Reklama
Reklama

Dzikie Bieszczady - tych miejsc nie możesz pominąć

Dzikie Bieszczady - tych miejsc nie możesz pominąć

Marta Fiedczak/ NATURE_LOVERS PL

07stycznia2019

Bieszczady to jedno z najbardziej dzikich miejsc w Polsce. Byłam już tu kilka razy, i zawsze jak tu jestem, mam poczucie, że to najmniej odkryta i zadeptana część Polski. Między innymi za to lubię ten region. Te niepowtarzalne widoki, atmosfera i ludzie są nie do powtórzenia gdziekolwiek indziej. Uwielbiam wtapiać się w ten klimat i dać mu się ponieść… Co warto zobaczyć?

 KRANIEC POLSKI

Powiedzenie o Bieszczadach, że to kraniec Polski zdecydowanie nie jest na wyrost. Bieszczady z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością, ale ciągle docierają tutaj tylko nieliczni. Dla jednych to koniec świata, a jeszcze inni boją się braku cywilizacji. Ja zdecydowanie bywałabym tutaj częściej, gdyby nie ta odległość od mojego miejsca zamieszkania. Bieszczady pomimo, że nie przekraczają 1400 m n.p.m. nie są górami banalnymi. O czym warto pamiętać przygotowując się do wyjścia na szlak.


„RZUĆ WSZYSTKO I JEDŹ W BIESZCZADY”


To ciągle obszar, gdzie w wielu miejscach jakość dróg dojazdowych pozostawia wiele do życzenia. Ponadto ja uwielbiam poruszać się niewydeptanymi ścieżkami i wyznaczać nowe szlaki. Dlatego SUV – Mitsubishi Eclipse Cross na taką wyprawę wydaje się dla mnie idealnym rozwiązaniem. No to jadę!

Uwielbiam spontaniczne wyprawy, dlatego nie zawsze wiem, gdzie ostatecznie wyląduję. Ten zapach przygody, wolności mi osobiście smakuje najlepiej. Tego nie oferuje żadna wycieczka all inclusive. Plan jest taki, aby dotrzeć w okolice Ustrzyk Górnych lub Wetliny. Natomiast mrok i niezliczona ilość zwierząt próbująca przebiec przez drogę i rozsądek mówi mi, aby przenocować w najbliższej lokalizacji. Booking.com wskazuje na Komańczę.

 

LEŚNA WILLA W KOMAŃCZY

Dawne Schronisko PTTK w Komańczy znajduje się w zbudowanej w latach 1933-34 drewnianej willi letniskowej. Willa, tak jak dawniej schronisko, nosi imię Ignacego Zatwartnickiego. Położona jest w bukowo-jodłowym lesie. Pokoje są 2-3 osobowe w obiekcie oraz w nowo wybudowanych domkach. Koszt to 40 złoty od osoby. To także miejsce, gdzie tworzy Kazimierz Bzdyk, a jego niepowtarzalne rzeźby możecie podziwiać na terenie willi.

 


Leśna willa w Komańczy. © NATURE_LOVERS_PL

 

BIESZCZADZKI STREET ART

Rano wyruszam swoją białą strzałą ku bieszczadzkiej przygodzie. Przejeżdżając przez wieś Komańcza moją uwagę przykuł bieszczadzki street art. Puchacz i wilk (po drugiej stronie mostu) to murale sanockiego artysty – Arkadiusza Andrejkowa.

 


Murale pod mostem kolejowym w Komańczy.© NATURE_LOVERS_PL


Wizerunki karpackich zwierząt są częścią projektu „W sercu Karpat - granica, która łączy”. Ma on na celu wyznaczenie granicy między Karpatami Wschodnimi i Zachodnimi. To nie jedyne jego arcydzieła w tamtej części Polski, rozglądajcie się dobrze!

 

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Arkadiusz Andrejkow (@arkadiusz_andrejkow)Cze 2, 2018 o 10:10 PDT

 

 

W ZAGRODZIE SERA

Zmierzając dalej moją uwagę przy drodze przykuł szyld „Zagroda Serowa”, a że lubię odkrywać takie miejsca, bez chwili namysłu zawracam. Wjeżdżam w boczną drogę i chwilę potem widzę chatkę z magicznym gankiem. Zapatruję się na te piękne ornamenty na drzwiach i bali, kiedy w międzyczasie gospodyni uchyla drzwi do swojego królestwa.

 


Drzwi do „królestwa serowego” © NATURE_LOVERS_PL


To gospodarstwo ekoagroturystyczne Ohandal położone jest w dolinie rzeki Osławy i potoku Osławicy, kilka kilometrów od Komańczy. Prowadzą je Jola i Waldek. Można tam nie tylko zaopatrzyć się w sery kozie, krowie, jajka czy zestawy na przeziębienie, ale także przyjechać na wypoczynek. Na co dzień Waldek zajmuje się zwierzętami oraz zabezpiecza zapasy na zimę. Jola przetwarza mleczko w serki, zbiera jajka i piecze chleb. A co najważniejsze wszystkie produkty wytwarza według tradycyjnych receptur. Przez to jak to smakowało, niewiele udało mi się dowieść do domu (śmiech).

 


Zagroda serowa, na dole sklepik, a na górze pokój do wynajęcia na agroturystyce.
© NATURE_LOVERS_PL


CHATA W WETLINIE

Oprócz miłości do starych stodół, mam słabość do starych drewnianych chałup, przeniesionych i zaadaptowanych do zamieszkania. Dlatego, jak tylko nadarza się ku temu okazja nocuję w takich miejscach. Jedną z nich jest chata Wetłyna w Bieszczadach (miejscowość Wetlina).

 


Chata Wetłyna skąpana w słońcu. © NATURE_LOVERS_PL


Można ją wynająć całą, albo połówkę domu, z dwiema sypialniami na poddaszu oraz salonem na parterze. Każdy salon posiada aneks kuchenny oraz kominek, a do tego ten bajeczny widok z okna i tarasu - dwa koniki polskie: Grappa i Tokaj.

 

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta Fiedczak (@nature_lovers_pl)Paź 9, 2018 o 10:28 PDT

 

WIEŚ SMOLNIK

Podróżując po Bieszczadach koniecznie zajrzyjcie do wsi Smolnik. Jest w niej jakaś niesamowita magia. A przede wszystkim niesamowita cisza i spokój. Już na wjeździe ma się wrażenie, że nie ma tutaj żywej duszy, tylko same domostwa, skromne, ale bardzo zadbane.

Mieszka tutaj też koń, który przykuwa uwagę swoim stoickim spokojem... Tak patrzy, że nie sposób nie zatrzymać się, by wspólnie podelektować się ciszą. A może zapatrzył się tak na moje Mitsu? (śmiech). To miejsce gdzie czas spowalnia. To miejsce gdzie słyszysz swoje myśli. To miejsce do którego chce się wracać.

 

 

Gdzieś za drewnianym mostkiem, we wsi Smolnik. © NATURE_LOVERS_PL

 

Jak już będziecie w Smolniku to zachowajcie bezpieczną prędkość. Przez wioskę prowadzi bardzo wąska droga, na szerokość jednego auta, na którą potrafi z impetem wejść szczęśliwa krówka… w kolorze ciasteczkowym. Także nie dajcie się zwieść, że nie ma tutaj nikogo. To stadko podobno lubi przemieszczać się niepostrzeżenie. Poważna mina tej z prawej spowodowała, że wolałam zachować bezpieczny dystans. (śmiech)

 


Szczęśliwe krowy we wsi Smolnik. © NATURE_LOVERS_PL


BIESZCZADZKIE SMAKI

W tej magicznej wsi stoi stara 130-letnia chyża łemkowska... a przed nią tablica informacyjna „Śpiewający chleb”. Wysiadam z auta sprawdzić co kryje się pod tym pojęciem.

Na posesji pusto, na drzwiach kartka „Brak obsługi, proszę dzwonić”. Chwytam za sznur i uderzam raz, drugi... W końcu zjawia się dziewczyna, która uchyla wrota do sklepiku z lokalnymi produktami. A tam... chleb na zakwasie, syropy ziołowe, sery podpuszczkowe, masełko z czosnkiem niedźwiedzim, nalewki regionalne i wiele innych produktów z ziół i roślin bieszczadzkich.

 

 

Sklepik w Smolniku nad Osławą, za pierwszym mostkiem po lewej stronie.
© NATURE_LOVERS_PL

Chleb śpiewany to chleb ciemny z ziarnami dyni, słonecznika, siemienia lnianego, sezamu, otrąb pszenno-żytnich i odrobiną serwatki, wodą źródlaną, mąką pszenną i żytnią prosto ze młyna, dodatkami tajemnymi gospodyni Wiesi oraz zakwas. „Śpiewany”, bo przy wyrabianiu i pieczeniu pierwszych chlebów - gospodyni towarzyszyła jej córka, która mając kilka latek nudziła się. Mama rzekła do córki śpiewaj córciu, śpiewaj chlebek lepiej rośnie i cudnie się upiecze.

Kiedy gospodarze postanowili zacząć sprzedawać chlebek to było oczywiste, że będzie on się nazywał Śpiewający chlebek.

 

SCHRONISKO NAD SMOLNIKIEM

„Nie licz na telewizję w pokoju, zbyt szybki internet, ani na dojazd asfaltową drogą. Nie zakładaj też tego, że spełnimy Twoje wszystkie marzenia. Nie wiedzie tędy żaden szlak turystyczny, rzadko zaglądają przewodnicy, ogólnie trafić niełatwo.” Jak tylko to przeczytałam, na stronie schroniska, pomyślałam oferta idealnie skrojona dla mnie. Jadę.

 


Schronisko nad Smolnikiem. © NATURE_LOVERS_PL

Powiem Wam więcej tam trzeba wejść, wjechać choćby ze względu na genialny widok na Bieszczady i Beskid Niski. I dla kozy Zuzki, która tak kocha obecność człowieka, że jak tylko ją pozostawisz samą to beczy i beczy.

 


Koza Zuzia.© NATURE_LOVERS_PL


TRYB OFFROAD

Mitsubishi Eclipse Cross okazał się genialnym kompanem podróży. Doceniam, kiedy czuję się w samochodzie bezpiecznie, pewnie i wygodnie. Podczas tego wyjazdu zrobiłam ponad tysiąc kilometrów, chyba po każdym rodzaju drogi. Od autostrady, po kręte, wąskie bieszczadzkie drogi. Na żadnej z nich nie traciłam poczucia bezpieczeństwa.

 


Cisza i spokój – łapiemy chwilę.© NATURE_LOVERS_PL

Na początku nie mogłam przyzwyczaić się do widoku w lusterku wstecznym. Efekt przełamanej tylnej szyby nieco mnie denerwował, ale tylko przez kilka pierwszych chwil.

Dla mnie ważny jest samochód, który poradzi sobie poza utartym szlakiem. Mitsubishi pomimo, że miał napęd tylko na przód, wjeżdżał, tam gdzie tylko sobie wymyśliłam. To dobry partner na tego typu wyjazdy. Na Bieszczady nie ma rady. Czuję, że będę tutaj jeszcze wracać. Wyjątkowo dobrze się tu czuję.

 

 

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Czas zaakceptować to, że w dzisiejs...
Czas zaakceptować to, że w dzisiejszych czasach trendy dotyczące mody, designu, oraz… nawet celów podróży, wyznaczane są przez influencerki na Instagramie. Wydawać by się mogło, że co chwila na naszym Instagramie wyskakuje zdjęcie robione w miejscu, które już wcześniej widziałyśmy.   No cóż, na świecie jest ograniczona liczba miejsc… Poza tym, nawet influencerki inspirują siebie nawzajem. Również w kwestii podróży. A te 17 lokalizacji, które wam przedstawiamy, są ubóstwiane zarówno przez influencerki, jak i znane blogerki oraz celebrytki. Wybrałabyś się do któregoś z tych miejsc?   źródło: cosmopolitan.com/uk   fot. http://instagram.com/andiej_, http://instagram.com/travel_inhershoes, http://instagram.com/ohhcouture

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama