Reklama
Reklama

Co za wstyd! Czyli jak poradzić sobie w krępującej sytuacji?

Co za wstyd! Czyli jak poradzić sobie w krępującej sytuacji? fot. istock.com

Izabela Cieplińska

12kwietnia2019

Pochorowałaś się” na imprezie pracowej albo „przemówiłaś” częścią ciała, na której z reguły siedzisz i umierasz ze wstydu? Zdarza się, tylko... co teraz?

To się stało na koloniach. Miałam 11 albo 12 lat i pierwszy dwuczęściowy kostium kąpielowy, który dostałam od mamy. Pamiętam go dokładnie. Był bordowy w drobne białe kropeczki. Miał urocze troczki przy majtkach i zapięcie z przodu biustonosza w formie metalowej koniczynki. Założyłam go, gdy całą kolonią poszliśmy nad odkryty basen publiczny. Wraz z moimi trzema przyjaciółkami pogardziłyśmy kąpielą. Wolałyśmy leżeć plackiem na ręcznikach, przeglądając kolorową gazetkę. Za nami ulokowali się koledzy ze starszej grupy. W pewnym momencie jeden z nich zapytał, czy może pożyczyć od nas nasz magazyn. „Jasne”, powiedziałam rezolutnie. Podniosłam się z ręcznika z gracją i odwróciłam w kierunku chłopaków. W tym momencie koniczynka rozpięła się, obnażając moje piersi. Jak łatwo się domyślić, w tamtym okresie nie za wiele działo się na mojej klatce piersiowej, w przeciwieństwie do twarzy, na której pojawiła się cała masa emocji ze wstydem na czele, który ubrał moje policzki w purpurę. Pamiętam gromki śmiech przystojniaków. Pamiętam śmiech moich przyjaciółek. Mnie wcale nie było do śmiechu. Zmieszana uśmiechnęłam się głupkowato, zapięłam koniczynkę i jak trusia przeleżałam na ręczniku resztę dnia na basenie. „Co za wstyd”, pulsowało mi w głowie. „Jak mam z tym dalej żyć?”.

Wpadka w pracy - co zrobić?

Znasz to uczucie, gdy chcesz wypaść dobrze, pokazać się z jak najlepszej strony, a tymczasem jedna mała rzecz jest w stanie zniweczyć twoje wysiłki w nanosekundzie? Na przykład podczas ważnej prezentacji dostajesz czkawkę, na świątecznej imprezie pracowej przesadzasz z alkoholem i opróżniasz zawartość swojego żołądka w doniczce ze sztuczną rośliną albo na randce, gdy siedząc w ciszy, przytulacie się do siebie, puszczasz nagle bąka. Życie. Kto tego nie przerobił? Pamiętasz Jennifer Lawrence, która odbierając Oscara, padła na schodach jak długa? Albo Katy Perry, która podczas występu na MTV Latin America Awards wywracała się na śliskiej od tortu scenie jak Goofy w kreskówce Disneya? Obie panie zareagowały śmiechem. Bo co innego można zrobić w podobnej sytuacji? Ale co ma powiedzieć Monica Lewinsky. Pamiętasz ją? Stażystka z Białego Domu wplątała się w romans z prezydentem USA, Billem Clintonem. Gdy nagrania potwierdzające ich schadzki zostały zaprezentowane w mediach, umierała ze wstydu. Została publicznie poniżona na oczach całego świata. Wirtualnie ukamienowana. Straciła reputację i godność. Jak wyznała w wywiadzie już jako 41-latka, ten przeogromny wstyd wsparty poczuciem winy prawie doprowadził ją do samobójstwa. Bo o ile pewne wpadki łatwo wyśmiać, są też takie, z którymi trudno żyć.

Jak poradzić sobie ze wstydem?

Wstyd może być niezwykle zżerającą emocją. Jest związany z usiłowaniem zachowania pozytywnego obrazu siebie w oczach innych. Aktywuje się w głowie poprzez mały, krytyczny głosik, który mówi: „Nie przynależysz tu”, „Zawsze przytrafia ci się coś głupiego”, „Jesteś niewystarczająco dobra” lub „Za kogo ty się uważasz”. Co więcej, nie jest zarezerwowany tylko dla osób o niskim poczuciu własnej wartości. Jako niezwykle liberalna emocja dopada każdego. Po co w takim razie w ogóle istnieje? „Wstyd oraz poczucie winy to dwie emocje, które mają nam pomóc odnaleźć się w grupie. Wstyd jest po to, abyśmy nie robili (lub przynajmniej ukrywali) rzeczy, które zniechęcą innych do nas. Poczucie winy z kolei po to, żebyśmy mogli dokonać autokorekty i naprawić błędy, gdy coś już pójdzie nie tak”, mówi psycholog i psychoterapeuta Przemek Mućko z Centrum Terapii Schematu Integral i autor bloga Psychowiedza. Ale, co ciekawe, nie dostaliśmy tej emocji z urzędu w chwili narodzin. Uczymy się go w dzieciństwie, gdy rodzice lub opiekunowie chcą oduczyć nas niewłaściwych zachowań i wkomponować nas w społeczne szeregi, po to na przykład, żebyśmy nie biegali na golasa po ulicach. Niestety, coraz więcej badań pokazuje, że metoda wychowawcza opierająca się na zawstydzaniu jest wysoce szkodliwa: obniża poczucie własnej wartości, powoduje wycofywanie się z relacji, rodzi poczucie niemocy i bezsilności, wywołuje lęk przed pomyłką i ośmieszeniem. Jeśli mamy szczęście trafić na rodziców, którzy potrafią wytłumaczyć nam reguły współżycia z innymi bez posługiwania się wstydem, z pewnością wpadkę rozładujemy śmiechem. Ale jeśli doświadczyliśmy go w dzieciństwie w całej okazałości, w dorosłości możemy nadmierne przeżywać momenty ośmieszenia. I tu zaczynają się schody, ponieważ roztrząsanie wstydliwej sytuacji może być toksyczne i mocno utrudnić nam funkcjonowanie. Podobnie, jeśli nie odczuwamy wstydu w ogóle. „Wyobraźmy sobie prostą sytuację: mam wygłosić referat przed moją grupą na studiach. Jeśli nie czuję wstydu w ogóle, to będzie mi wszystko jedno, czy zrobię to nieumyty, w poplamionej koszulce i brudnych spodniach z rozsuniętym rozporkiem. Wyglądając (i pachnąc) w ten sposób, mogę wygłosić niezły referat, ale raczej nie znajdę towarzystwa do stolika w pubie. Druga skrajność również nie wygląda dobrze: staję przed grupą, myślę o tym, że pewnie wyglądam głupio, zaczynam się czerwienić, pocić i nie mogę wydusić słowa. Zamiast wygłaszać referat, przeżywam wstyd i poczucie zażenowania. W tym wypadku, gdy ktoś podejdzie i będzie chciał wyjść ze mną wieczorem, to ja się zmieszam i ucieknę, by dłużej nie wystawiać się na wstyd”, wyjaśnia psycholog.

Czy śmiech to najlepsze lekarstwo?

Moja biustonoszowa historia była pikusiem w porównaniu z tą z 2004 roku z Janet Jackson i Justinem Timberlakiem w rolach głównych, która zyskała nawet nazwę Nipple Gate. Dla przypomnienia: Justin podczas piosenki „All for You”, wyśpiewując: „Gonna have you naked by the end of this song”, odsłonił pierś piosenkarki. Po czym oboje spłonęli ze wstydu. Prawie 15 lat później nikt do końca nie wie, czy ten zabieg był intencjonalny i wyreżyserowany, czy spontaniczny i niezamierzony. Ale oboje musieli zmierzyć się ze wstydem i publicznym potępieniem. W niedawnym wywiadzie zapytany o to zdarzenie Justin wyznał, że „rozmawiał o tym z Janet” i „że to był błąd, z którego trzeba wyciągnąć wnioski”. I faktycznie, eksperci uważają, że obok próby rozładowania wstydliwej sytuacji humorem, najlepiej jest o niej porozmawiać. Brené Brown, profesor na University of Houston, autorka książki „Z odwagą w nieznane. Jak znaleźć poczucie przynależności bez utraty siebie”, która od 16 lat bada pojęcie wrażliwości, empatii i wstydu, uważa, że o wstydzie trzeba mówić. „Im mniej o nim mówimy, tym ma większy wpływ na nasze życie”, wyjaśnia. Jakiś czas temu sama musiała z nim się zmierzyć, po tym, jak w Ted Talks w Houston wyznała, że przeżyła załamanie nerwowe. „Przez trzy dni leczyłam moralnego kaca. Wszyscy ludzie, z którymi pracuję i którzy mają mnie za niezłomnego naukowca, dowiedzieli się o mnie bardzo intymnej rzeczy. Czułam się strasznie. Spotkałam się z przyjaciółką, opowiedziałam jej o tym. Ba, zasugerowałam jej nawet, żebyśmy wykradły nagranie, zanim opublikują je na YouTubie. Gdy okazało się, że obejrzało je ponad 4 mln ludzi, uznałam, że moje życie właśnie się skończyło”, wyznała później. Ale tak samo jak innych bohaterów tego tekstu – nie skończyło się. Między innymi dlatego, że na wstyd istnieje świetne antidotum – empatia. „Gdyby chcieć wyhodować go w probówce, należałoby dodać do wstydu trzy składniki: ocenę, tajemnicę i ciszę. Ten sam wstyd podlany empatią – nie przeżyje”, uważa Brené Brown. Wystarczy, że ktoś nas wysłucha albo wypowie magiczne zdanie: „Przeżyłam to samo”, a spojrzenie na zawstydzający moment zmieni perspektywę i wstyd stanie się bardziej znośny. „Jeśli spróbujemy o sprawie zapomnieć, zachowamy emocje związane z tą historią na zawsze. Gdy przeżyjemy ją raz jeszcze, zmienimy jej zakończenie”, dodaje. A psycholog Przemek Mućko radzi: „Wstyd to emocja, która kieruje naszą uwagę na nas samych. Nadmierny działa jak szkło powiększające, wyolbrzymia nasze błędy i niedoskonałości. Aby lepiej sobie z nim radzić, możemy spróbować odwrócić ten proces i celowo zacząć kierować uwagę na innych. Wygłaszając referat, możemy na przykład wyszukać na sali życzliwą twarz i mówić głównie do tej osoby, obserwując jej reakcje. Możemy też wyobrazić sobie wszystkich słuchaczy siedzących właśnie na sedesach, ze spuszczonymi spodniami. Takie przekierowanie uwagi na zewnątrz i szukanie innych emocji, pozwala zmniejszyć uczucie wstydu”.

I po bólu... Nie mamy wpływu na to, co przytrafia się nam w życiu. Ale mamy na to, jak reagujemy. Teraz, gubiąc górę od stanika, prawdopodobnie krzyknęłabym zuchwale: „Moje małe gwiazdy znów skradły mi show”. Ale nie zamierzam więcej katować się tą historią. Bo jak powiedział Osgood w moim ulubionym filmie „Pół żartem, pół serio”: nobody’s perfect!

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama