Reklama
Reklama

Co możesz zrobić, żeby skutecznie się odprężyć

Co możesz zrobić, żeby skutecznie się odprężyć fot. istock.com
TAGI:

Dowiedz się więcej

Kiedy wracam z urlopu i wszyscy pytają, czy wypoczęłam, nie wiem, co odpowiedzieć. Jeśli miałabym być szczera, to... „nie”. Już pierwszego dnia wakacji, długiego weekendu czy świąt, marzę, żeby jak najszybciej minęły. Nie dlatego, że nie lubię dni wolnych od pracy. Przeraża mnie tylko, co powinnam robić w te dni. Według rozmaitych poradników: spać do południa, potem śniadanie w łóżku, wycieczka rowerowa z chłopakiem i wieczór spa z przyjaciółkami. Tylko, że żadna z tych rzeczy mnie nie bawi ani nie odpręża. Wracam więc do pracy bardziej zmęczona niż kiedy ją opuszczałam. Nie lubię jeść śniadania w łóżku, ruch na świeżym powietrzu mnie wkurza, a masaże i plotki – nudzą. Sorry. Myślałam, że jestem wyjątkiem, ale nie. Według amerykańskich badań, około 40% dorosłych ma poczucie, że za mało i źle zarządza swoim stresem. Ciekawe, że odpoczywanie może być takie skomplikowane! Dlaczego? Według owych badań, podobno dlatego, że mamy problem z określeniem, co nas tak naprawdę relaksuje i jak, w związku z tym, powinniśmy spędzać swój czas wolny. OK, są pewne standardy (w stylu: kąpiel z bąbelkami i kieliszek wina), ale to nie znaczy, że one sprawdzają się u wszystkich, uważa dr Emma Seppala, autorka książki „The Happiness Track”. To, co sprawia, że jakaś czynność jest relaksująca, to nie owa czynność, ale twój typ osobowości. Jeżeli to, co robisz, żeby się odprężyć jest niezgodne z twoją naturą (na przykład jedziesz na warsztat ciszy, choć jesteś supergadatliwa), w twoim ciele nie pojawią się klasyczne reakcje na relaks: zwolnienie akcji serca, dłuższy oddech, niższe ciśnienie krwi i mniejsze napięcie mięśniowe... Umiejętność wyluzowania to nie to samo co nicnierobienie. I nie to samo co walka ze stresem non stop. Nie, z nim nie trzeba walczyć 24/7. – Odrobina stresu jest konieczna, żeby twoje ciało prawidłowo funkcjonowało – uważa dr Shawn M. Talbott, autorka „The Secret of Vigor”. – Hormon stresu, kortyzol, odpowiada też za ekscytację i power, konieczne, by stawić czoła wyzwaniom, jakie ma dla ciebie życie. Idealnie by było, gdybyś wybrała sobie takie aktywności, które pomogą ci utrzymać najlepszy dla ciebie poziom hormonów. Taki, przy którym masz energię do działania, ale ta energia nie zmienia się w irytację czy lęk – sygnały, że kortyzolu jest trochę za dużo. Możesz przesadzić z jego ilością, gdy na siłę będziesz chciała wdrożyć technikę odstresowywania niezgodną z twoją naturą. No bo umówmy się, jeśli kochasz się ruszać, zakopanie się pod kocem z kindlem w ręku nie przyniesie ci ulgi w trudnych czasach. Jeśli kochasz włóczęgi w nieznane, wakacje w pięciogwiazdkowym spa tylko cię zirytują. I tak dalej... – Zmuszanie się do relaksu prowadzi do wzrostu napięcia, zamiast zniwelowania go – uważa dr Talbott. – To dlatego, że zaczynasz czuć się winna z tego powodu, że się nie relaksujesz. Zamiast zniwelować swoją reakcję „walcz-albo-uciekaj”, jeszcze ją podkręcasz, pakując się w sytuacje, z których masz ochotę uciec. Możesz czuć wtedy złość, lęk, niemoc intelektualną i osłabienie fizycznego. Z czasem może pojawić się też coś poważniejszego: burnout, cukrzyca czy choroby krążenia. Nie pomaga fakt, że te rzeczy, które proponuje się kobietom na stres, są zwykle okropnie niezdrowe. Mężczyźni otrzymują komunikat, że powinni zdenerwowanie spalić w ruchu: biegać, podnosić ciężary, rozegrać mecz z kumplami. To ma sens, bo wysiłek fizyczny szybko pozwala zredukować napięcie: powoduje wyrzut endorfin i neutralizuje kortyzol. Kobiety, dla odmiany, zachęca się, żeby dla relaksu pooglądały sobie seriale, posurfowały po necie albo posłuchały muzyki. Owszem, śledzenie z  kanapy miłosnej czy kryminalnej intrygi może chwilowo odwrócić twoją uwagę od problemów, ale na dłuższą metę – wprowadza cię w stan jeszcze większego zdenerwowania. Wmawia nam się też, że jedzenie jest terapią. W jednym z badań APA (American Psychological Association) 40% kobiet przyznało, że w stresie je więcej niż zwykle niezdrowych produktów (dla porównania: tylko 24% facetów tak robi). A to śmieciowe jedzenie oznacza zwykle nadwagę, wysokie ciśnienie i depresję. Z drugiej strony, uważa dr Talbott, kiedy relaksujesz się we właściwy sposób i skutecznie redukujesz stres, twój metabolizm funkcjonuje bez zarzutu (żegnaj, tłuszczyku w talii!), szare komórki są w świetnej formie (witajcie, elokwentne odżywki!), a twoja skóra wygląda cudownie (hej, jak ty to robisz?).

POCZUJ FLOW

Dodawanie kolejnej aktywności do twojego i tak już intensywnego planu dnia wydaje się sprzeczne z intuicją. Ale jeśli naprawdę zaangażujesz się w coś, co ci się podoba, twoje ciało działa na autopilocie. Psychologowie nazywają to stanem „flow”. Intensywna koncentracja na tym, co robimy z pasją, sprawia, że w ciele pojawia się koktajl hormonów, który uspokaja system nerwowy i spowalnia oddech – dowiodły badania Duke University. Im bardziej zaangażowana jesteś w to, co robisz, tym bardziej cię to odświeża, uważa dr Talbott. Dlatego zaplanuj przynajmniej godzinę dziennie na coś, co lubisz (siedem-osiem godzin snu dla zdrowia i urody się nie liczy). I potraktuj ten czas dla ciebie równie serio, jak wieczorną randkę. – Odstresowywanie to nie luksus, ale konieczność – uważa dr Elizabeth Lombardo, autorka książki „Better than Perfect”. – Są tak ważne dla twojego zdrowia, jak dieta i ruch. Eksperymentuj z różnymi formami aktywności: ćwiczenia kardio albo totalny bezruch. Z ludźmi albo solo. Przy muzyce, kumkaniu żab lub w ciszy. Weź pod uwagę nawet to, co inni postrzegają jako nieprzyjemne obowiązki. Kto wie, może ciebie odpręża prasowanie? Sprawdź, jak się czujesz przed, w trakcie i po. Jesteś podekscytowana przed wizytą w spa albo lekcją garncarstwa? A może raczej przerażona? A po niej? Czujesz się doenergetyzowana, zrelaksowana, skupiona? A może zmęczona i znudzona? Opisz swoje wrażenia pełnymi zdaniami. Na przykład: „to był dla mnie idealny poziom trudności”. Albo: „nawet nie zauważyłam, jak czas minął.” W pewnym momencie zauważysz trendy i zorientujesz się, jakie czynności cię angażują i sprawiają przyjemność, a które drenują z energii i dobrego humoru, i wolałabyś trzymać się od nich z daleka. Taką samą strategię stosuj, planując przerwy w czasie dnia pracy, radzą naukowcy z Baylor University. Nie musisz wtedy odchodzić od biurka. Jeśli kawa z koleżanką ma cię zestresować, bo będziesz się martwić, że coś przegapisz albo nie zdążysz... nie idź na kawę. Ludzie, którzy lubią swoją pracę (albo po prostu chcą ją wykonywać) znajdują odprężenie w przeglądaniu skrzynki mejlowej, porządkowaniu papierów na biurku czy zmianie zdjęcia w tle desktopu. Kilka chwil wystarczy, by odpocząć i z nową energią do czegoś bardziej wymagającego – odkryli autorzy badania. Kiedy już wybierzesz swój sposób na relaks, całkowicie oddaj się tej czynności. Jeśli zadzwoni telefon w czasie medytacji – nie odbieraj, oddzwonisz później. Jeśli sięgasz po kredki i kolorowankę dla dorosłych – zignoruj Instagram.

Robiąc kilka rzeczy na raz, poczujesz się wyczerpana zamiast doenergetyzowana. Multitasking sprawia, że nasz poziom lęku wzrasta – mówią badania opublikowane w 2015 w Journal of Marketing Research. Jeśli nie koncentrujesz się całkowicie na odpoczywaniu, graniu czy pracy, potem czujesz się gorzej, nie lepiej… Pamiętaj też o efekcie znieczulenia. Jeżeli robisz jedną rzecz od dawna, jej pozytywny wpływ na ciebie maleje. Aby temu zapobiec, stale dodawaj do niej nowe elementy, żeby zachować poczucie świeżości. Zamiast włączać codziennie ten sam kanał z komediami romantycznymi, zrób z tego minievent. Wybierz oldskulowy film, którego nigdy nie widziałaś, upraż sobie popcorn, zaproś sąsiadki… Ja musiałam zasnąć w samym środku koncertu Stone Temple Pilots, żeby odkryć, że koncerty mnie nie kręcą i choć mocne rytmy działają elektryzująco na moje przyjaciółki, ja się nudzę, nawet gdy słucham muzyki live. Sorry. Wolę mniej spektakularne aktywności solo, jak czytanie i sprzątanie. W wakacje kocham szwendać się po mieście, szukając nowych kafejek, księgarni i antykwariatów. I może to być moje własne miasto, nie muszę nigdzie wyjeżdżać. Twoja definicja relaksu powinna być tak samo specyficzna jak zamówienie w burgerowni, gdzie wybierasz swoją bułkę, kotlet wege, mięsny lub rybny i sos spośród dziesięciu możliwych. Tylko wtedy będziesz o niej myśleć zawsze w ten sam sposób: „nie mogę się doczekać, aż będę miała godzinkę dla siebie”. I po tej godzinie poczujesz się super.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama