Reklama
Reklama

Czy zbieractwo może przerodzić się w niebezpieczną obsesję?

Czy zbieractwo może przerodzić się w niebezpieczną obsesję? fot. istock.com
TAGI:

Izabela Cieplińska

14kwietnia2019

Jesteś chomikiem? Lubisz zbierać pamiątki z różnych momentów swojego życia? Uważaj!

Zabrałam się do pisania tego tekstu 23 listopada. Pamiętasz, co to był za dzień? Przypomnę ci, Black Friday. Wszystkie wielkie sklepy ogłosiły wtedy gigantyczne obniżki cen. Z wyjątkiem jednego. Ikea. Szwedzki gigant meblowy nie tylko odrzucił amerykańską tradycję Czarnego Piątku, ale wręcz wypowiedział jej wojnę, ogłaszając akcję pt. „Przyda się”. Chodziło w niej o to, żeby zlekceważyć magnetyzm zniżek, które prowadzą klientów do kompulsywnych, nieprzemyślanych zakupów i otaczania się stosem niepotrzebnych przedmiotów. Zamiast tego Ikea zachęcała do przeglądania szaf, strychów i piwnic, czyli tych miejsc, w których leżą stare rzeczy i czekają na... no właśnie, na co? Lepszy moment? Mniejszą pupę? A może po prostu siedzą tam samotne w zapomnieniu...

Dlaczego czujemy ciągłą potrzebę kupowania?

Z sentymentu Pretekstem do napisania tego tekstu nie była próba obalenia potrzeby kupowania, ale nieco inny problem – zbieractwo. Ulubiona lalka Barbie z dzieciństwa, fotografie z zakończenia szkoły podstawowej, opakowanie po pierwszych perfumach, zeszyty szkolne z języka polskiego z liceum. Otaczanie się przedmiotami, które mają przypominać o ważnych momentach życia może być fajne. Problem pojawia się wtedy, gdy masz trudność z dokonaniem selekcji tego, co naprawdę ważne i zaczynasz zbierać to, co popadnie – rachunek za benzynę sprzed ośmiu lat, bo założyłaś, że przypomni ci o wyprawie nad morze, każde opakowanie perfum dla udokumentowania swojego wyrafinowanego gustu zapachowego albo każdą przeczytaną książkę, zwłaszcza jeśli jesteś molem książkowym. I chociaż możesz myśleć, że ten tekst nie jest o tobie, wystarczy zrobić mały test, który może obedrzeć cię ze złudzeń – zorganizuj pudła i przyjrzyj się, ile z otaczających cię rzeczy możesz odprawić z kwitkiem. Zostaw tylko tyle, ile w razie pożaru zmieści się do walizki. I jak ci idzie? Słabo? W takim razie czytaj dalej...

Czy mania zbierania to już obsesja?

„Zbieractwo – pogrzebani żywcem”, „Ekstremalne zagracenie”, „Zbieracz z sąsiedztwa”, „Zbieracze”, to tylko część programów telewizyjnych, które pobiły rekordy oglądalności, a do których scenariusze napisało samo życie. Przedstawiły, do czego może prowadzić obsesja na punkcie rzeczy. Oczywiście, są to skrajne przypadki, które mają swoją medyczną nazwę „syllogomania”, i z pewnością nie dotyczą ciebie. Ale jeśli ktoś kiedykolwiek nazwał cię chomikiem (i nie stało się tak to z powodu krągłych policzków), albo czujesz, że brakuje ci w domu miejsca, warto zastanowić się, dlaczego to robisz. Badania przeprowadzone na University of New Hampshire i na Yale University pokazały, że ludzie, którzy są w związkach dających im poczucie bezpieczeństwa, przykładają mniejszą wagę do rzeczy materialnych niż ci, którzy mają słabe więzi z innymi. Profesor Edward Lemay, który przewodził grupie badawczej, napisał na łamach magazynu „Time”: „Ludzie nadają wartość przedmiotom częściowo dlatego, że zapewniają im one poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Ale to, co odkryliśmy w badaniu, to to, że ludzie kochani i akceptowani przez innych mają już poczucie bezpieczeństwa i komfortu, dlatego deprecjonują rzeczy materialne i odrzucają konieczność ich posiadania”. Nietrudno w to uwierzyć. W rzeczywistości doskonale wiesz, że bilet z koncertu Backstreet Boys nie jest ci niezbędny do uruchomienia lawiny wspomnień na temat tego wydarzenia. Tak samo zadziała ich piosenka, którą usłyszysz w radio. Najczęściej, jak uważa ekspert, zbieranie takich przedmiotów i problem z ich pozbyciem się, jest barometrem twojego samopoczucia tu i teraz, nie w momencie, z którego pochodzą.

Skąd bierze się mania zbierania?

Wracasz do rodzinnego domu po studiach w innym mieście i nagle nie masz ochoty spotykać się ze starymi przyjaciółmi? Rzeczy z twojego dzieciństwa, które rodzice nadal przechowują w twoim pokoju, mogą być łącznikiem między teraźniejszością a przeszłością. I chociaż nie ma nic w złego w przechowaniu ich do czasu zakotwiczenia się w starym środowisku na nowo lub stworzenia nowych przyjaźni, istnieje niebezpieczeństwo, że pamiątki mogą utrudnić ci zrozumienie siebie w obecnym momencie. I zamiast czerpać wszystko co najlepsze ze związków z innymi ludźmi, utkniesz w domu przysypana śmieciami. Wpadniesz w zdradzieckie koło samotności i izolacji: twoje materialne dobra będą dotrzymywać ci wprawdzie towarzystwa, ale nie dadzą ci takiego wsparcia, jak inni ludzie. W konsekwencji pojawi się emocjonalna pustka, którą będziesz chciała zapełnić kolejnymi rzeczami. Jeśli przechodzisz trudny moment w związku, a twoja szafa pęka w szwach od setnej pary butów, którą właśnie kupiłaś podczas Black Friday, to musisz wiedzieć, że nie ma w tym przypadku. Badanie opublikowane na łamach „Journal of Consumer Research” pokazało, że skrajne wydawanie pieniędzy i materialna konsumpcja często oznaczają osłabienie w relacji z partnerem. Na przykład: nieustająca pogoń za parą butów Louboutin może świadczyć o poczuciu niewystarczającego dopieszczenia ze strony ukochanego i próbie zapełnienia emocjonalnych i fizycznych braków materialnymi rzeczami.

Czy mania zbierania może szkodzić?

W zbieraniu jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo – może doprowadzić do obsesji, przez którą zaczniesz gorliwie pilnować wszystkich swoich rzeczy. Moja przyjaciółka z lat szkolnych była bibliofilką. Chociaż sama dużo pożyczała, nie była w stanie podzielić się z innymi ani jedną swoją książką. A jak już udało się jej coś komuś pożyczyć, zagięta kartka czy pobrudzona okładka doprowadzały ją do furii. I nie chodziło o żadne białe kruki, ale zwykłe podręczniki. Niedawno wyznała, że przechodziła wtedy trudny czas, ponieważ jej koleżanki zaczęły nosić makijaż i krótkie spódniczki, a ona nie. To sprawiło, że poczuła się odizolowana, a książki były jedyną rzeczą, które dawały jej poczucie szczęścia. Dlatego zniszczenie książki uznawała za osobisty atak.

Jak poradzić sobie ze zbieractwem?

Wiemy, że wypełnianie szafy rzeczami nie przyniesie ci szczęścia. Większa liczba butów, pomadek czy torebek od Louis Vuittona poprawi ci nastrój tylko na chwilę. Finansowe tarapaty popsują go na dłużej. Oczywiście nie można odrzucić wszystkich dóbr materialnych i wieść spartańskie życie. Rozwiązaniem może być wprowadzenie kilku zasad, które – opierając się na japońskiej sztuce minimalizmu – rozpropagowała Marie Kondo w swoim bestsellerze „Tokeimeki. Magia sprzątania”. Ta metoda (nazwana KonMari) odwraca kota ogonem, nie chodzi w niej o pozbywanie się rzeczy, ale o zachowywanie tego, co jest dla ciebie źródłem radości. Bilety z koncertu z pewnością nie dadzą ci radości same z siebie, ale zdjęcie z przyjaciółmi z tego wieczoru prawdopodobnie już tak. Trzymanie każdej przeczytanej książki z pewnością nie jest zbyt rozsądne (chyba że masz bibliotekę wielkości narodowej), ale tytułów, które w jakiś sposób do ciebie przemówiły już tak. Po prostu zastanów się zdroworozsądkowo, czy dana rzecz wnosi coś do twojego obecnego życia. I tym kluczem zrób ich selekcję.

Jak zrobić porządek?

Wahasz się jeszcze? Może to cię przekona: obiektywna ocena przydatności przedmiotu i pozbycie się tego zbędnego pozwoli ci uwolnić się od przekonania, że definiujesz siebie przez dobra materialne, których jesteś niewolnicą. Przyjrzyj się uważnie, czego potrzebujesz do szczęścia. Pozbycie się przedmiotów nie jest łatwe, ale niezbędne. Już sam akt wydania czegoś z własnej woli likwiduje poczucie straty. To ty przejmujesz moc sprawczą nad swoim życiem. Poza tym, po co ci wypaśny zestaw kosmetyków do kąpieli, jeśli nie masz wanny? Pozbycie się śmieci daje ci przestrzeń na coś nowego. Ale zamiast szukać źródła szczęścia w rzeczach, zrób miejsce na szukanie nowych relacji. Czasami zmiana w podejściu generuje nowe możliwości. Moja koleżanka od książek wyszła ze swojej izolatki i dołączyła do internetowego klubu książki, dzięki któremu poznała swojego obecnego faceta. Przesunięcie punktu ciężkości z przedmiotów na ludzi może pokazać także, który obszar twojego życia wymaga zmian. Zgubienie ulubionych kolczyków jest mniejszą stratą, niż ominięcie spotkania z przyjaciółmi. Bo te pierwsze można zastąpić, drugie już trudniej. Pomyśl o tym.

Artykuł premierowo ukazał się w 02/2019 Cosmopolitan

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama