Reklama
Reklama

Stwórz swoją mapę marzeń

Stwórz swoją mapę marzeń fot. istock.com

Izabela Cieplińska

16lutego2019

Przykro mi to wyznać, ale postanowienia noworoczne nie działają. Dlaczego i czym je zastąpić, żeby twoje życie od Nowego Roku nabrało kolorów?

Czuję się trochę tak, jakbym musiała zakomunikować dziecku brak istnienia Świętego Mikołaja. Z drugiej strony pocieszam się, że nie ma znaczenia to, czy on jest, czy go nie ma. Przecież i tak znajdujesz pod choinką mnóstwo prezentów. I to fajnych, mam nadzieję.

Poza tym jesteś już dużą dziewczynką i zniesiesz prawdę, więc do rzeczy: postanowienia noworoczne nie działają. I nie mają prawa działać.

Z kilku powodów. Po pierwsze, to nie jest najlepszy pomysł, aby decydować o swojej przyszłości w okresie poświątecznym. Jesteś najedzona, napita, zrelaksowana, a to oznacza (proszę, nie obraź się), że nie myślisz najrozsądniej. Chodzi o to, że marzenia w warunkach cieplarnianych z samego założenia są skazane na porażkę podczas mrozów i zawieruchy. Wiesz, o czym mówię: obiecujesz sobie zacząć odżywiać się zdrowiej. Gdy 2 stycznia wracasz do pracy, dopadają cię stres i szef (kolejność dowolna). Plan bierze w łeb. Nie masz ani czasu, ani ochoty szykować kaszy jaglanej z pieczonym jabłkiem, cynamonem i posypką z nasion chia. Wcinasz więc frytki z McDonalda i tyle w kwestii postanowienia. Skąd to wiem? Z autopsji. Ale wyleczyłam się z wyrzutów sumienia, ponieważ zebrałam trochę faktów. Okazuje się, że człowiek jest biologicznie zaprogramowany do życia w teraźniejszości i dlatego oczekuje nagrody tu i teraz, a nie w dalekiej przyszłości. Poza tym musisz wiedzieć, że – ponieważ postanowienia łączą się z koniecznością wprowadzania zmian – to oznacza wypowiedzenie wojny własnemu umysłowi.

„Nawyki to zautomatyzowane czynności, które nie wymagają naszego świadomego zaangażowania umysłowego". Dzięki nim mózg nie musi na nowo za każdym razem przetwarzać danych i w ten sposób oszczędza masę energii. Dlatego – gdy próbujemy wprowadzić nowe lepsze nawyki – zmuszamy korę przedczołową do pracy i czujemy wielki wysiłek, który jest jak karczowanie nowej ścieżki w gęstym lesie. W efekcie powstają nowe połączenia nerwowe. A ile razy, gdy powtarzamy to nowe zachowanie, wydeptujemy ścieżkę w lesie. Kora przedczołowa wychwytuje wzorzec, następuje automatyzacja i mamy nowy nawyk”, wyjaśnia psycholog Katarzyna Medyńska. To oznacza, że możemy wprowadzić każdą zmianę, o jakiej marzymy (idealnie jest, gdy „zysk z niej wynikający będzie wyraźnie większy niż koszty”, radzi ekspertka), choć trzeba przygotować się na masę pracy. Nie lubisz się przemęczać? Istnieje inny, czytaj prostszy, sposób na wprowadzenie fajerwerków do codzienności.

TABLICA MARZEŃ

Co robisz w wolnej chwili? Ja maluję obrazy. Nie jestem żadną Fridą Kahlo, żeby było jasne, ale przynajmniej mam czym zapełnić ściany w mieszkaniu. Kiedyś namalowałam słonia na afrykańskiej sawannie. Innym razem dzieci umazane farbą podczas indyjskiego święta Holi. „Twoje obrazy mają moc”, powiedziała raz moja przyjaciółka. „Namalowałaś słonia i kilka miesięcy później pojechałaś do Afryki. Namalowałaś dzieci i zaszłaś w ciążę. Uważaj na to, co malujesz”, przestrzegła na koniec. Nie pomyślałam o tym wcześniej, ale w zasadzie przecież tak działają vision boardy!

Słyszałaś o tablicach marzeń? Kiedykolwiek zrobiłaś? Jeśli nie, czas nadrobić zaległości, ponieważ ten własnoręcznie stworzony kawałek sztuki sprawdzi się o niebo lepiej niż biała kartka z noworocznymi postanowieniami spisanymi w punktach. Tak uważa Oprah Winfrey, która spopularyzowała tę metodę pierwsza, a ponieważ jest najbardziej wpływową i najbogatszą kobietą na ziemi, warto jej zaufać. Działa to tak: wycinasz z kolorowych magazynów inspirujące cię rzeczy i przyklejasz do dużego kartonu lub przyczepiasz do tablicy korkowej, po czym artystyczny patchwork wieszasz w widocznym miejscu swojego mieszkania. Za każdym razem, gdy na niego spojrzysz, marzenia powrócą, a twoja motywacja do wprowadzenia ich w życie wzrośnie. Wydaje się infantylne i zastanawiasz się, jak to ma zadziałać? Otóż wszystko opiera się na identyfikacji swoich marzeń, sile wizualizacji i prawie przyciągania. Kiedy wycinasz z gazet to, o czym marzysz i regularnie przypominasz sobie o swoich celach, szybciej wprowadzisz je w życie. Potrzebujesz dowodów? Proszę bardzo – badanie mózgów sportowców ciężarowców dowiodło, że grupa, która wizualizowała swoje ćwiczenia i równocześnie wykonywała je fizycznie, zwiększyła swoją siłę i wydajność o 53%. Za to grupa, która wizualizowała ćwiczenia, siedząc wygodnie na kanapie i nie ruszając nawet palcem w bucie – o 35%. To pokazuje, że sam umysł bez fizycznej pracy jest w stanie poprawić rezultaty o 18%! Oczywiście stoi za tym jeszcze nieudokumentowane działanie różnych częstotliwości wibracji, które przyciągają to, o czym myślimy Czy w to wierzysz, czy nie, to działa na przykład wtedy, gdy przyjaciółka, o której myślisz, właśnie do ciebie dzwoni. Jeśli dałaś się przekonać, jest jeszcze jedna ważna sprawa: podczas pracy nad tablicą marzeń wyłącz swojego wewnętrznego krytyka, który bojkotuje marzenie już na starcie. Pozytywne nastawienie i wiara w magię to podstawa. W przeciwnym razie dołączysz do grupy ludzi, która porzuca swoje postanowienia noworoczne już w połowie lutego (1/3 karnetów kupionych na początku roku do fitness klubów trafia w tym czasie do kąta), ponieważ – jak twierdzą psychologowie – pojawia się u nich „syndrom fałszywej nadziei” – marzenie w ich odczuciu jest nierealistyczne i kłóci się z wewnętrznym przekonaniem o sobie samym.

BUCKET LIST

Jeśli nie widziałaś jeszcze filmu „Choć goni nas czas” (w oryginalnej wersji „Bucket list”), to jest ten moment, żeby nadrobić zaległości. W skrócie: dwaj panowie, którzy poznają się na szpitalnych łóżkach, postanawiają spełnić swoje marzenia. Spisują je na kartkach i ruszają w podróż (po drodze dochodzą do ważnych wniosków, że relacje z innymi są najważniejsze). Co jest fajnego w bucket list? Możesz na nią wpisać ważne dla ciebie rzeczy, które nie wywracają twojego życia do góry nogami i nie wymagają poświęcenia: skok ze spadochronem, wyjście do teatru, obiad w wegańskiej knajpie. To lepsze niż pisanie: „W tym roku będę szaleć, ukulturalniać się czy zdrowo odżywiać”. Widzisz różnicę? Cel zostanie osiągnięty, marzenie spełnione, jakby było jednym z punktów do odhaczenia na liście zakupów spożywczych.

NOWE MOŻLIWOŚCI

Jakąkolwiek formę spisania marzeń wybierzesz, pamiętaj, że wsparcie jej działaniem, zwiększy szansę na spełnienie marzeń. „Mając na uwadze to, jak działa nasz mózg, wystarczy zrobić dobry plan i wykorzystać wszystko, co może nam pomóc w jego realizacji. Warto rozłożyć działanie na małe kroki, które nie będą wymagały od mózgu spalania rezerw energetycznych, a my będziemy mieli satysfakcjonujące poczucie małych sukcesów”, mówi psycholog Kasia Medyńska.

ONE TEŻ STWORZYŁY SWOJĄ MAPĘ MARZEŃ

1. Katy Perry stworzyła vision board z Seleną trzymającą statuetkę Grammy na zajęciach w szkole podstawowej, gdy miała 9 lat. 15 lat później otrzymała nominację do nagrody.

2. Beyoncé patrzyła na zdjęcie Oscara wyciętego z gazety podczas treningów na bieżni. Film „Dreamgirls”, w którym występowała, prawie go dostał.

3. W jednym z odcinków programu Ellen DeGeneres zaprezentowała vision board, ze sobą w roli głównej na okładce „O-the Oprah Magazine”. Chwilę później znalazła się na niej naprawdę!

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama