Reklama
Reklama

Czy przyjaźń damsko – męska jest możliwa?

Czy przyjaźń damsko – męska jest możliwa? fot. istock.com

Izabela Cieplińska

27marca2019

Czy można przyjaźnić się z przedstawicielem płci przeciwnej? Tak szczerze, niewinnie i platonicznie? Pytamy eksperta Piotra Mosaka.

W filmie „Kiedy Harry poznał Sally” czy w serialu „Przyjaciele” przyjaźń między kobietami a mężczyznami zawsze kończyła się miłością. Czy w realu jest szansa na przyjaźń damsko-męską?

Ogólnie rozumiana przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje. Tak jesteśmy biologicznie skonstruowani. Gdy kobieta i mężczyzna są blisko siebie, rozmawiają, patrzą sobie głęboko w oczy, może między nimi zaiskrzyć i pojawi się napięcie seksualne. A wtedy granice przyjaźni zostają przekroczone.

Zawsze?

Nie zawsze. Przyjaźń damsko-męska jest możliwa w sytuacji, gdy zaiskrzyło między przyjaciółmi w przeszłości. Związek został skonsumowany, ale wspólnie stwierdzili, że to nie to i wrócili do punktu wyjścia. Albo gdy przyjaciele żywią do siebie uczucia bratersko- -siostrzane, czują się rodziną, może kiedyś on zastępował jej starszego brata. Takie podejście może zablokować iskrzenie seksualne. Wtedy jest szansa na przyjacielską relację.

Ale istnieją badania, z których wynika, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni dążą do posiadania przyjaciela płci przeciwnej. Nie tylko do rozmów i wyjścia na przysłowiowe miasto, ale też dla podkręcenia swojego ego i poznania innego punktu widzenia.

Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy przyjaźń. Ludzie na Zachodzie pojmują ją inaczej. W Stanach mówi się wręcz, że jeśli chcesz mieć przyjaciela, a nie masz go od szkolnej ławki, to kup sobie lepiej psa. Tam przyjaźnie buduje się trudniej, bo ludzie ze sobą rywalizują. Kolega z pracy pretenduje do miana przyjaciela. Wychodzą razem po pracy na drinka, gadają, śmieją się, ale w tej relacji nie ma głębi. U nas, w kulturze wschodniej, jest więcej przyjaźni emocjonalnej, głębokiej, którą możemy zacząć w każdym wieku. Ale moim zdaniem dużo ważniejsze od posiadania przyjaciela płci przeciwnej jest przyjaźń w związku. Wiadomo, z żoną nie wypijamy hektolitrów piwa, nie pójdziemy do sklepu usmarować się szminkami po łokcie, ale dostajemy poczucie bliskości, miłość. Wtedy nie szukamy jej na zewnątrz u tej samej płci, bo mamy żonę-przyjaciółkę, męża- -przyjaciela. Posiadanie kolejnej/kolejnego, robi się niesmaczne.

Czy to oznacza, że do szczęścia potrzebujemy tylko jednego przyjaciela przeciwnej płci?

Po co mi przyjaciel innej płci, jeśli wszystko co od niej potrzebuję, mam w domu. Wystarczy mi już tylko krąg przyjaciół- -kumpli. Spotykamy się, obgadujemy kobiety i odwrotnie. Jeśli jesteśmy w bliskiej relacji z partnerką, a mimo to poszukujemy przyjaciela, którego obdarzamy równie gorącym uczuciem i bliskością, to jest to rodzaj zdrady. Natomiast jeśli są to wspomniane relacje braterskie, koleżeńskie, to nigdy nie będą tak silne, jak z żoną czy mężem, która zawsze będzie na pierwszym miejscu. Gdy pracuję ze związkami, ustalam taką hierarchię ważności: najpierw jesteśmy „My”, na drugim miejscu jest „Ja”, na trzecim dzieci, a na czwartym wymiennie rodzice i przyjaciele. Więc jeśli ktoś przepycha przyjaciela/przyjaciółkę na wyższą pozycję, to sygnał, że coś jest nie tak.

Czy łatwiej rozpocząć miłość od przyjaźni czy przyjaźń od miłości?

To zależy, jak definiujemy relację. Dla przykładu, na Zachodzie w związku istnieją gry i tajemnice. Wystarczy obejrzeć dowolną amerykańską komedię, żeby się o tym przekonać. Jestem w stanie uwierzyć, że ludzie, którzy znają się za dobrze, mogą nie wytrzymać ze sobą 24 godziny na dobę. Ich związek przypomina zestawienie dwóch wykreowanych postaci, przyjaźń jest bardzo powierzchowna. U nas na szczęście ta moda dopiero dociera. Przyjaźń oparta na szczerości i bliskości z łatwością może przemienić się w trwałą relację.

Po czym poznać, że nasz męski przyjaciel chce zostać kimś więcej niż tylko przyjacielem?

Gdy szuka bliskości. Mężczyźni w przyjaźni nie szukają kontaktu fizycznego. Z przyjacielem mogą się poklepać, objąć, strzelić misia, ale nie trzymać się za ręce. Więc jeśli zaczyna poszukiwać ciepła od kobiety, możliwości dotyku, to sygnał, że poszukuje kogoś więcej niż tylko przyjaciółki.

Czy przyjaźń może przetrwać, gdy mężczyzna szuka już czegoś więcej, a kobieta wciąż jest na poziomie przyjaźni i wcale nie chce tego stanu zmieniać?

Jest to bardzo trudne. Bo jeśli jest singlem, to chęć bycia blisko fajnej dziewczyny z możliwością na coś więcej jest naturalna. Z jego punktu widzenia nie ma w tym nic złego. W tej sytuacji dobrze byłoby ze sobą porozmawiać, zastanowić się na przyszłością. Bo jeśli jest im ze sobą dobrze, to może trzeba spróbować zostać parą. Ludzie często boją się, że przez seks popsują przyjaźń. Jeśli mają wątpliwości, niech nie idą od razu do łóżka, ale spróbują ze sobą pobyć bliżej i zobaczyć, jak im się układa. W najgorszym wypadku nic nie wyjdzie i dalej będą przyjaciółmi.

A co jeśli któreś z nich jest w związku?

Jest gorzej. Świadczy o tym, że przyjaciel nie ma granic moralnych i to nie jest w porządku w stosunku do jego partnera. Wtedy taką rozmowę należałoby zacząć od tego, co na to powie partner, partnerka. Czy uważa, że to jest OK? Czasami przyjaciel się otrząśnie, powie: „Faktycznie, masz rację, nie powinienem”. Trudno jest rozmawiać o przyjaźni, gdy pojawiło się iskrzenie seksualne, bo nie wiadomo, jak to uczucie nazwać i co tak naprawdę się stało. Wtedy najczęściej przyjaciele robią sobie przerwę od siebie, później wracają do przyjaźni z pominięciem niezręcznego tematu, który będzie przypominał obszar niebezpieczny, zagrożony, pole minowe. Przyjaźń stanie się bezdotykowa. Natomiast jeśli już leżymy razem nadzy w łóżku i doszło do penetracji, to może warto porozmawiać o tym, jak do tego doszło. Może trzeba przewartościować życie i zastanowić się, czy przypadkiem nie jesteśmy dla siebie stworzeni i niepotrzebnie zawracamy sobie głowę innymi osobami. I wtedy rozmawiamy o uczuciach, a nie o przyjaźni.

Kiedy możemy powiedzieć, że w związku jest przyjaźń, a nasz partner jest naszym najbliższym przyjacielem i nie potrzebujemy nikogo innego?

Kiedy nas akceptuje. Kiedy czujemy, że możemy się przed nim otworzyć i nie zostaniemy potępieni, ocenieni. Zaczynamy opowiadać mu szczegóły z naszego życia, o których nikomu nie mówiliśmy. Gdy wspominamy naszą przeszłość, miejscami wstydliwą, mówimy o naszych wadach, trudnych momentach, porażkach, a druga osoba słucha i mówi tylko: „ Aha, aha, i jak się wtedy czułaś?”. Nie ocenia nas. Nie mówi: „Boże, jaki ty byłeś głupi, beznadziejny”, itp. Możemy nie akceptować czyjegoś zachowania, ale akceptujemy jego/ją jako osobę.

Artykuł premierowo ukazał się w 04/2017 Cosmopolitan

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama