Reklama
Reklama

Dziewczyny, których nienawidzimy – czyli co zrobić, kiedy jakaś kobieta staje się twoją obsesją?

Dziewczyny, których nienawidzimy – czyli co zrobić, kiedy jakaś kobieta staje się twoją obsesją? fot. istock.com
TAGI:

Katarzyna Lemanowicz

12maja2019

Była kobieta twojego obecnego partnera, albo obecna twojego eks…

Na sześć miesięcy (albo coś w tym stylu) obecna dziewczyna mojego byłego chłopaka stała się moją obsesją. Kiedy miałam bardzo zły dzień, przeklejałam posty mojej następczyni i wysyłałam mojej przyjaciółce Julii, żeby mogła przekonać się na własne oczy, jak pretensjonalną i przeciętną kobietę mój eks wybrał sobie na towarzyszkę życia. Julia uwielbiała tę grę. Regularnie nabijałyśmy się z dziewczyny, którą nazwałyśmy „Pretensja”. Okazało się przy tym, że nie jesteśmy jedyne. Dzięki mediom społecznościowym stało się to powszechną rozrywką: otwieranie laptopa, żeby pośmiać się z byłych kobiet obecnego mężczyzny (albo obecnych kobiet byłego mężczyzny). Znajdź najmniej korzystne zdjęcia na Facebooku, literówkę w podpisie na Instagramie, cokolwiek, co tylko może ośmieszyć osobę, której nie lubisz. Zaczęłam bawić się w stalkerkę kilka dni po tym, jak po raz ostatni uprawiałam seks z moim eks. Krótko potem on zaczął się z nią spotykać. Pierwsze zdjęcie, jakie znalazłam, przedstawiało mojego faceta z nią i z niemowlakiem. Tak, z niemowlakiem! Z podpisu wprawdzie nie wynikało, że to ich, ale wynikało, że są parą i to mi już wystarczało. Zalałam się łzami w łazience w pracy. Potem obudziła się we mnie wola walki. Jeśli ta dziewczyna prowadziła bloga w 1999, albo była fanką Justina Biebera, albo umazała sobie brodę sosem do pizzy, postanowiłam znaleźć na to dowody, skopiować je i ze złośliwym komentarzem przesłać każdemu, kogo znałam.

Obsesja – od czego się zaczyna?

To paradoks. Zwykle jestem normalną, zrównoważoną psychicznie kobietą, ale Pretensja budzi we mnie najgorsze instynkty. I zmusza do pisania komentarzy w stylu: „Myślę, że gdyby zgoliła głowę i włożyła dres, zrobiłaby furorę na wiejskiej dyskotece. Jako facet”. Większość kobiet, które znam, cierpi na podobną schizofrenię. Mają tony przyjaciółek, popierają świadome rodzicielstwo i bronią praw kobiet. Wystarczy jednak jedno zdjęcie byłej obecnego chłopaka i zapominają o kobiecej solidarności. Bo łatwo jest wspierać inne kobiety tylko pod warunkiem, że nie należą one do wrogiego gatunku... Badania Western University pokazały, że 88% osób w wieku 18-35, stalkuje swoich byłych na FB i zagląda na profile nowych miłości swoich eks. Trudno wyczuć, ile z tych 88% to kobiety, które powiększają do maksimum zdjęcia rywalek w poszukiwaniu śladów cellulitu, trądzika czy sosu od pizzy, ale... zakładam, że całkiem sporo. Psychoterapeutka Leslie Bell, autorka książki „Hard to Get: 20-Something Women and the Paradox of Sexual Freedom” twierdzi, że jest wiele powodów, dla których zamieniamy się w potwory. Twoją nienawiść może na przykład karmić fakt, że dużo zainwestowałaś w relację ze swoim facetem i dlatego to nie jego obwiniasz, ale ją. – Chcesz zachować o nim dobrą opinię – uważa dr Bell. – Z jego kobietą natomiast nic cię nie łączy. Możesz się więc z niej naśmiewać. Jeśli rozstanie z partnerem było bolesne, z tym większym zapałem wyżywasz się na swojej następczyni. Problem w tym, że po takiej sesji naśmiewania się w gruncie rzeczy wcale się nie czujesz lepiej. Prawdopodobnie jak ja, czujesz pustkę w środku, niesmak do siebie i lęk. Tak, lęk. Bo tobie też przecież od czasu do czasu wyskakuje jakiś pryszcz, a sos pomidorowy spływa po brodzie. Teraz ty obśmiewasz z koleżankami jakąś nieudacznicę, ale za chwilę role mogą się odwrócić. Mam tego świadomość i moja obsesja na punkcie Pretensji spowodowała też, że wzmogłam czujność w relacjach z kobietami. Kto wie, która wbije mi nóż w plecy? Oczywiście przeszło mi też przez myśl, że Pretensja i jej przyjaciółki też mnie stalkują i śmieją się z mojej krótkiej szyi, oceniają moje poczucie humoru na Twitterze i krytykują milion drobnych niekonsekwencji, jakie popełniłam. W momentach, w których jestem bardziej zdrowa psychicznie, zdaję sobie sprawę, że Pretensja nie jest taka najgorsza. Pewnie gdybym spotkała ją w kolejce do przymierzalni w H&M nawet bym ją polubiła. Jestem winna grzechu, który dotyczy przypuszczam wielu dziewczyn: wyżywam się na innej kobiecie zamiast pociągnąć do odpowiedzialności faceta.

 

Mój eks i ja mieliśmy bardzo niezdrową relację. Cały czas starałam się być „lepsza” – zabawniejsza, mądrzejsza, szczuplejsza, seksowniejsza – tak, żeby on przestał trzymać mnie na dystans i pokochał całym sercem. Kiedy w końcu pokochał Pretensję, byłam w szoku. Nie dlatego, że jest beznadziejna. Nie, jest ładna i raczej inteligentna. Chodzi o to, że na pierwszy rzut oka, tak całkiem obiektywnie, nie jest o klasę wyżej niż ja. Czy to naprawdę na taką kobietę on czekał całe życie? Nie pozwalał mi podejść bliżej niż na wyciągnięcie ramienia, nie dlatego, że pragnął modelki, która należy do Mensy i działa w fundacji pomagającej dzieciom chorym na raka, ale Pretensji? To po co tak się gimnastykowałam? Dotarło do mnie, że moja obsesja na punkcie Pretensji miała niewiele wspólnego z nią. Więcej z tym, że kompletnie nie rozumiałam, o co chodzi w moim związku z eks. On po prostu nie był facetem dla mnie, a ja mimo to spędziłam trzy lata pracując nad sobą i naszą relacją. Nie wyszło, a ja zrzuciłam odpowiedzialność za moje niskie poczucie własnej wartości, smutek i lęk na nią. Śledzenie jej na Facebooku tylko przedłużało moją obsesję. Ta sytuacja trwała do czasu aż spotkałam mojego obecnego faceta, który kocha mnie taką, jaka jestem i… hm, pewnie byłby zdziwiony, gdyby zobaczył Instagramowe zdjęcia swojej eks w historii na moim komputerze. Wtedy postanowiłam zrobić sobie odwyk. Przestałam sprawdzać FB, nawet kiedy bardzo mnie kusiło. I w końcu przestało mnie kusić. Jeśli to czytasz, Pretensjo, przepraszam, że byłam taka podła. Zaproszę cię kiedyś na kawę, dobrze?

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama