Reklama
Reklama

Czy warto pisać pamiętniki?

Czy warto pisać pamiętniki? fot. istock.com

Agnieszka Gortatowicz

30listopada2018

Ale po co? Do kogo? Dlaczego? Już wyjaśniamy.

Jeśli nie masz pomysłu od czego zacząć zainspiruj się pamiętnikami, które są w księgarniach. A zanim uznasz, że to kompletnie nie twoja bajka, przeczytaj ten tekst. A potem... zobaczymy.

PODKRĘĆ SOBIE IQ

Pisanie porządkuje myśli i mobilizuje do działania – uważa Regina Brett, autorka „Twojego dziennika”. – Jeśli od dwóch miesięcy zapisujesz, że nienawidzisz swojej pracy, albo co tydzień pojawia się wpis o kłótni z partnerem, to czas na wnioski. W filmie „Człowiek z miasta” bohater Bena Afflecka pisał w celach terapeutycznych, bo miał słaby okres w życiu. Ale nawet ludzie szczęśliwi mogą pisać. Na przykład, by podnieść swoje IQ. Tak! W tym sensie pamiętnik jest równie pożyteczny, jak magisterka. Amerykańska psycholog dr Catherine Cox przestudiowała biografie 301 geniuszy i odkryła, że jedną z rzeczy, która ich łączy, jest pisanie pamiętnika. Pisali Newton i Einstein, pisze (a raczej dyktuje) Stephen Hawking, a nie jest to powszechne zjawisko... Według Cox tylko 1% ludzi prowadzi dziennik. Prawdopodobnie jest to najbardziej kreatywny i inteligentny procent społeczeństwa i w dodatku... dożyje setki. Tak sugeruje kolejne badanie – przeprowadzone w Minnesocie w USA, a konkretnie w zakonie Mankato. Naukowcy zainteresowali się nim, bo mieszkające w nim siostry żyły po 90, 100, a nawet więcej lat. Dłużej, niż wynosi przeciętna dla stanu Minnesota. Wszystkie prowadziły dzienniki. A wracając do Bena Afflecka… rzeczywiście pisanie dziennika polecają terapeuci. Bo pozwala ogarnąć myśli. Zobaczenie swoich problemów na papierze daje dystans i pozwala lepiej ocenić, czy na pewno są one megaważne. Może nie. A może tak – i trzeba się nimi zająć ASAP. Dokładnie tak, jak sugerowała Regina Brett.

PO PROSTU ZACZNIJ

Jak? Zwyczajnie. Weź zeszyt, długopis i pisz. Może też być komputer, ale to gorsza opcja (zaraz wyjaśnię dlaczego). Metoda pierwsza: pisz rano. Zanim twój umysł zajmą codzienne obowiązki. Julia Cameron, autorka książki „Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę”, proponuje, by poświęcić na to trzy strony. – Nie myśl – radzi. – Po prostu wypełnij trzy kartki pismem za jednym razem. I zrób to samo kolejnego dnia. Takie „Poranne strony” prowokują, wyjaśniają, pocieszają, pochlebiają, ustalają priorytety i synchronizują twój dzień. Tego samego zdania jest Regina Brett. Ona ma dwa dzienniki – poranny i wieczorny. O tym drugim jeszcze będzie, a ten pierwszy... traktuje jak dialog. Ze sobą. Z Bogiem. Z podświadomością. Zapisuje kilka zdań, a potem robi sobie przerwę. Kiedy ma jakieś pytanie, odkłada długopis i czeka, czy nie przyjdzie jej do głowy odpowiedź, którą też zapisuje. Ważne! Nie cenzuruj tego, co piszesz, nie wygładzaj stylu, nie poprawiaj błędów. I to właśnie jeden z powodów, dla których lepiej nie korzystać z komputera, który kusi, by redagować pamiętnik. A to jest bez sensu! Tylko spontaniczne skojarzenia i myśli działają terapeutycznie. Poza tym – pamiętaj, piszesz dla siebie. Nie pokazuj pamiętnika absolutnie nikomu! Jest twój. Jeśli nie chcesz pisać rano (albo nie tylko rano...) – noś zeszyt ze sobą i pisz, ilekroć coś cię zaniepokoi, zadziwi, zainspiruje. Niezależnie od metody: co jakiś czas zaglądaj do dziennika. Wtedy zauważysz wzorce. Okaże się, że jakieś sytuacje w twoim życiu się powtarzają. I być może zechcesz coś z tym zrobić.

ZNAJDŹ SPOSÓB

Pisanie pomaga tak w ogóle, ale też bardzo konkretnie. Na przykład na problemy z kompulsywnym objadaniem się. Terapeuci proponują, by zapisywać, co się zjadło, z kim, w jakiej sytuacji, z jakimi emocjami. Znów po to, żeby zauważyć wzorce. Czy rzeczywiście jesz regularnie i niewiele, czy jednak wyszły z tego 4 muffiny w 15 minut? Zapisanie emocji, jakie ci towarzyszyły w chwili słabości, też pomaga. Podobnie jak zanotowanie, co cię wtedy spotkało – jacy ludzie, wyzwania, pogoda… wszystko. Będziesz wiedziała, czego masz unikać i na co się uodpornić. Pisać możesz też, jeśli masz z kimś konflikt. Wtedy raczej nie dziennik, ale list. Kiedy chcesz komuś coś powiedzieć, a nie możesz – bo się boisz, bo ta osoba nie żyje, bo nie chce się z tobą spotkać, bo cokolwiek... napisz list. Wyjaśnij swój punkt widzenia tacie, byłej szefowej, facetowi, który zdradził. Listu nie wysyłaj. Podrzyj go albo spal. Liczy się akt pisania i potem rytuał zamknięcia pewnego rozdziału w twoim życiu. Problem nie zniknie natychmiast z twojej głowy wraz z podarciem listu, ale powoli się z niej ulotni. U mnie tak było. Ale nie tylko nałogi, konflikty i traumy powinny cię mobilizować do pisania. Także… chęć uniknięcia nałogów, konfliktów i traum. I tu dochodzimy do drugiego dziennika Reginy Brett, który ona nazywa pamiętnikiem wdzięczności. Pisze go co wieczór. Wymienia wszystkie miłe rzeczy, które ją tego dnia spotkały. Podobna rzecz była na Facebooku. Ludzie pisali codziennie 5 rzeczy, za które czują wdzięczność, i mianowali znajomych do dziękowania. Przez tydzień, ale Brett radzi, by to kontynuować. Podobnego zdania jest dr Daniel Amen, autor „Uwolnij moc kobiecego mózgu”. Przytacza badania, które dowodzą, że wyrażając wdzięczność, stymulujemy części mózgu, które odpowiadają za nasze dobre samopoczucie. Czyli że wdzięczność wprawia nas w dobry humor, łagodzi depresję i zwiększa poczucie szczęścia. No więc? Na co jeszcze czekasz? Pisz, dziewczyno, pisz!

KONIECZNIE RĘCZNIE?

Niekoniecznie. Wielu ekspertów uważa, że to lepsze, ale jeśli to ma cię powstrzymać przed pisaniem w ogóle… lepiej pisz na komputerze. Bloga. Pamiętnik.

KONIECZNIE CODZIENNIE?

Nie. Ale lepiej tak. Jeśli to niemożliwe – wybierz inną opcję. Na przykład co kilka dni. Albo w weekendy. Byle regularnie.

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama