Reklama
Reklama

Jak zostać optymistką?

Jak zostać optymistką? fot. istock.com
TAGI:

Izabela Cieplińska

25marca2019

Optymistom żyje się lepiej. Ich szklanka (powiedzmy wina) zawsze jest do połowy pełna, a lemoniadę potrafi ą zrobić bez użycia limonek. Poza tym wszyscy ich lubią, bo są zabawni i w szarym świecie noszą różowe okulary. Jak więc dołączyć do ich grona?

Pewna polska aktorka opowiedziała kiedyś w jednym z wywiadów historię swojej czteroletniej córki, która spadła ze schodów na klatce schodowej. Dziewczynka uderzyła głową w kaloryfer. Ale zamiast zalać się łzami, powiedziała: „Mamo, zaczęli grzać!”. Jeśli kiedykolwiek myślałaś, że optymizm to pozytywne afirmacje bezmyślnie wbijane do głowy i uśmiech przyklejony do twarzy, to spieszę wyjaśnić, że nie. To cenna umiejętność dostrzeżenia pozytywów w negatywach, dzięki której życie staje się prostsze.

SKĄD TO SIĘ BIERZE

Brzmi świetnie, prawda? Dlaczego w takim razie nie każda osoba korzysta z możliwości noszenia różowych okularów? Okazuje się, że obciążyła nas ewolucja. Przez wieki skanowaliśmy świat w poszukiwaniu zła, żeby nauczyć się go unikać. Negatywne emocje zakorzeniły się w nas głęboko. Wydają się być integralną częścią naszych charakterów. Pesymizm wychodzi nam bardzo sprawnie, strzelamy nim na prawo i lewo jak z automatu. A o optymizm trzeba się trochę postarać, trzeba się go nauczyć, a później czule pielęgnować. Spójrzmy na to zatem (jak przystało na rasowych optymistów) pozytywnie: zmiana nastawienia jest w naszych rękach. Pozytywne spojrzenie na świat nie płynie z mlekiem matki, ale możemy je przyswoić jak tabliczkę mnożenia. I przy odrobinie pracy spacyfikować swojego wewnętrznego marudę i przekonać go, że świat wcale nie jest wrogi i nieprzyjemny, a kłody rzucane pod nogi to tylko cienkie patyczki.

O KORZYŚCIACH

Pewien amerykański psycholog postanowił przeprowadzić eksperyment na pływakach. Zmierzył czas i poinformował ich o wynikach, trochę je zaniżając. Gdy przepłynęli dystans po raz drugi, okazało się, że optymiści powtórzyli wyczyn w tym samym czasie. Natomiast grupa pesymistów dotarła do mety później. Martin Seligman, bo o nim mowa, ogłosił wszem i wobec, że podstawą optymizmu jest sposób interpretacji życiowych wydarzeń. Optymiści wyjaśniają przyczyny porażki jako przejściowe i wierzą, że są w stanie poradzić sobie z każdą trudnością. Pesymiści za to szukają dziury w całym i zrażają się przy każdej napotkanej przeszkodzie. Trochę później kwestię optymizmu zgłębił jeszcze profesor Uniwersytetu w Hertfordshire Richard Wiseman. Wskazał różnice pomiędzy szczęściarzami i nieudacznikami: osoby pozytywnie nastawione do życia widzą w zbiegach okoliczności ogromne możliwości do działania i podejmowania decyzji, a nie przypadkowy rozwój wypadków. I czym to skutkuje? Optymiści są bardziej lubiani za bezkonfliktowość, zdolność podtrzymywania innych na duchu w trudnej sytuacji. Poza tym są bardziej wydajni w pracy. I rzadziej chorują. Kolejny profesor, Norman Cousins, tym razem z Uniwersytetu Kalifornijskiego udowodnił, że śmiech może uśmierzyć ból i aktywować system odpornościowy. Czy potrzebujesz większej zachęty, by optymistyczniej spojrzeć na... szansę zostania optymistką?

AKCJA - REAKCJA

To, jak zareagujemy na przykład na naganę od szefa, zależy od nas samych. Jedni wyciągną z niej wnioski i popracują nad samodoskonaleniem. Inni skonstruują laleczkę voodoo, by wyładować na niej złość. A jeszcze inni zamkną się w skorupie smutku przekonani, że do niczego się nie nadają. Nasze uczucia nie wiążą się bezpośrednio z sytuacją, ale wynikają z tego, jak na nią reagujemy. To oznacza, że zmiana reakcji pozwoli poradzić sobie z niepowodzeniami bardziej efektywnie. Kiedy pojawia się problem, przeanalizuj, co mówisz i myślisz o sobie samej, o innych, o świecie. To właśnie myśli mają bezpośredni wpływ na nasz nastrój i zachowanie: to, co pomyślimy, wpłynie na to, jak się poczujemy, a w efekcie, jak zareagujemy. Czy poddamy się smutkowi i opuścimy ręce, czy zaczniemy się wściekać na siebie i innych, czy też zachowamy dobry nastrój i będziemy działać konstruktywnie.

DO RZECZY

Aby uporać się z tendencją do pesymizmu, Martin Seligman zaproponował model „Trudność–Przekonanie–Skutki”. Zobaczmy, jak to działa: Trudność. W naszym życiu pojawia się problem. To może być cieknący kran, duży rachunek, brak uwagi ze strony partnera, cokolwiek. Myślimy: „Dlaczego mnie to spotyka?”, „Jestem beznadziejna”, „Mam pecha”, „Nikt mnie nie kocha” itp. I dół psychiczny gotowy, bo takie myśli generują smutek, złość, gniew, żal. „Pesymistyczne myślenie polega na tym, że przeceniamy wagę drobnych wydarzeń, ich wpływ na nasze życie, częstotliwość występowania i skalę działania”, mówi Beata Dranikowska, psycholog i coach. Co w takim razie należy zrobić? Po pierwsze: bądź obiektywna! „Skup się na tym, co się wydarzyło – obiektywnie. Pomyśl, że to po prostu uciążliwość, która ma prawo się zdarzać i będzie się zdarzać. Ale za tydzień lub dwa nawet nie będziesz o niej pamiętać. Nie oceniaj siebie surowo, nie wybiegaj myślami w przyszłość, nie twórz czarnych scenariuszy na podstawie tego, co się dzieje tu i teraz”, radzi psycholog. Przekonanie. Interpretujesz wydarzenia według własnego światopoglądu. „Aby zmienić nastawienie, należy nauczyć się odróżniać myśli od uczuć. Na przykład: „Obiad się przypalił” to fakt. „Jestem beznadziejna”, „Słabo gotuję” to przekonanie, czyli rodzaj oceny w danej sytuacji. Za to „Jest mi smutno”, „Jestem wściekła” to już emocje”, wyjaśnia Beata Dranikowska. Skutki. Przeanalizuj, co poczułaś: rozczarowanie, pobudzenie, radość, a może coś innego? I co zrobiłaś później? Wróćmy do sytuacji z obiadem. Pesymistka pomyśli: „Przypaliłam obiad – jestem beznadziejna i nic mi nie wychodzi”. Zrobi jej się smutno, motywacja wyparuje jak kamfora. A optymistka pomyśli: „Przypaliłam obiad, to fakt. Zdarza się najlepszym. Trochę mi smutno, bo zależało mi na dobrym posiłku. No nic, pójdę kupić nowe produkty i spróbuję ugotować jeszcze raz”. Widzisz różnicę? Chęć do konstruktywnego działania jest zdecydowanie większa. To dlatego o optymistach mówi się, że lepiej wykorzystują różne życiowe okoliczności. Oni nie marudzą, tylko działają!

WEŹ SIĘ NA SPOSÓB

Pierwszy krok pracy nad sobą polega na dostrzeżeniu powiązania między trudnością, przekonaniem i skutkami. Drugi na zrozumieniu, w jaki sposób ten model funkcjonuje w życiu codziennym. Jeśli ciągle znajdujesz uniwersalne wyjaśnienia trudności, przypinasz im łatkę i natychmiast wpadasz w stan zniechęcenia. I im częściej to robisz, tym trudniej nastawić się pozytywnie. Jeśli jednak w kontakcie z problemem uda ci się zmienić przekonania, do których się przyzwyczaiłaś – zmieni się twoja reakcja na niesprzyjające sytuacje. Możesz to osiągnąć na dwa sposoby: Sposób I Spróbuj się wyłączyć. Jeśli czujesz, że wpadasz w przygnębienie, pomyśl o czymś innym. „Nie nakręcaj się. Powiedz sobie „Stop” lub klaśnij w dłonie i krzyknij „Dość!”, albo weź jakąś rzecz i skrupulatnie przyglądaj się jej przez kilka minut. Ogranicz czas, który poświęcasz na nieprzyjemne myśli”, radzi psycholog. Powiedz sobie: „Dam sobie 3 minuty na narzekanie”, „Pomyślę o tym jutro od 18 do 19”. I ani sekundy dłużej! Sposób II Polemizuj ze sobą, używając logicznych argumentów. To działa! Jeśli ci się uda, destrukcyjne myśli wyparują na zawsze. Musisz zrozumieć, że nasze przekonania to tylko opinia. Może być prawdziwa, ale nie musi. Zrób przerwę i spójrz na swoje argumenty z boku. Zadaj sobie pytanie: „Czy to fakt?”. I co najważniejsze, daj sobie czas. Jak we wszystkim praktyka czyni mistrza. Poćwicz z koleżanką, poproś, by cię skrytykowała tak, jak to zazwyczaj robisz w swojej głowie, i spróbuj zakwestionować jej twierdzenia.

MAM WPŁYW

Może masz koleżankę, która jest samotna, bo „wszyscy porządni faceci są zajęci”, nie pracuje, bo „kryzys i ciężko znaleźć coś dobrego”, albo ma problem z nadwagą, bo „nie ma pieniędzy na siłownię”? Taka osoba posiada zewnętrzne poczucie kontroli, zawsze winę za niepowodzenia przypisuje czynnikom zewnętrznym. A to pogłębia poczucie krzywdy i pesymizm. Jak zmienić je na wewnętrzne? W pierwszej kolejności należy porzucić rolę ofiary. Przestać żałować siebie i zrozumieć, że to ty kontrolujesz swoje życie. W restauracji zaproponowali ci stolik przy wejściu? Możesz przy nim usiąść i narzekać przez resztę wieczoru lub poprosić o bardziej komfortowy i cieszyć się kolacją. Twój wybór.

NA LUZIE

Optymizm jest fajny, ale wszystko musi mieć swoje granice. Jeśli myślisz: „Jestem niezastąpiona w tym, co robię, dlatego nie będę wysyłać CV. Pracodawca sam mnie znajdzie!”, możesz się bardzo szybko rozczarować i zniechęcić do nowej, optymistycznej wersji siebie. Staraj się prawidłowo formułować swoje pragnienia, realnie oceniać szanse i przechodzić od słów do czynów. Pozytywny nastrój w połączeniu z działaniem z pewnością zmieni twoje życie na lepsze! Powodzenia!

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama