Reklama
Reklama

To niezwykła gratka dla wielbicieli stylu a'la Wielki Gatsby

To niezwykła gratka dla wielbicieli stylu a'la Wielki Gatsby Tomasz Kostecki, „Cotton Club” / fot. artinhouse.pl

Sprawdź koniecznie prace tego artysty!

Art déco – geometryczny styl z lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku, jest wciąż odkrywany na nowo; stanowi niewyczerpalne źródło inspiracji zarówno dla współczesnego designu, jak i świata mody. Pop kultura pokazała jego wizualne możliwości w ekranizacji „Wielkiego Gatsby’ego” czy w znakomitym serialu „Downtown Abbey” produkcji BBC. Stylistykę art déco znajdziemy w muzycznych klipach Florence and the Machine, Lany del Rey i Madonny; ponadczasowość linii prostych wykorzystuje w swoich kolekcjach dom mody Gucci. Wygląda na to, że przedwojenna dyscyplina przestrzenna wciąż doskonale odnajduje się w postmodernistycznej rzeczywistości.

Tomasz Kostecki, „Źółte Bugatti” / fot. artinhouse.pl

Art déco – geometryczny styl z lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku, jest wciąż odkrywany na nowo; stanowi niewyczerpalne źródło inspiracji zarówno dla współczesnego designu, jak i świata mody. Pop kultura pokazała jego wizualne możliwości w ekranizacji „Wielkiego Gatsby’ego” czy w znakomitym serialu „Downtown Abbey” produkcji BBC. Stylistykę art déco znajdziemy w muzycznych klipach Florence and the Machine, Lany del Rey i Madonny; ponadczasowość linii prostych wykorzystuje w swoich kolekcjach dom mody Gucci. Wygląda na to, że przedwojenna dyscyplina przestrzenna wciąż doskonale odnajduje się w postmodernistycznej rzeczywistości.

Tomasz Kostecki, „Plaża” / fot. artinhouse.pl

Nie inaczej jest z malarstwem: art déco wypracowało wizualną rozkosz geometrycznych form, która kojarzy nam się przede wszystkim z pędzlem Tamary Łempickiej. Silne reminiscencje tego stylu  powracają w twórczości współczesnego artysty, Tomasza Kosteckiego, który w swoich pracach nie tylko kultywuje repertuar form charakterystycznych dla dwudziestolecia, ale również starannie dobiera tematy obrazów. Na jego płótnach miejsce znajdują tylko najlepsze aspekty epoki blichtru: modernistyczny Manhattan, luksusowe jachty i statki pasażerskie oraz flapperki przemierzające świat krokiem charlestona. Taki jest cykl „Regaty”, konfrontujący falującą wodę – jedyny element natury na obrazie – z dziełami ludzkiego umysłu. Pędzące maszyny, latające dwupłatowce i drapacze chmur przejmują krajobraz z bezlitosną siłą drapieżnika. Obecność człowieka sygnalizują małe sylwetki na tle wielkich maszyn: ludzkość lat 20-tych jest jedynie trybikiem w technokratycznym organizmie. Szczególnie rozbudowanym cyklem artysty jest z kolei „Grand Prix Monaco”, nawiązujący do słynnego wyścigu automobilów odbywających się od 1929 roku w Monte Carlo. Pędzący w autach kierowcy, w goglach i skórzanych nakryciach głowy, są żywcem wyjęci z przedwojennego kina. Iluzja spiralnych linii sprawia, że monochromatyczna kompozycja wiruje w oku widza; automobile zdają się pędzić po płótnie z niebywałą (przynajmniej dla lat 20-tych) prędkością.

Tomasz Kostecki, obrazy z serii „Grand Prix Monaco” / fot. artinhouse.pl

Dzięki strukturalnej kompozycji o graficznym rycie, obrazy Tomasza Kosteckiego prowadzą nasze myśli ku bujnie rozwijającej się w dwudziestoleciu sztuki plakatu. Architektura spod znaku Le Corbusiera roztacza futurystyczne wizje przemyślanej, funkcjonalnej przestrzeni miejskiej. Kobiety o twarzy Marleny Dietrich zachęcają do wyścigu o luksus oraz wyrażają niemą zgodę na technokrację. W epoce Roaring Twenties obrazy artysty rozbudzałyby wyobraźnię odbiorców marzących o lepszym życiu; dziś efekt ich działania polega na wywołaniu nostalgicznej chęci zanurzenia się w świat art déco; powrotu do rzeczywistości zachłyśniętej szybkością maszyn.

Tomasz Kostecki, „Batory”  / fot. artinhouse.pl

U Tomasza Kosteckiego dużą rolę odgrywa technika wykonania dzieła: to między innymi dzięki niej wizualny aspekt kompozycji jest tak dopracowany w szczegółach. Praca nad obrazem jest czasochłonnym i skomplikowanym działaniem. Pierwszy krok polega na zagruntowaniu lnianego płótna dobrej jakości; następnie artysta wykonuje na nim rysunek, będący podstawą kompozycji. Najtrudniejsze są dalsze etapy, polegające na nałożeniu cienkich warstw olejnych w technice laserunkowej lub Alla-Prima – Kostecki oparł się na procesach artystycznych sięgających renesansu. Doskonałość warsztatu jest widoczna na pierwszy rzut oka; studiowanie obrazów artysty z małej odległości tylko to potwierdza. 

Artystyczna kariera Tomasza Kosteckiego nabiera rozpędu, czego dowodzą jego rosnące notowania aukcyjne. Na lutowej aukcji w Domu Aukcyjnym i Galerii Malarstwa Art in House ego „Żółte Bugatti” osiągnęło młotkową cenę 30 tysięcy złotych; w przypadku sprzedaży obrazów online (https://artinhouse.shop/pl/artworks), również nie pójdzie nam łatwo – kompozycje artysty są poszukiwane przez wielu kolekcjonerów. Jak widać, art déco przeżywa drugą młodość, a może jest po prostu nieśmiertelne?

 

Materiał partnera

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama