Reklama
Reklama

Jesteś pewna, że wasz związek nie jest toksyczny?

Jesteś pewna, że wasz związek nie jest toksyczny? fot. istock.com

Anna Majcher

01marca2019

Wydaje ci się, że jesteście „normalną” parą? Podpowiadamy, kiedy mijacie się z normą i jak wrócić na tory zdrowej relacji

Wyobraź sobie ogrody Edenu, po których przechadzają się nasi pradziadkowie: Adam
i Ewa. On właśnie ucina sobie pogawędkę z dinozaurem, gdy podchodzi do niego Ewa i podsuwa mu pod nos czerwone, soczyste jabłko. Adam odmawia zjedzenia owocu. Ewa się wścieka. „Gdybyś naprawdę mnie kochał, zrobiłbyś dla mnie wszystko”, mówi obrażona. Adam zjada kawałek, za co muszą pożegnać się z rajem. Wyklęci błąkają się po świecie. Adam obarcza Ewę odpowiedzialnością za ich niedolę. Ta, zmęczona wyrzutami, próbuje uciec. „Wracaj natychmiast”, krzyczy Adam przy kolejnej próbie. „Nie skończyłem jeszcze z tobą”, szarpie ją i ściska aż do bólu. Ewa zostaje. Tej nocy śpią obok siebie w łóżku. I kolejnej. Tak wygląda ich codzienność.

Toksyczne związki trudno zidentyfikować. Zwłaszcza, że psychiczna, fizyczna czy emocjonalna przemoc kryje się pod płaszczykiem „normalnego” związku. Aby przekonać się, czy między wami naprawdę wszystko jest w porządku, Mark Banschick, psychiatra i autor książki: „The Intelligent Divorce” radzi, by spojrzeć na siebie z dystansu – tak, jakbyśmy oceniali obcych ludzi. „Zwróć uwagę, czy czujesz się szczęśliwa i kochana, czy krytykowana i kontrolowana. Zdrowy związek opiera się na otwartości, obustronnym wsparciu, szacunku, życzliwości i chęci poznawania siebie. W toksycznym dochodzi do tłamszenia. Jest przepełniony krytyką i szyderstwami”, wyjaśnia ekspert. Czujesz strach przed spotkaniem z partnerem? Ukrywasz coś w obawie przed jego oceną? Czujesz się niepewnie, gdy on jest w pobliżu?

Niezdrowy układ manifestuje się na różne sposoby. Najtrudniej wyłapać mikroagresję, która nie robi krzywdy fizycznej, ale subtelnie, krok po kroku okrada cię z pewności siebie. Najczęstszym sygnałem alarmowym sugerującym toksyczność jest nadmierna i przesadna zazdrość. „Badania powiązały to uczucie z kilkoma cechami: niską samooceną, neurotyzmem, zależnością od partnera lub generalnie z obawą, że nie jesteś wystarczająco dobra”, mówi Gwendolyn Seidman, psycholog z NYU Couples Lab. I dodaje: „Wszystkie elementy zazdrości wynikają z braku pewności siebie, a nie z miłości do partnera”.

W rezultacie toksyczny partner patroluje każdy aspekt życia drugiej osoby, który nie jest z nim związany: od twoich przystojnych współpracowników, przez wiadomości w twoim telefonie, po samodzielne wyjścia z grupą przyjaciół. Osaczona ofiara może czuć się jak
w pułapce, niegodna zaufania. A stabilne, zdrowe związki opierają się właśnie na zaufaniu. Jeśli w przeszłości doszło do nadszarpnięcia zaufania (np. skok w bok), zapewnianie zdradzonego partnera o swojej miłości przynosi pozytywny efekt i przewinienie może pójść w zapomnienie. Jeśli jednak partner wiecznie oskarża, atakuje i krytykuje bez solidnych dowodów, to może oznaczać, że trzeba się rozstać.

Innym przejawem nadużyć w związku jest manipulacja: bezpodstawne wywoływanie poczucia winy, punktowanie partnera za wszystko, co robi. Po co? By go kontrolować. „Jeśli
człowiek manipuluje drugą osobą, wywołując w niej ciągłe poczucie winy w czynnościach
życia codziennego, z czasem osoba kontrolowana  zrobi wszystko, co w jej mocy, by nie czuć się winna”, wyjaśnia Andrea Bonior, psycholog kliniczny i autorka książki „Friendship 2.0.”
I dodaje: „Jeśli partner będzie prowadzić rejestr „przewinień”, co poskutkuje chowaniem urazy, żądaniem przysługi jako formą rewanżu, to nie ma szans na harmonijną relację. Zawsze będzie panem sytuacji”. Każdy długoterminowy związek przeżywa swoje wzloty i upadki, nie ma sensu prowadzić dzienniczka krzywd, bo to niszczy obie strony. Kiedy zaczniecie postrzegać kłótnie jako element rozwijający relację, a nie jak zbieranie punktów karnych, wtedy rozwiązywanie problemów będzie dla was naturalnie proste.

A co, jeśli jeden z partnerów jest po prostu krytyczny? Jeśli jest to konstruktywna krytyka, która ma na celu pomoc w rozwoju, to nie ma w niej nic złego. Gorzej, gdy mamy do czynienia z ciągłym podkopywaniem, podgryzaniem, deprecjonowaniem i lekceważeniem. To już zupełnie inna para kaloszy. „Krytyka zaczyna się niewinnie i z czasem eskaluje. Tworzy śmiercionośną dla miłości spiralę, która rodzi rozgoryczenie i żal”, mówi Steven Stosny, psycholog i autor książki „Anger in the Age of Entitlement”. „Jest to prosty mechanizm ochrony ego. Nie krytykujemy dlatego, że nie zgadzamy się ze stanowiskiem drugiej osoby lub jej zachowaniem. Krytykujemy, bo z jakiegoś powodu czujemy się niedowartościowani przez stanowisko drugiej osoby lub jej zachowanie”. Jak na ironię, ludzie, którzy są najbardziej skłonni do krytykowania innych, są najbardziej dotknięci krytyką pod swoim adresem. Stosny podkreśla, że nie chodzi tylko o intencję, ale także o ton, w jakim się komunikujemy. „Zwróć uwagę na zachowanie, jakie chciałabyś widzieć u partnera, nie na jego osobowość. Musisz także powstrzymywać się przed chęcią karania go, gdy nie robi tego, co chciałabyś”, dodaje psycholog.

Jednak najgorszą i najbardziej oczywistą cechą toksycznych związków jest przemoc, która ma różne oblicza: może być psychiczna, fizyczna, finansowa czy seksualna. Statystyki są przerażające. Według raportu profesor Beaty Gruszczyńskiej z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, ok. 800 tysięcy kobiet w Polsce rocznie doświadcza przemocy, ale to są tylko dane oficjalne. Policja podaje natomiast, że rocznie dostaje ok. 90 tysięcy zgłoszeń o przemocy fizycznej, ale eksperci twierdzą, że jest ich kilka razy więcej. Każdego roku ginie w naszym kraju około 150 kobiet, które są ofiarami przemocy domowej.

Osobę nadużywającą siły fizycznej cechuje destruktywny sposób myślenia (lub krytyczny głos wewnętrzny), który podpowiada: Nie jesteś prawdziwym mężczyzną, jeśli jej nie kontrolujesz”, wyjaśnia Lisa Firestone, psycholog i autorka książki „Compassion Matters”. Społeczne i kulturowe oczekiwania okazywania męskości i samczej siły mogą wymuszać asertywną dominację u mężczyzn. Ludzie z otoczenia, którzy obserwują przemoc, są często zdumieni, że ofiara nie decyduje się odejść, ale nie rozumieją skomplikowanego mechanizmu takiego destrukcyjnego związku i poczucia współuzależnienia ofiary od sprawcy. „Tworzy się destruktywne poczucie jedności, które każe im myśleć, że nie mogą żyć bez siebie”, mówi Firestone. Szczególnie, kiedy partner wmawia ci, że bez niego jesteś niczym...

Gdy przemoc w związku pojawi się chociaż raz, trudno będzie ją powstrzymać, bo tworzy się tzw. zaklęty krąg, z którego ofiara nie potrafi uciec. Z czasem dochodzi do tzw. syndromu wyuczonej bezradności, który polega m.in. na tym, że kobieta dręczona przez swojego partnera ma poczucie, że nic w jej związku się już nie zmieni i nikt jej nie pomoże.

Kiedy czujesz, że utknęłaś w niezdrowym związku, powinnaś porozmawiać z partnerem, czy macie co ratować. Jeśli utknęliście w ślepym zaułku albo jeszcze gorzej, doświadczasz innych, gorszych toksycznych zachowań ze strony swojego mężczyzny, najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie. Porozmawiaj z przyjaciółmi lub rodziną, jeśli nie czujesz się bezpiecznie. Pamiętaj: związek, który jest dla ciebie dobry to ten,
w którym czujesz się kochana, a nie – zastraszona.

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama