Reklama
Reklama

Co tak naprawdę cię uspokaja?

Co tak naprawdę cię uspokaja? fot. istock.com
TAGI:

Paula Konieczny

12marca2019

Czy na hasło "będzie dobrze" reagujesz pozytywnie? A może uważasz, że to tylko nic nie znaczące słowa?

Jak często zdarza ci się to słyszeć albo widzieć na ekranie swojego telefonu? Spokojnie, znamy ten ból. 

Nie wiesz co zrobić ze swoim życiem, czujesz pustkę i definitywnie czegoś ci brakuje. Nie zadowala cię twoja kariera, związek ani pieniądze. Przeraża cię przyszłość. Chcesz coś zmienić, ale brak ci odwagi. Jak typowy millenials jesteś zagubiona, a najgorsze, że sama nie wiesz dlaczego.

Oglądasz idealne życie instagramerek i jesteś coraz bardziej rozczarowana swoim życiem. Przygnębiona w końcu postanawiasz się komuś wyżalić, a jedyne co otrzymujesz to oklepane i puste „będzie dobrze”.

Organizujesz babskie spotkanie, podczas którego mówisz, co leży ci na sercu. Ku twojemu zaskoczeniu okazuje się, że nie jesteś w tych uczuciach osamotniona! Uspokajasz się, myśląc, że to nie z tobą jest coś nie tak. W końcu ktoś cię rozumie!

Tydzień później, będąc tak samo zagubiona, dzielisz się z koleżankami kolejnymi przemyśleniami. Podsyłasz im artykuł, którego autor porusza wasz problem – „co zrobić ze swoim życiem?”

I nagle bańka prysła.

Okazuje się, że koleżanki już zapomniały jak ochoczo zgadzały się z tobą. W odpowiedzi dostajesz tylko „będzie dobrze”.

Nić porozumienia, która was łączyła od ostatniego spotkania pękła – jedyne co ci pozostało to frustracja, złość i rozczarowanie.

Słyszysz to częściej? Z ust partnera, rodziców, przyjaciółek, współpracowników... Niezależnie, czy opłakujesz śmierć bliskiej osoby, borykasz się z problemami w pracy, czy zakończyłaś związek. „Będzie dobrze” zawsze ci towarzyszy. A czy kiedykolwiek naprawdę cię to uspokoiło? Dodało otuchy?

W przeciwieństwie do prawdziwego zaangażowania, okazania troski, jakiej potrzebujesz „będzie dobrze” jest jak wzruszenie ramion - proste i nic niekosztujące. Jest jak zakończenie rozmowy – bo co możesz jeszcze powiedzieć? Przecież nie wypada dalej się żalić, w końcu „będzie dobrze”.

Kiedy słyszysz to z ust zaufanej osoby, dla której właśnie się otworzyłaś, od której oczekujesz chociaż odrobiny zrozumienia i zainteresowania, czujesz się zlekceważona i oszukana.

A co gdyby zamiast tej wyświechtanej, szybkiej odpowiedzi zaoferować prawdziwą rozmowę – zadać pytania, pozwolić się wygadać, spróbować zrozumieć. Stworzyć prawdziwą nić zrozumienia z osobą, która zaufała nam na tyle, by wyjawić swoje słabe strony. To tak niewiele, a tak wiele zmienia, prawda?

Gdybyśmy wszyscy nauczyli się dostrzegać niepewność, która jest uniwersalną cechą ludzką, która tkwi w każdym z nas, moglibyśmy pomóc osłabić jej skutki. Gdybyśmy nie bali się przyznać, że każdy z nas jest trochę zagubiony i boryka się z problemami. Nie jest dobrze – i to też jest ok. Nie bójmy się tego.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama