Reklama
Reklama

Czy z cudzoziemcem żyje się lepiej?

Czy z cudzoziemcem żyje się lepiej? fot. istock.com
TAGI:

Beata Dżumaga

03kwietnia2019

Czym cudzoziemcy podbijają nasze serca i dlaczego polscy faceci przestają być dla nas satysfakcjonującymi partnerami?

"Daj chłopaka, nie wariata, daj nie palacza, nie biedaka, daj nie pijaka, nie Polaka, daj nie brzydala. Prześlij mi chłopaka, nie wariata, daj nie cwaniaka, nie pajaca, daj nie pijaka, nie Polaka”.

Ten refren piosenki zespołu Mikromusic został hymnem dla wielu Polek. W 2013 roku utwór „Takiego chłopaka” napisany przez Natalię Grosiak, wokalistkę grupy, stał się w naszym kraju hitem. A przy okazji wywołał burzliwą dyskusję. Wystarczy przeczytać komentarze pod ofi cjalnym teledyskiem, a jest ich prawie 3 tys. Wśród nich m.in.:„Na początku wszystkie wybrzydzają, a po trzydziestce desperacja i modlą się o jakiegokolwiek”, „Daj nie-Polaka, daj mi Araba” albo: „Ten tekst to kwintesencja lewackiej logiki”. Niezależnie od powodów, z jakich Polki coraz częściej wiążą się z cudzoziemcami (o tych za chwilę), dane nie kłamią. GUS podaje, że w 2016 roku zawarto w Polsce 13,5 tys. małżeństw mieszanych, czyli binacjonalnych – to o 19,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Joanna powiedziała „tak” Turkowi, Paulina od roku spotyka się z Hindusem, a połowa związków Patrycji była właśnie z obcokrajowcami. Daria też nie ma nic przeciwko relacjom z nie-Polakami, bo rodzimym mężczyznom ma sporo do zarzucenia. Dlaczego coraz częściej w poszukiwaniu partnera kierujemy swój wzrok poza granice Polski, a nawet Europy?

Skarpetki do sandałów? Nie, dziękuję „Wybieranie sobie obcokrajowca to niekoniecznie świadomy wybór Polek, chociaż wiele z nich jest zdania, że w jakiejś mierze cudzoziemcy spełniają więcej naszych marzeń niż rodzimi mężczyźni. Takie związki to w dużym stopniu konsekwencja większej mobilności, tego, że jesteśmy coraz bardziej otwarci na podróże i to z nich często przywozimy sobie miłości” – mówi dr Justyna Pokojska z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. „W pewnym sensie to też odwieczna pokusa i marzenie o inności, szczególnie jeśli myślimy o innym kolorze skóry czy orientalnej urodzie. Tacy mężczyźni uchodzą za wyjątkowo przystojnych. Nam, Polkom, podobają się śniadzi, ciemnoskórzy mężczyźni, inni niż ci dookoła. To działa w obie strony. Wiele Europejek snuje wyobrażenia, że mężczyzna o południowych rysach to bardziej męski, temperamentny kochanek, który ponadto nie ma naszych anegdotycznych »polskich przywar«. W 2016 roku psycholożka Dominika Maison przeprowadziła badanie, w którym pytała Polki o to, co im przeszkadza w polskich mężczyznach. Okazało się, że dominującym wątkiem była słaba higiena osobista, a także przysłowiowe skarpetki do sandałów czy charakterystyczne polskie wąsy” – tłumaczy Pokojska. Potwierdzają to doświadczenia Patrycji: „W Polsce większość panów po założeniu rodziny zaczyna się zaniedbywać, nagle wyskakuje im brzuszek, przestają chodzić na siłownię itd. W obcokrajowcach podobało mi się to, że cały czas uważali, żeby się nie zapuścić”. Jednak w przypadku żadnego ze swoich byłych partnerów z zagranicy wygląd zewnętrzny nie był tym, co sprawiło, że Patrycja zwróciła na nich uwagę. Podbiła ją głównie wytrwałość, z jaką zdobywali jej względy. „W żadnej relacji na początku nie było chęci z mojej strony, byłam raczej na »nie«, uważałam tych facetów tylko za kolegów, ale oni tak długo o mnie zabiegali, że »wychodzili sobie« te związki” – wspomina. Joanna jest przekonana, że ona i jej mąż z Turcji byli sobie pisani. „Wcześniej przez 6 lat miałam męża Polaka. Z obecnym mężem jesteśmy ze sobą od 10 lat. Na początku tylko się przyjaźniliśmy. Sparzyłam się na pierwszym małżeństwie, w ogóle nie planowałam, że jeszcze kiedykolwiek wyjdę za mąż. On zdobył moje serce tym, że o każdej porze dnia i nocy mogłam liczyć na jego wsparcie. A potem przyszedł moment, kiedy poczułam, że chciałabym go mieć na miejscu, tu w Polsce. On rzucił wszystko, mimo że był studentem, nie miał pieniędzy, po prostu tutaj przyjechał” – opowiada Joanna. Z kolei Paulinę i Praveena pochodzącego z Indii połączył przypadek i… bliskie sąsiedztwo. „Wróciłam z wycieczki z Indii, wciąż byłam na fali mojej fascynacji tym krajem. Pewnego dnia zobaczyłam rodzinę hinduską, powiedziałam do nich: „Namaste”, podeszła do mnie siostra Praveena, nawiązałyśmy stały kontakt. Potem wszyscy poza Praveenem wrócili do Indii, a my dogadaliśmy się, że chcielibyśmy uczyć się nawzajem swoich języków. Gdy spotkaliśmy się w tym celu po raz pierwszy, do żadnej lekcji nie doszło, przegadaliśmy ten czas przy herbacie. I tak już zostało” – śmieje się Paulina, która od roku jest w związku z Praveenem. „Okazało się, że mimo różnicy kulturowej wiele nas łączy, np. patrzenie na świat. On jest dobrym człowiekiem, co nie jest takie częste w dzisiejszych czasach” – dodaje. Podobnego zdania jest Natalia Grosiak z Mikromusic, którą do napisania piosenki „Takiego chłopaka” zainspirowało po prostu życie: „Tekst pisałam, wspominając moje byłe relacje. W przeszłości byłam związana z chłopakami, którzy nadużywali alkoholu i dużo imprezowali, byli niedojrzali, nie potrafi li podjąć odpowiedzialnych decyzji, byli cwaniaczkami, pajacami. Żal mi tej dziewczyny z przeszłości – jedyne, czego chciała od partnera to miłości i zaufania”.

Polko, ciesz się, że cię zechciałem!

Daria uważa, że Polacy mają zbyt wysokie mniemanie o sobie: „W Polsce, idąc ulicą, mija się dużo ładnych dziewczyn. Widząc taki dobrobyt mężczyźni chyba uważają się za lepszych niż są. Większość polskich facetów, których spotkałam, zawsze miała wysoko zadarty nos i byli skupieni tylko na sobie. Polacy nie starają się i liczą na to, że wszystko do nich przyjdzie samo, że to dziewczyna powinna za nimi się uganiać. Poza tym mam wrażenie, że w naszym kraju dominuje wizerunek silnego macho, który wstydzi się płakać, co skutkuje tym, że facetom ciężko jest mówić o uczuciach, a bez tego nie da się stworzyć dobrego związku”. Socjolożka Justyna Pokojska dodaje, że wiele kobiet w Polsce ma poczucie, że są postrzegane jako dodatek czy uzupełnienie silnego mężczyzny: „Panie utyskują na to, że nie są szanowane przez mężczyzn, tylko uprzedmiotowione i traktowane protekcjonalnie”. W jednej z analiz na temat tego, dlaczego obcokrajowcy uważają, że jest im łatwo poderwać Polkę, pytani cudzoziemcy odpowiadali, że nasze rodaczki lubią komplementy. Rzadko słyszą je z ust Polaków, więc stosunkowo łatwo „padają łupem” podrywaczy z innych krajów. Patrycja jest podobnego zdania: „Mężczyźni z Polski przeważnie starają się tylko na początku, a potem już nie ma żadnych kwiatów czy romantycznych wieczorów. Jednak mężczyźni z kultury zachodniej zabiegają o względy partnerki przez cały czas. Chyba każda kobieta lubi prezenty i niespodzianki, które nie kończą się na etapie: OK, zaklepane, ona jest moja i koniec”. Wokalistka Mikromusic dodaje, że polskim mężczyznom przydałoby się nauczyć szacunku do kobiet i generalnie do drugiego człowieka, który jest bardziej kulturowo wyuczony w krajach zachodnich. „Bycie dżentelmenem byłoby mile widziane u polskich mężczyzn” – mówi. Dlaczego nasi rodacy są tak niechętni do adorowania kobiet? O to pewnie najlepiej byłoby zapytać samych mężczyzn. Ale Justyna Pokojska podpowiada, że duże znaczenie ma tu patriarchalny model naszego społeczeństwa, zgodnie z którym to mężczyzna wybiera sobie kobietę, a ona powinna traktować to jako uśmiech losu czy nawet swego rodzaju „zaszczyt”. „Być może mężczyźni mają takie przekonanie, że kobieta powinna cieszyć się z tego, że ktoś ją zechciał i to powinno jej wystarczyć, nie ma potrzeby chcieć czegoś więcej. Dominująca rola mężczyzny w rodzinie powoduje, że panowie przestają zabiegać o kobietę, zapominają, że też mamy swoje oczekiwania, chcemy być zadowolone z życia, komplementowane, szczęśliwe. Podmiotowość kobiety jest nieco zapomniana w naszym społeczeństwie, które tak właśnie wyobraża sobie jej rolę. I nagle paniom przypomina się, że przecież nie musi tak być, że one też chcą osiągnąć swoje osobiste szczęście. A jeżeli Polak nie może im tego zapewnić, to być może rozejrzą się gdzieś dookoła, nawet na panów z dalekiej zagranicy. Może taki mężczyzna nie spojrzy na nie jak na słabszą płeć, która istnieje tylko po to, żeby dbać o dobro i zadowolenie jego samego i całej rodziny, tylko jak na partnerkę w relacji” – komentuje ekspertka. Joanna chwali męża za to, że traktuje ją właśnie w taki sposób: „Pochodzi z dobrej rodziny, był nauczony porządku w domu, świetnie gotuje, we wszystkim mi pomaga. Nie każdy Turek taki jest. Być może tak dobrze nam się układa także dlatego, że jestem osobą bezwyznaniową, bardzo tolerancyjną. Mamy taki piękny układ, że nikt sobie niczego nie narzuca. Szanuję to, że on nie pije alkoholu i nie je wieprzowiny, ale ja nie nałożę chusty, nie dam sobie narzucić religii”. Tolerancja to też cecha, która wyróżnia Praveena. Do tego jest bardzo otwarty na pomaganie innym.

Od byłego męża Pauliny odróżnia go też to, że jest bezkonfliktowy. „Mój eks bywał po prostu agresywny, a w Praveenie tego zupełnie nie widzę. I nie chodzi o to, że jest mało męski. To jest facet, który ma charakter, jest silnym mężczyzną” – mówi Paulina. Wygląda na to, że agresja to problem wielu polskich mężczyzn. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod piosenką „Takiego chłopaka”, gdzie wielu panów nie przebiera w słowach. „Szukają księcia z bajki, a potem odsetek starych panien szybko idzie w górę” – to tylko jeden z łagodniejszych komentarzy ze strony mężczyzn (nie mówiąc już o całkowitym niezrozumieniu tekstu). „Autorzy takich komentarzy mentalnie tkwią chyba w XIX wieku, kiedy mężczyźni mieli do zaoferowania kobietom przede wszystkim bezpieczeństwo ekonomiczne. Dla tamtych kobiet wygraną na loterii było to, że mężczyzna ją zechciał. Dziś należałoby zapytać panów, czym mogą nas zachęcić, żebyśmy – jako w dużej mierze samodzielne i wyemancypowane kobiety – ich wybrały” – komentuje Justyna Pokojska. „Jest taka rymowana modlitwa ze średniowiecza: „Święty Prokopie, daj nam po chłopie, może być kulawy i o jednym oku, byle w tym roku” – to zupełne przeciwieństwo piosenki Mikromusic. Część mężczyzn dalej uważa, że kobietom jest wszystko jedno, jaki ten facet jest – byleby był. Ale czasy się zmieniły, a razem z nimi nasza pozycja w interakcjach damsko-męskich. Mamy swoje wymagania, a być może nie wszyscy panowie są na to gotowi. Gdy nie są w stanie im sprostać, reagują tak, jak ci mężczyźni w komentarzach. Bo nagle się okazuje, że kobieta zaczyna zwracać uwagę na to, czy mężczyzna jest zadbany, kulturalny, hojny, czy nie deprecjonuje kobiet. Być może kiedyś nie było to tak ważne dla kobiet, więc mężczyźni mieli trochę »łatwiej«. A przecież kobiety też mają prawo mieć oczekiwania i otwarcie o nich mówić, i np. marzyć o przystojnym, kulturalnym obcokrajowcu” – dodaje socjolożka.

Panie na lewo, panowie na prawo Coraz więcej Polek spełnia te marzenia. Narodowości, które cieszą się wśród naszych rodaczek największym wzięciem, to Brytyjczycy (567 polsko-angielskich małżeństw w 2016 roku), Niemcy (334) i Włosi (181). Ale i Polacy coraz częściej szukają swojej drugiej połówki za granicą, tyle że patrzą w przeciwną stronę, czyli na Wschód. Nasi rodacy najchętniej biorą sobie za żony Ukrainki, Białorusinki i Rosjanki. Zdaniem Justyny Pokojskiej nie ma w tym nic dziwnego. „Polki zaczynają mieć coraz bardziej konkretne oczekiwania wobec partnera i szukają go aż do skutku. Z kolei Polacy często poszukują (choćby podświadomie) partnerek, które łatwiej wejdą w tradycyjną rolę kobiety matki, opiekunki domowego ogniska. Obserwujemy więc swego rodzaju przesunięcie w poszukiwaniach wymarzonego partnera – Polki kierują oczy na zachód Europy (co potwierdzają dane statystyczne), a wówczas Polacy w sposób naturalny uzupełniają lukę po kobietach, które wysmyknęły im do zachodnich mężczyzn, sąsiadkami zza naszej wschodniej granicy” – wyjaśnia socjolożka. Paulina wspomina, że nigdy nie zaliczała się do grupy „poszukiwaczek obcokrajowców”. „Chociaż może podświadomie po moim nieudanym małżeństwie, gdy trafiłam na partnera z innego kręgu kulturowego, stwierdziłam, że to jest to. Ale na pewno nie była to świadoma decyzja” – przekonuje. Joanna twierdzi, że o wiele lepiej żyje jej się z obecnym mężem niż w poprzednim związku z Polakiem, mimo że oboje nie mają łatwego charakteru: „Nieraz było tak, że musieliśmy wykrzyczeć swoje, ale nigdy nie szliśmy spać skłóceni”. Dodaje, że chociaż dziś mąż jest dla jej rodziców wspaniałym zięciem, na początku rodzina podeszła do tej relacji na „nie”. „To wynikało ze stereotypowego przekonania, że jak Turek, to będzie bił, źle traktował… Moja rodzina pytała, co ja takiego narobiłam, dopiero co rozeszłam się z pierwszym mężem, a od razu wchodzę w „kolejne bagno” – tak to zostało wyrażone. Mój mąż ciężko pracował, by udowodnić mojej mamie, że jest dobrym człowiekiem. Gdy mama była w szpitalu, mąż w godzinę mnie do niej zawiózł, mimo że była 200 km dalej. Z kolei gdy byłam chora, mój były mąż powiedział, że nie będzie ruszał samochodu, bo później nie znajdzie miejsca parkingowego. Ale znam też Polaków, którzy są świetnymi mężami i ojcami, więc to jest takie wrzucanie wszystkich do jednego worka” – mówi Joanna. Paulina widzi po swojej mamie, że nie traktuje jej związku z Praveenem poważnie, ale dodaje, że to w dużej mierze także pokłosie jej rozwodu: „Gdzieś między wierszami słyszę: A nie mogłaś sobie znaleźć Polaka? Moja mama uważa, że Praveen to dla mnie opcja przejściowa, plasterek po rozwodzie, czego ja oczywiście nie postrzegam w taki sposób. Z kolei jego rodzice bardzo mnie lubią, traktują mnie ciepło i przyjaźnie. W przypadku Praveena też doszło do porażki małżeństwa, z tym że aranżowanego. Jego rodzice po prostu cieszą się, że nareszcie jest ktoś, kto kocha ich syna i to jest dla nich ważne”.

Chcę Polaka zza ściany

Patrycja przyznaje, że po każdej relacji z cudzoziemcem zaklina się, że następny facet będzie już Polakiem. „Ale kwestią totalnego przypadku za każdym razem trafia się kolejny obcokrajowiec. Te związki traktuję trochę jak zabawę, nie są dla mnie poważne. Jeśli kiedyś będę szukać męża, chciałabym Polaka. Obserwuję moich rodziców i wiem, że to jest szczęśliwe, udane małżeństwo, dogadują się ze sobą, nie ma między nimi barier komunikacyjnych. Gdybym kiedyś chciała mieć dzieci z obcokrajowcem i je wychowywać, byłoby to o wiele trudniejsze niż z Polakiem” – mówi Patrycja. Zdaniem Justyny Pokojskiej duża część kobiet, szczególnie tych podróżujących po świecie, przeżyła choćby romantyczne zauroczenie orientalnym mężczyzną, być może właśnie dlatego, że był „inny”: „Dopóki trwa fascynacja, trwa też miłość. Ale czasami okazuje się, że na dłuższą metę brakuje wspólnego mianownika i fundamentu, który by nas łączył. Poza romantycznymi chwilami na plaży jest codzienne życie, które wiedziemy w innym kraju, w innych warunkach i na innej szerokości geograficznej. I być może latynoski kochanek do niego po prostu nie pasuje, a okazuje się, że bliższy jest nam jednak ten nasz znajomy Sławomir – mimo że ma wąs i inne przywary, które mogłyby nam przeszkadzać. Ale on nas przynajmniej zrozumie” – tłumaczy socjolożka. Może więc mężczyźni komentujący piosenkę zespołu Mikromusic nie mają się o co złościć? „Tak sobie pomyślałam, że to utwór o chłopakach, którzy wypowiadają się w komentarzach pod teledyskiem. Ten tekst jest odbierany bardzo personalnie i wydaje się, że najbardziej zraniony nim będzie chłopak, który nie chcąc tego, mimowolnie utożsamia się z opisanym w nim bohaterem” – mówi Natalia Grosiak. W ostatnim refrenie piosenki „Takiego chłopaka” wokalistka odwraca swoją wyliczankę: „Daj Polaka, tak, chcę wariata, chcę pijaka, tak, daj siłacza, daj brzydala, tak, daj Polaka” – śpiewa Grosiak. I puentuje: „Jednak ten Polak, siłacz, brzydal jest mężczyzną dla mnie, bo okazuje się, że życie nas zaskakuje, że marzyłyśmy o przystojnym obcokrajowcu, a zakochałyśmy się w Jurku, który łysieje i ma brzuszek. Ale to właśnie z nim najlepiej nam się rozmawia i to on rozśmiesza nas do łez”.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama