Reklama
Reklama

Pokaż mi swoją mamę, a powiem ci czy będziesz szczęśliwa

Pokaż mi swoją mamę, a powiem ci czy będziesz szczęśliwa fot. istock.com

Ile w tym prawdy? Twoja mama ma duży wpływ na twoje sukcesy i poczucie szczęścia. Przeczytaj, jak to działa.

Dobra wiadomość: jeśli jesteś z pokolenia Y (a pewnie jesteś, skoro czytasz Cosmo), twojej mamie raczej na pewno zależy na twoim szczęściu. Chce mieć z tobą dobry kontakt, być twoją kumpelką i partnerką – uważa psycholog Martyna Głuszek - Osuch.

I wie, jak to zrobić: na rynku jest dużo poradników o wychowywaniu dzieci, bo teraz modnie jest być dobrym rodzicem. Zła wiadomość? Tych poradników jest bardzo dużo. Duża jest też presja na bycie nie tylko dobrym rodzicem, ale wręcz superrodzicem, więc… twoja mama nie ma łatwo i czasem się gubi. Nie zawsze mądrze dba o relacje z wami i pewnie miewacie problemy z komunikacją, a to z kolei przekłada się na inne aspekty życia – także waszą sferę miłosną i zawodową. Dlatego, dla wspólnego dobra, spędź dzisiaj z mamą co najmniej pół godziny, a potem przeczytaj ten tekst. Albo na odwrót. W każdym razie dowiedz się, co możesz zrobić, gdy twoja mama zachowuje się jak…

MENTORKA

Poucza, opiniuje, oczekuje… że będziesz słuchać jej rad. To trudne, bo w niektórych tematach orientuje się gorzej od ciebie.

W dzisiejszych czasach rodzice często wiedzą mniej od swoich dzieci i zwłaszcza, jeśli chodzi o technologie, zostają za nimi w tyle – zauważył profesor Bogdan De Barbaro podczas ostatniego Kongresu Psychologów i Psychoterapeutów Dzieci i Dorosłych. Internet, kalendarz Google, appki, zakupy przez internet, czy choćby SMS-owe powiadomienia, że prawo jazdy już czeka na ciebie w urzędzie… milenialsi ogarniają w milisekundę, ich młodsze rodzeństwo, czyli pokolenie Z, w ćwierć milisekundy. Rodzice, w tym twoja mama, nawet jeśli biegle posługują się blikiem i potrafi ą założyć filtr na selfie, zanim wrzucą je na Insta, często jednak muszą chwilę pogłówkować albo… spytać się ciebie, jak to działa. – To ma poważne konsekwencje – konstatuje prof. de Barbaro. – Rodzic przestał być autorytetem w niektórych sprawach, nie uczy dziecka, ale jest przez nie uczony. Co nie znaczy, że całkowicie powinien oddać mu rolę mentora. Może być przecież autorytetem w kwestii… życia, budowania relacji, komunikowania się z ludźmi, pracy. Dlatego nawet jeśli twoja mama wydaje ci się czasami głupsza od ciebie, nie denerwuj się. Nie denerwuj się też, gdy usiłuje cię pouczać. Jeśli chodzi o pewne tematy, jej szare komórki nie komunikują się ze sobą tak szybko jak twoje, ale są takie dziedziny, w których może i ma prawo popaść w mentorski ton. Na przykład w kwestii relacji. Nawet jeśli nie poznała twojego taty przez Tindera i reguła trzeciej randki, która obowiązywała za jej czasów, tobie wydaje się głupia, i tak orientuje się w kwestiach damsko-męskich. Wie też, jak skutecznie rozmawiać z szefową (zwłaszcza, jeśli należy do jej pokolenia, czyli X), wybrać samochód, postarać się o kredyt czy osiągać długoterminowe cele, ćwicząc siłę woli. Po prostu – przerobiła to już. Ma też sporo innych oldskulowych umiejętności. Potrafi upleść wianek, uszyć pokrowiec na laptopa czy… upiec ciasto. „Uczeń przerósł mistrza” – skomentowała ostatnio moja koleżanka Ula, wrzucając na Facebooka prześliczne zdjęcie tortu bezowego z płatkami róży, autorstwa jej córki (20+). Takie ciasto na każdym zrobi wrażenie. Nie tylko na twojej mamie i jej koleżankach z FB, ale też na ewentualnej teściowej (pokolenie X!) i jej jedynaku, na którym tak ci zależy. Pomyśl o tym. Trochę dobrze mieć mamę-mentorkę.

PRZYJACIÓŁKA

Chce wiedzieć o tobie wszystko i chce, żebyś ty wszystko o niej wiedziała. Pragnie zwierzeń, aprobaty i totalnej szczerości.

Helena na snowboardzie. Z mamą. W Bukowinie Tatrzańskiej. Helena w pociągu. Z mamą. W drodze do Stoczka Klasztornego i Księży Marianów, u których będą spędzać weekend, zagłębiając się w siebie. Helena w sukience, którą wybrała z mamą na studniówkę. Helena uśmiechnięta. Zamyślona. Zaczytana. Na rowerze, bez roweru, na rolkach, w słuchawkach, bez słuchawek. Odbiera medal, bo wygrała zawody pływania. Płacze, bo nie wygrała. Nie znam Heleny – widziałam tylko jej zdjęcia na Facebooku i Instagramie. Helena nie zna mnie i moich zdjęć raczej nie widziała. Czy jej to przeszkadza? Nie wiem, przecież jej nie znam. Pytam więc jej mamy. – Zawsze chciałam, żeby moja matka była moją przyjaciółką – tłumaczy się. – A ona tylko robiła mi awantury po wywiadówkach i pilnowała powrotów do domu przed północą. Gdy dostałam okresu, bez słowa pokazała, gdzie w łazience są podpaski, gdy rzucił mnie chłopak, skomentowała, że nie pierwszy, nie ostatni. Ona i Helena wiedzą, kiedy która ma miesiączkę. Mają jednego ginekologa. Rozmawiają o facetach. Wspólnie oglądają na YouTube Joeya Kidneya (tego od „5 Things Guys Love That Girls Do”) oraz Matthew Husseya (znanego coacha od związków). Ale nadal nie wiem, czy Helena to lubi. – Czasami wolałabym więcej prywatności – przyznaje mi się nie Helena wprawdzie (przecież jej nie znam, więc nie zapytam), ale Kamila, ma 22 lata. Jej mama nie tylko oczekuje, że Kamila opowie jej ze szczegółami o każdej swojej randce, to jeszcze sama zwierza jej się ze swoich (mama nie jest z tatą i po kolejnym rozstaniu znów chodzi na randki). – Nie chcę jej wszystkiego mówić, ale też nie chcę wszystkiego słuchać – mówi Kamila. – Kocham ją, lubię, Bardzo ma czasem trafne spostrzeżenia, ale… mam inną najlepszą przyjaciółkę. Z Edytą potrafię godzinami whatsappować i to jej opowiadam każdy szczegół randki. Zwierzając się mamie, czułabym się niezręcznie. Też tak masz? Stawiaj granice. – Najlepiej w duchu NVC (non violent comunication – czyli komunikacją bez przemocy) – mówi Monika Lewocka, specjalistka tej metody i prezes zarządu Persona Global Polska. – Twórca metody, Marshall Rosenberg, doktor psychologii i mediator, zwraca uwagę na to, jak język „przemocy”, inaczej język krytyki i ocen, wpływa na nasze relacje, utrudnia kontakt i docieranie do tego, co dla nas ważne. W zamian oferuje model komunikacji unikający słownej agresji, opierający się na obserwacji, kontakcie z własnymi uczuciami, wyrażaniu potrzeb i formułowaniu prośby. Dialog mógłby wyglądać tak:  „Słyszę, że jesteś ciekawa, jak spędziłam wieczór. Może martwisz się o to, czy wszystko było OK. Ale gdy mnie tak wypytujesz o szczegóły, zaczynam być sfrustrowana. Mam potrzebę zachowania autonomii. Jestem już pełnoletnia.  To dla mnie ważne, aby mieć swoje sprawy”. Albo: „Cieszę się, że interesujesz się, jak spędziłam randkę, ale czy możemy się umówić, że jak będę miała ochotę opowiedzieć więcej, to pójdziemy na kawę i porozmawiamy? W tym momencie akurat czuję złość, gdy mnie tak wypytujesz”. Albo: „Wydaje mi się, że się martwisz czy M. jest dla mnie odpowiednim chłopakiem. Bardzo go lubię i czuję się przy nim wyjątkowa i ważne jest dla mnie to, żebyś dała mi przestrzeń na to, bym spróbowała sama doświadczyć różnych sytuacji. Nie zwierzam ci się, bo czuję się krytykowana, a każda rozmowa kończy się dawaniem rad. A jedyne, czego potrzebuję, to żebyś mnie wysłuchała, bez oceniania, bez rad, bez komentarzy. Stąd rzadko ci opowiadam coś więcej. Czy możesz spróbować mnie tylko wysłuchać?”

MAMA MENADŻERKA

Organizuje ci życie. jak mama Kardashianka – załatwia ci kontrakty, przedłuża bilet miesięczny (albo ubezpieczenie samochodu), walczy o podwyżkę. Tak, to ostatnie też.

Przykład autentyczny. Kiedy pisałam artykuł o bezrobociu milenialsów, specjalistka od HR w Citibanku wyznała mi, że to często rodzice dzwonią lub piszą w sprawie wyników rekrutacji, walczą o pensję dla swojego dziecka albo wręcz pytają, dlaczego jeszcze nie podskoczyło szczebel wyżej na drabinie kariery i „czy coś z nim nie tak?”. Zwykle coś z relacją matka – dziecko jest nie tak. Jasne, to wygodne, gdy mama prosi o twoją podwyżkę (bo sama nie musisz tego robić), ale przez to odwlekasz zdobycie kompetencji, które i tak musisz zdobyć i… nie wygląda to poważnie w oczach pracodawcy (wiem to od owej pani z HR-u Citibanku). Jak się wydobyć z tego układu? Po pierwsze, zrozum motywację twojej mamy i… wybacz jej. Pewnie robi to z braku poczucia własnej wartości, bo nie jest pewna, czy dobrze cię wychowała, skoro nie masz jeszcze tego awansu. – Matka też prawdopodobnie po prostu się martwi – dodaje Monika Lewocka. – Warto okazać jej empatię. Matki czują, że tracą kontrolę, ale należy małymi krokami stawiać granice, zapewniając matkę, że wciąż jest dla nas ważna. Okazując zrozumienie, informować, że właśnie dorosłyśmy i mamy, jakby nie było, własne życie. I mocno stawiać na otwartość w poszanowaniu swoich granic. Jedyne, co jest istotne, to aby ten język był językiem bez agresji i przemocy.  Więc zapewnij ją, że była i jest dobrą matką, bo na pewno zrobiła, co mogła, by zapewnić ci odpowiednie wykształcenie i nauczyć miękkich kompetencji. Ale też uświadom (jej i sobie przy okazji), że będziesz szczęśliwa tylko wtedy, gdy będziesz sama podejmować decyzje i działania, nawet jeśli to oznacza popełnianie błędów. To, co by uszczęśliwiło twoją mamę, nie musi uszczęśliwić ciebie. Jeśli pozwolisz się jej menadżerować, nie tylko nie spełnisz swojego marzenia, tylko wylądujesz w kancelarii, banku albo innym miejscu, w którym nie chciałabyś być. Nie spełnisz też jej marzenia o byciu dobrą matką – okaże się bowiem, że nie nauczyła cię, jak realizować swoje marzenia i iść swoją drogą zawodową i prywatną.

MAMA KONKURENTKA

Chce być lepsza od ciebie, a przynajmniej tak samo dobra. mieścić się w ten sam rozmiar dżinsów, podrywać ten sam typ chłopaków, mieć ten sam wynik w maratonie, a nawet skończyć z tym samym dyplomem, co ty.

Tak, to się zdarza. Bo panuje kult młodości, a reklamy i media przekonują, że wiek to tylko koncept. Dlatego coraz więcej kobiet 40+, a nawet 50+ chce czuć się i wyglądać szczupło, młodo i atrakcyjnie. To cudowne, bo mogą realizować swoje marzenia bez względu na wiek, a dieta i ruch raczej wyjdą im na zdrowie. Podobnie jak nieustanne dokształcanie się i kolejne kierunki studiów dobrze wpłyną na ich szare komórki. Pytanie tylko, czy dobrze wpłyną na wasze relacje? Mama, która ma rozmiar 34, jedwabne rzęsy, profil na Tinderze i indeks, może być fajna, bo macie wspólne tematy i motywujecie się do działania. Gorzej, jeśli pojawia się między wami rywalizacja, krytyka, która nie jest konstruktywna i próba udowodnienia, która jest lepsza. Tu znów musisz zadziałać. Po pierwsze, zrozum motywy – znów może chodzić o niskie poczucie własnej wartości, ale też o spełnienie marzeń, których nie udało się zrealizować wcześniej (być może właśnie z powodu sytuacji rodzinnej, czyli ciebie, sorry…). Tylko, że… nie musisz brać w tym udziału, zwłaszcza jeśli cię to dołuje lub twoje marzenia są inne. Jak z tego wybrnąć? No właśnie, porozmawiajcie o swoich marzeniach. Szczerze. Dowiedz się, czego pragnie twoja mama i powiedz o swoich celach. Jeśli niektóre z nich są takie same – umówcie się, że będziecie się nawzajem motywować. A te inne? Odpuść sobie, mówiąc jej na przykład: „Mam teraz inne priorytety, nie zależy mi na tym, żeby poprawić czas w maratonie/schudnąć/ nauczyć się japońskiego”. Albo po prostu: „Jestem zmęczona. Dzisiaj chcę spędzić dzień w wannie”. Rywalizacja w małych dawkach motywuje, w dużych… jest toksyczna. I dla ciebie, i dla niej.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama