – Byli w podobnej, raczej beznadziejnej sytuacji – mówi. – Chciałam im pomóc, no i w ogóle zrobić coś konstruktywnego, żeby nie popaść w negatywne myślenie. Alicja zapisała się też na studia MBA. Trochę po to, żeby podnieść kwalifikacje, ale też po to, żeby coś robić, rozwijać się, być wśród ludzi i ani na chwilę nie przestać używać mózgu. Dzięki temu jednak, że najpierw pozwoliła sobie na przeżywanie rozpaczy, potem mogła rozmawiać z przyjaciółmi, headhunterami i z ewentualnymi przyszłymi pracodawcami bez zbędnych emocji i trzymając się faktów. A szczerość i autentyczność to kluczowe rzeczy w rozmowach o pracę – przypominają eksperci. Nawet jeśli zostałaś zwolniona – nie zmyślaj powodów twojego odejścia z pracy. Kłamstwo prawdopodobnie i tak wyjdzie na jaw, bo twój pracodawca (czy koleżanka, która poleca cię do pracy) ma też swoje źródła i prawda wyjdzie na jaw. Co wtedy? Chyba nie ma osoby, która chciałaby mieć w zespole nieuczciwego pracownika. Nie kłam też w kwestii, jak układały się twoje relacje z innymi, ale... nie mów o nikim źle. W dzisiejszych czasach umiejętność współpracy jest kluczowa, dlatego jeśli miałaś konflikt z kimś z zespołu, powiedz, że mieliście inny styl pracy i że mimo twoich starań konfliktu nie udało się uniknąć (jeśli rzeczywiście tak było) . Chodzi o to, żebyś w czasie interview przekazała komisji informację, że byłaś lepsza niż praca, którą właśnie zostawiłaś, ale bez krytykowania swojej eksfirmy.

Złość, poczucie krzywdy, rozżalenie... to normalne, że je czujesz, ale poczuj też wdzięczność za to, jak sprawy się potoczyły. Dziękuj ludziom, unikaj oskarżania, zadawaj pytania – sobie i innym. Nie: „Co mogę zrobić, by odzyskać swoją pracę?”, bo ją już straciłaś, ale „Jakie mam teraz możliwości?” Rozjerzyj się też, kto mógłby ci pomóc w szukaniu nowej pracy. Tak, jak to zrobiła Alicja, pamiętasz? 75 spotkań w miesiąc! Mądrym pomysłem jest też wysłanie pożegnalnego mejla do osób z twojego działu, żeby poinformować, do kiedy jesteś w firmie, podziękować za wspólne działania i czas spędzony razem. Dołącz prywatny adres mejlowy i/lub telefon, dodając, że masz nadzieję na kontakt. Nie popadaj w żałosny czy poważny ton. I najlepiej, jeśli przyjaciółka (albo dwie) przeczytają twojego mejla, zanim klikniesz „wyślij”. Potem wyślij indywidualne mejle do osób, z którymi byłaś szczególnie blisko. Jeśli masz do nich prywatne adresy – wyślij im te mejle na prywatne skrzynki, podkreślając, że zależy ci na kontynuowaniu znajomości. Alicja zawsze marzyła o tym, by prowadzić własną firmę, więc kiedy skończyła studia MBA, urodziła dziecko i zorientowała się, że na forach kobiety szukają rzetelnych rekomendacji w kwestii wózka, laktatora i kołyski... założyła własne forum dla matek. Zdaje sobie sprawę, że gdy jej dziecko podrośnie, laktatory przestaną ją interesować i pewnie będzie rozglądać się za czymś nowym, ale... na tym etapie jej się podoba. – Traktuję to jako szkołę prowadzenia własnego biznesu – mówi. – Fascynuje mnie to teraz, ale nie wiem, czy poświęcę temu całe swoje życie.

fot. istock.com

KROK 2 ROZWAŻ INNE OPCJE

Nie ma co kurczowo trzymać się swoich celów, jeśli życie ma dla nas inne propozycje. Do takiego wniosku doszła 29-letnia Katarzyna. Z wykształcenia: pianistka. Od dzieciństwa spędzała całe godziny przy fortepianie, czasem to kochała, czasem nienawidziła, ale bardziej kochała... i nie wyobrażała sobie, że jej życie zawodowe nie będzie związane z muzyką. – Kiedy skończyłam studia, okazało się jednak, że etatów w dobrych orkiestrach jest jak na lekarstwo – narzeka. – W zasadzie musiałabym czekać, aż ktoś umrze albo przejdzie na emeryturę. Zastanawiała się, czy nie pracować w jakimś wydawnictwie muzycznym, radiu... gdziekolwiek, gdzie mogłaby być blisko dźwięków. Rozsyłała CV, chodziła na spotkania, ale zdała sobie sprawę, że musi przygotować plan B. Według amerykańskich badań Future Workplace – 91% milenialsów nie spędzi w jednej pracy dłużej niż trzy lata, co oznacza, że w ciągu życia zaliczą od 15 do 20 firm. Czyli? Nawet jeśli rynek polski jest nieco inny, albo teraz czujesz się bosko w swojej firmie... nigdy nic nie wiadomo. Dobrze więc, żebyś była elastyczna. Zwłaszcza, że trzymanie się jednej pracy nie zawsze jest bezpieczne. Wpływ na kondycję firmy mają nie tylko wyniki sprzedażowe, trendy społeczne czy kto aktualnie jest w zarządzie, ale też tak nieprzewidywalne rzeczy, jak wybuch wulkanu na Islandii, wojny na wschodzie, epidemia świńskiej grypy, wynik rozprawy sądowej... Nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego. Dla wprawy dobrze jest więc chodzić na interview raz na kwartał, choćby po to, żeby wiedzieć, jaka jest twoja wartość rynkowa i jakie masz opcje. Poza tym, pracodawcy wolą zatrudniać osoby, które mają stanowisko niż bezrobotnych. Łatwiej jest znaleźć pracę, mając już pracę. Regularnie – co cztery - pięć miesięcy – update’uj też swój profil na LiknedIn. Upewnij się też, że na mediach społecznościowych umieszczasz informacje, które nie zaszkodzą ci potem w karierze. No i... dbaj o relacje, także te prywatne. Na kursie decoupage’u czy lekcjach tańca na rurze możesz nawiązać kontakty, które przydadzą ci się później. Katarzyna tak znalazła swoją kolejną pracę. Okazało się, że znajoma z jogi pracuje w studiu nagrywającym dźwięk do filmów i reklam. Znakomity słuch Kasi i jej muzyczne wykształcenie okazały się atutem. A ponieważ koleżanka z jogi przedstawiła ją w firmie jako osobę sympatyczną, kontaktową i sumienną chodziła na zajęcia trzy razy w tygodniu i nigdy się nie spóźniała!), miała dodatkowe punkty na rekrutacji.

KROK 3 ROZWIJAJ SIĘ

Sylwia pracowała jako psycholog i nagle (nikt jej nie zwolnił) doszła do wniosku, że przyda jej się plan B. Zapisała się na kurs kreatywnego pisania. Nie miała pojęcia, do czego jej się przyda, ale poczuła, że to coś dla niej. – Na psychologii zgłębiam tajniki ludzkiego umysłu – opowiada. – Chcę je kiedyś opisać: w powieści, artykule albo... w filmach. Chodzi jej po głowie własny kanał na YouTube. Z poradami psychologicznymi. Zaczęła pisać scenariusze i rozgląda się za kimś, kto pomoże jej nagrać pierwszy odcinek. – Zrobię to niezależnie od tego, czy moja praktyka psychologiczna będzie przynosić mi duże pieniądze czy nie – mówi. – Teraz są takie czasy, że nigdy nie wiadomo. Ma rację. Najważniejsza rzecz, jaką nauczyło mnie moje zwolnienie z pracy, to... że mogę polegać tylko na tym, co mam. Nie chodzi o pieniądze, ale o umiejętności, doświadczenia i kontakty. Jeśli jestem dobrze wyposażona w te trzy rzeczy, żadne zwolnienie z pracy mnie nie przestraszy. Poradzę sobie. I ty też.

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama