Reklama
Reklama

Czy jesteś wróżką?

Czy jesteś wróżką? fot. istock.com

Miałaś przeczucie, przebłysk, a może przewidziałaś jakieś zdarzenie? Pomimo, że nie jesteś wróżką, widzisz i czujesz więcej niż inni? Witaj w klubie.

JESTEM TROCHĘ INNA

Podobno kiedy miałam trzy latka, podczas zabawy moi rodzice odkryli, że mam niezwykłą i zaskakującą, jak na tak małe dziecko, zdolność do zgadywania gdzie, pośród talii kart, ukryta jest ta z rysunkiem słoneczka. Wymyślali przeróżne konfiguracje, żeby mnie zmylić i kupowali nowe talie takich samych kart. Za każdym razem sięgałam po słoneczko bez zastanowienia i bez pudła. To, co na początku wydawało się im zabawne, później ich zafascynowało, aż wreszcie zaniepokoiło na tyle, żeby przestać mnie zachęcać do tego typu zabawy. Tak reagują zazwyczaj wszyscy na to, co racjonalnie niewytłumaczalne, niezwykłe... Dziś wiem, że moja wrażliwość i intuicja są ponadprzeciętnie rozwinięte. Niektóre z nas po prostu widzą i czują więcej. Na szczęście nie musimy się z tym kryć z obawy, że będziemy spalone na stosie...

NIE WIEM SKĄD, ALE JA TO WIEM...

Sylwia (32 lata) wyznaje mi, że od zawsze miała wyjątkowe przeczucia: „Często kiedy w domu dzwonił telefon, zdarzało mi się odruchowo krzyknąć: ‘Mamo, to tata!’, zanim ktokolwiek odebrał. Bliscy nawet przestali się temu dziwić. Kiedyś, wracając ze szkoły, zobaczyłam pod blokiem karetkę i sanitariuszy z noszami wchodzących do klatki. Bez wahania odwróciłam się do mojej przyjaciółki i powiedziałam: ‘To po twojego brata, biegnij’”. Faktycznie, jej młodszy brat złamał rękę na placu zabaw spadając z huśtawki. „O, na przykład wczoraj, dzwoni moja komórka. Na wyświetlaczu widzę imię mojej bliskiej koleżanki, odbieram i słyszę: ‘Muszę ci coś powiedzieć’ i nagle spontanicznie sama kończę jej zdanie: ‘Jesteś w ciąży’. Była zła na mnie, że nawet w takiej wyjątkowej sytuacji nie mogłam się powstrzymać i nie pozwoliłam, żeby to ona pierwsza mi powiedziała, ale naprawdę – wyrwało mi się”. Przeczucia przychodzą nagle i odchodzą, i nie działają niestety (lub na szczęście) na wszystkich frontach. Na pewno nie na zawołanie. „Na egzaminach na Akademię Sztuk Pięknych pociłam się jak mysz ze strachu, czy zdam. Starałam się skoncentrować i wsłuchać w to, co podpowiada intuicja, żeby uspokoić swój żołądek, ale odpowiadała mi cisza”, wyznaje Sylwia.

JASNOWIDZĄCA

„Zawsze byłam dość dobrym domorosłym psychologiem”, śmieje się Iwona (31 lat). „Przyjaciele doceniali, że potrafię rozwikłać prawie każdy problem i znaleźć idealne rozwiązanie. Jestem empatyczna, to fakt. Nie zdziwiło mnie więc, kiedy na urodziny dostałam karty tarota. ‘Z twoim talentem na pewno zrobisz z nich dobry użytek’ – usłyszałam. „Nigdy nie interesowała mnie magia czy wróżenie, więc wrzuciłam prezent na dno szuflady. Sięgnęłam po tarota pierwszy raz na prośbę przyjaciółki, która przyszła do mnie zrozpaczona. Została okropnie potraktowana przez szefa w pracy i spodziewała się wymówienia. Ze stresu nie mogła spać i błagała, żebym zajrzała w karty. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Mówiłam jak w transie, a obrazy jeden po drugim pojawiały się przed moimi oczami. Były klarowne i czyste. Działo się to tak naturalnie. A najbardziej nieprawdopodobne było to, że następne dni pokazały, że miałam całkowitą rację. Nic jej nie groziło. A szef przeprosił za to, że zbyt się uniósł. Ten krótki seans był dla mnie szokiem. Zaczęłam podejrzewać, że mam paranormalne zdolności i dar jasnowidzenia. Później jeszcze kilka razy sięgnęłam po tarota, by pomóc przyjaciółkom w kryzysowych sytuacjach, ale trzymam dystans. Trochę się boję, jak daleko to może zajść... Zresztą, to nie mój zawód. Jestem w końcu dentystką”, dodaje Iwona. Po rozmowie z nią utwierdzam się w przekonaniu, że tarot to nie zabawa. I tu znowu, mimo pokusy, trzeba ufać swojej intuicji.

ZNAM SIĘ NA LUDZIACH

To popularne powiedzenie najtrafniej oddaje wyjątkowe zdolności Moniki (29 lat). „Wyczuwam ludzi od pierwszego spotkania, wiem, jaką mają energię i czy powinnam się nimi otaczać, być blisko, czy raczej unikać jak ognia. Kiedy mój brat przedstawił swoją nową dziewczynę, od pierwszej chwili wiedziałam, że coś jest nie tak, że go skrzywdzi. To była trudna sytuacja, bo wszyscy ją pokochali: błyskotliwa, zabawna, uczynna... A jednak byłam pewna, że mam rację. Powiedziałam o tym bratu, ale usłyszałam tylko, że jestem zazdrosna, bo Patrycja jest ode mnie ładniejsza. Po trzech miesiącach zadzwonił z pytaniem ‘Skąd wiedziałaś?!’. Zdradzała go od tygodni z najlepszym kumplem... Nie wiem skąd, po prostu wiedziałam”. Monice nie będzie łatwo wytłumaczyć bratu, bo intuicja to wszystko, co wymyka się racjonalnej stronie naszego umysłu, spontaniczne przeczucie, które zawsze jest właściwe.

DAR CZY PRZEKLEŃSTWO?

Z Izą (43 lata) rozmawiam tylko przez telefon, ale od pierwszych słów wiem, że po drugiej stronie jest wyjątkowa osoba. Jednocześnie niezwykle normalna i rozsądna. Iza nie chce, żeby mówić o niej „wróżka”, jest coachem, numerologiem i trenerem duchowym. W swojej pracy wykorzystuje intuicję, empatię, mentalizm, numerologię z kodami reinkarnacji, znajomość magii ludowej, czytanie z kart klasycznych, dwupunkt oraz channeling. Brzmi intrygująco, nalegam więc, żeby poznać jej historię. „Gdy byłam bardzo mała, spędzałam dużo czasu z moją prababcią, która nauczyła mnie stawiać karty i wyjaśniała mi ich znaczenie. Mając 3 lata, „wróżyłam” już z kart miśkom i lalkom. Nieco później dzieciakom w szkole. Moją pierwszą lekturą było „Życie po życiu”, bo bardzo chciałam wiedzieć, co nas czeka. Jako nastolatka wywoływałam duchy, z zapamiętaniem stawiałam tarota, a chwilę później otarłam się o magię i okultyzm. Ludzie pakują się w kłopoty przez chciwość i ciekawość”, podkreśla Iza. „Mnie pogrążyła ciekawość. Fascynacja wiedzą tajemną doprowadziła mnie ostatecznie do depresji. To był krytyczny moment zwrotny w moim życiu, kiedy postanowiłam zaprzestać wszelkich praktyk „magicznych”. Trudno ludziom wytłumaczyć, że swoją wiedzę czerpię z kosmosu, dlatego znalazłam mądrych nauczycieli, dzięki którym zrobiłam kursy i warsztaty pozwalające mi na posługiwanie się elementami hipnoterapii i numerologią. Zracjonalizowałam swój dar i wykorzystuję go mądrze w pracy. Jeśli ktoś prosi, to czasem postawię karty, ale moja wiedza i praca polega na obserwacji i wsparciu, a przede wszystkim na otwarciu się na drugiego człowieka z zachowaniem dystansu do jego życia, bo każdy ma swoją historię”.

Jestem trochę inna Podobno kiedy miałam trzy latka, podczas zabawy moi rodzice odkryli, że mam niezwykłą i zaskakującą, jak na tak małe J dziecko, zdolność do zgadywania gdzie, pośród talii kart, ukryta jest ta z rysunkiem słoneczka. Wymyślali przeróżne konfiguracje, żeby mnie zmylić i kupowali nowe talie takich samych kart. Za każdym razem sięgałam po słoneczko bez zastanowienia i bez pudła. To, co na początku wydawało się im zabawne, później ich zafascynowało, aż wreszcie zaniepokoiło na tyle, żeby przestać mnie zachęcać do tego typu zabawy. Tak reagują zazwyczaj wszyscy na to, co racjonalnie niewytłumaczalne, niezwykłe... Dziś wiem, że moja wrażliwość i intuicja są ponadprzeciętnie rozwinięte. Niektóre z nas po prostu widzą i czują więcej. Na szczęście nie musimy się z tym kryć z obawy, że będziemy spalone na stosie... Nie wiem skąd, ale to wiem... Sylwia (32 lata) wyznaje mi, że od zawsze miała wyjątkowe przeczucia: „Często kiedy w domu dzwonił telefon, zdarzało mi się odruchowo krzyknąć: ‘Mamo, to tata!’, zanim ktokolwiek odebrał. Bliscy nawet przestali się temu dziwić. Kiedyś, wracając ze szkoły, zobaczyłam pod blokiem karetkę i sanitariuszy z noszami wchodzących do klatki. Bez wahania odwróciłam sie do mojej przyjaciółki i powiedziałam: ‘To po twojego brata, biegnij’”. Faktycznie, jej młodszy brat złamał rękę na placu zabaw spadając z huśtawki. „O, na przykład wczoraj, dzwoni moja komórka. Na wyświetlaczu widzę imię mojej bliskiej koleżanki, odbieram i słyszę: ‘Muszę ci coś powiedzieć’ i nagle spontanicznie sama kończę jej zdanie: ‘Jesteś w ciąży’. Była zła na mnie, że nawet w takiej wyjątkowej sytuacji nie mogłam się powstrzymać i nie pozwoliłam, żeby to ona pierwsza mi powiedziała, ale naprawdę – wyrwało mi się”. Przeczucia przychodzą nagle i odchodzą, i nie działają niestety (lub na szczęście) na wszystkich frontach. Na pewno nie na zawołanie. „Na egzaminach na Akademię Sztuk Pięknych pociłam się jak mysz ze strachu, czy zdam. Starałam się skoncentrować i wsłuchać w to, co podpowiada intuicja, żeby uspokoić swój żołądek, ale odpowiadała mi cisza”, wyznaje Sylwia. Jasnowidząca „Zawsze byłam dość dobrym domorosłym psychologiem”, śmieje się Iwona (31 lat). „Przyjaciele doceniali, że potrafię rozwikłać prawie każdy problem i znaleźć idealne rozwiązanie. Jestem empatyczna, to fakt. Nie zdziwiło mnie więc, kiedy na urodziny dostałam karty tarota. ‘Z twoim talentem na pewno zrobisz z nich dobry użytek’ – usłyszałam. „Nigdy nie interesowała mnie magia czy wróżenie, więc wrzuciłam prezent na dno szuflady. Sięgnęłam po tarota pierwszy raz na prośbę przyjaciółki, która przyszła do mnie zrozpaczona. Została okropnie potraktowana przez szefa w pracy i spodziewała się wymówienia. Ze stresu nie mogła spać i błagała, żebym zajrzała w karty. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Mówiłam jak w transie, a obrazy jeden po drugim pojawiały się przed moimi oczami. Były klarowne i czyste. Działo się to tak naturalnie. A najbardziej nieprawdopodobne było to, że następne dni pokazały, że miałam całkowitą rację. Nic jej nie groziło. A szef przeprosił za to, że zbyt się uniósł. Ten krótki seans był dla mnie szokiem. Zaczęłam podejrzewać, że mam paranormalne zdolności i dar jasnowidzenia. Później jeszcze kilka razy sięgnęłam po tarota, by pomóc przyjaciółkom w kryzysowych sytuacjach, ale trzymam dystans. Trochę się boję, jak daleko to może zajść... Zresztą, to nie mój zawód. Jestem w końcu dentystką”, dodaje Iwona. Po rozmowie z nią utwierdzam się w przekonaniu, że tarot to nie zabawa. I tu znowu, mimo pokusy, trzeba ufać swojej intuicji. Znam się na ludziach To popularne powiedzenie najtrafniej oddaje wyjątkowe zdolności Moniki (29 lat). „Wyczuwam ludzi od pierwszego spotkania, wiem, jaką mają energię i czy powinnam się nimi otaczać, być blisko, czy raczej unikać jak ognia. Kiedy mój brat przedstawił swoją nową dziewczynę, od pierwszej chwili wiedziałam, że coś jest nie tak, że go skrzywdzi. To była trudna sytuacja, bo wszyscy ją pokochali: błyskotliwa, zabawna, uczynna... A jednak byłam pewna, że mam rację. Powiedziałam o tym bratu, ale usłyszałam tylko, że jestem zazdrosna, bo Patrycja jest ode mnie ładniejsza. Po trzech miesiącach zadzwonił z pytaniem ‘Skąd wiedziałaś?!’. Zdradzała go od tygodni z najlepszym kumplem... Nie wiem skąd, po prostu wiedziałam”. Monice nie będzie łatwo wytłumaczyć bratu, bo intuicja to wszystko, co wymyka się racjonalnej stronie naszego umysłu, spontaniczne przeczucie, które zawsze jest właściwe. Dar czy przekleństwo? Z Izą (43 lata) rozmawiam tylko przez telefon, ale od pierwszych słów wiem, że po drugiej stronie jest wyjątkowa osoba. Jednocześnie niezwykle normalna i rozsądna. Iza nie chce, żeby mówić o niej „wróżka”, jest coachem, numerologiem i trenerem duchowym. W swojej pracy wykorzystuje intuicję, empatię, mentalizm, numerologię z kodami reinkarnacji, znajomość magii ludowej, czytanie z kart klasycznych, dwupunkt oraz channeling. Brzmi intrygująco, nalegam więc, żeby poznać jej historię. „Gdy byłam bardzo mała, spędzałam dużo czasu z moją prababcią, która nauczyła mnie stawiać karty i wyjaśniała mi ich znaczenie. Mając 3 lata, „wróżyłam” już z kart miśkom i lalkom. Nieco później dzieciakom w szkole. Moją pierwszą lekturą było „Życie po życiu”, bo bardzo chciałam wiedzieć, co nas czeka. Jako nastolatka wywoływałam duchy, z zapamiętaniem stawiałam tarota, a chwilę później otarłam się o magię i okultyzm. Ludzie pakują się w kłopoty przez chciwość i ciekawość”, podkreśla Iza. „Mnie pogrążyła ciekawość. Fascynacja wiedzą tajemną doprowadziła mnie ostatecznie do depresji. To był krytyczny moment zwrotny w moim życiu, kiedy postanowiłam zaprzestać wszelkich praktyk „magicznych”. Trudno ludziom wytłumaczyć, że swoją wiedzę czerpię z kosmosu, dlatego znalazłam mądrych nauczycieli, dzięki którym zrobiłam kursy i warsztaty pozwalające mi na posługiwanie się elementami hipnoterapii i numerologią. Zracjonalizowałam swój dar i wykorzystuję go mądrze w pracy. Jeśli ktoś prosi, to czasem postawię karty, ale moja wiedza i praca polega na obserwacji i wsparciu, a przede wszystkim na otwarciu się na drugiego człowieka z zachowaniem dystansu do jego życia, bo każdy ma swoją historię”.

 

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama