Reklama
Reklama

Millenialsi i ich podejście do związków małżeńskich

Millenialsi i ich podejście do związków małżeńskich istock.com

Paula Konieczny

22maja2019

Będziesz zaskoczona!

Egoistyczni, kapryśni, roszczeniowi, próżni – tak najczęściej opisują nas starsze pokolenia. A naszą niechęć, czy raczej ociąganie się z zawieraniem związków małżeńskich, uznają za przejaw lekkomyślności, niedojrzałości, czy też braku odpowiedzialności. Rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej i to oni są odpowiedzialni za naszą fobię przed małżeństwem.

Patrząc na związki naszych rodziców, skutecznie zniechęciliśmy się do instytucji małżeństwa. Otaczające nas rozwody, zazwyczaj przebiegające w paskudnej atmosferze, związki rodziców, którzy są ze sobą bardziej z przyzwyczajenia niż z miłości, sprawiły, że małżeństwo kojarzy nam się z jednym wielkim rozczarowaniem.

To nie tak, że w ogóle nie chcemy zawierać związków małżeńskich. Wbrew temu, co się nam zarzuca, w rzeczywistości pragniemy stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, w tym chaotycznym świecie. Nasza potrzeba miłości, akceptacji, założenia szczęśliwej rodziny jest naprawdę wielka, jednak z obawy przed rozczarowaniem i powieleniem błędów naszych rodziców, odkładamy ją w czasie. Stawiając przede wszystkim na samorozwój, naukę, karierę i spełnianie własnych pasji. Mamy wielkie ambicje, a stworzenie trwałego, i przede wszystkim, szczęśliwego związku jest jedną z nich.

Innymi słowy, zachowania, które według starszych pokoleń mogą wyglądać na przejaw lekkomyślności, czy niedojrzałości są „środkami zapobiegawczymi”, chroniącymi nas przed porażką w postaci rozwodu.

Za czasów młodości naszych rodziców, zawieranie związków małżeńskich odbywało się według zupełnie innego modelu. Nasi rodzice decydowali się na małżeństwo e w dużej mierze ze względu na presję otoczenia. Ślub tuż po ukończeniu szkoły był dla nich czymś oczywistym, naturalną koleją rzeczy. I, co najgorsze, naprawdę poznawali się dopiero po jego zawarciu, ponieważ dopiero wtedy zaczynali ze sobą mieszkać.

Teraz jest zupełnie odwrotnie, podejście do małżeństwa przyjęło zupełnie inny wymiar. Dawniej małżeństwo było w rzeczywistości początkiem związku, a my traktujemy je bardziej jako „metę”. Zanim zdecydujemy się powiedzieć sakramentalne tak, chcemy poznać tę druga osobę jak najlepiej, chcemy wiedzieć każdą drobnostkę na jej temat. Musimy być przekonani, że to dobra decyzja. O ile jesteśmy głodni przygód, lubimy się bawić i chętnie podejmujemy wyzwania, a do seksu podchodzimy dość luźno, o tyle w kwestii zakochania się jesteśmy niezwykle poważni. Unikamy zaangażowania emocjonalnego, dopóki nie jesteśmy przekonani, że to naprawdę może się udać.  

Z modelu „najpierw małżeństwo, później seks”, przeszliśmy w „przyjaźń – seks – związek”.

Ponadto zanim zdecydujemy się na małżeństwo, chcemy w nie wkroczyć z ustabilizowaną pozycją społeczną i finansową. W przeciwieństwie do naszych rodziców, którzy jako młodzi ludzie, zaczynali niemal od zera, mieszkając u rodziców i „dorabiając się” czegoś swojego już jako małżeństwo. Millenialsi decydują się na ślub, już jako dojrzałe, znające własne wartości osoby, z jasno ustalonymi priorytetami. I - co najważniejsze – bierzemy ślub, bo naprawdę chcemy spędzić z tą drugą osobą resztę naszego życia.

Dość poważnie, jak na lekkoduchów, prawda?

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama