Reklama
Reklama

Czy wiesz, że każda kobieta do pełni szczęścia potrzebuje 5 różnych typów facetów?

Czy wiesz, że każda kobieta do pełni szczęścia potrzebuje 5 różnych typów facetów? fot. istock.com

Anna Majcher

18września2018

Poznałaś ich, czy jeszcze nie? Z którym będzie ci po drodze?

Zanim podniesiesz alarm, że namawiamy cię do niemonogamicznego związku, pozwól na małe wyjaśnienie. Wierzymy, że jeśli jesteś obecnie w związku, twój partner ma wszystko, co cię uszczęśliwia. Ale chyba każda kobieta potrzebuje przyjaciela, któremu może wypłakać się w ramię, supermana, do którego będzie wzdychać, albo „męża biurowego”, który obroni ją przed atakiem szefa, faceta-lustro, który odzwierciedli jej dzikie żądze, lub chociaż takiego, który będzie „kołem ratunkowym” w trudny dzień? Czysto platoniczna obecność innego mężczyzny na każdym etapie twojego życia pomoże ci lepiej zrozumieć siebie i twoje pragnienia. A to z kolei przełoży się na lepszą, pełniejszą, bardziej satysfakcjonującą relację z partnerem. Obecnym lub przyszłym. Sytuacja win-win. Sprawdź, kto i do czego jest ci naprawdę potrzebny.

FACET KRYPTONIT – Twój słaby punkt

Jego spojrzenie, jego gest… o kurcze! Ten facet z wiekiem nie traci na mocy, a jego widok wciąż cię elektryzuje. Nieważne, czy byliście razem, czy nie. Chciałabyś, żeby między wami zaiskrzyło. Natychmiast. Bo on jest twoim słabym punktem. Jest jak kryptonit (fikcyjny minerał, jedyna broń, która może zabić Supermana). Kiedy masz z nim kontakt, promieniuje na ciebie: drobne sygnały interpretujesz z wielką nadzieją na happy end i za każdym razem niszczysz w ten sposób część siebie. Problem polega na tym, że ta miłość jest nierealna. „Powiedzenie, że tylko niespełniona miłość może być romantyczna, ma w sobie sporo prawdy”, mówi Stefan Ruzas, terapeuta par. „Jeśli ktoś jest nieosiągalny, szybko go idealizujemy, jego obraz ładuje się razem ze wszystkimi naszymi marzeniami. W prawdziwej relacji jednak trzeba iść na kompromis” dodaje. Gdy dociera do nas, że nic z tego nie będzie, cierpimy. A wielki ból często mylimy z wielką miłością. Nie ma więc sensu czekać na partnera, który tak samo mocno cię rozpala, co rani. „Rozwiązaniem jest krok w stronę bólu”, tłumaczy ekspert. Warto przyznać się przed sobą: „Nigdy nam się nie uda. Nie mamy szans na udany związek”. I zrobić krok w tył, potraktować faceta obojętnie. Z odległości kryptonit nie świeci już tak jasno. Co pomaga w zdiagnozowaniu sytuacji? Świadomość, że to, co bierzemy za przyciąganie, często jest uzależnieniem. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, że powzdychać czasem do takiego łobuza.

TYP KUMPLA - Życie bez niego jest możliwe, ale bez sensu

Być może spotykasz go już bardzo rzadko. Zwłaszcza, że skończyliście szkołę i nie urywacie się razem na papierosa. Potem pojawiły się stypendia zagraniczne, przeprowadzki, nowe znajomości, może nawet nowe związki z obu stron. Może prosisz go o pomoc przy dziecku, gdy twój partner wyjeżdża w podróż służbową, albo on ciebie, gdy musi ugotować obiad dla swojej nowej dziewczyny. Ale nawet jeśli zdarza wam się nie widzieć miesiącami, zawsze wiesz, że on jest i gdy będziesz miała jakiś pożar, przybiegnie. Twój najlepszy przyjaciel. Kiedy go obejmujesz, czujesz, że wszystko jest na swoim miejscu. Bo razem z nim obejmujesz wszystkie wspólnie przeżyte chwile. Nie ma znaczenia, jak długo nie słyszeliście o sobie. Emocjonalnie zaczynacie dokładnie w tym samym miejscu, w którym ostatnio skończyliście. I to bez tego: „Czy to coś więcej?” – które często komplikuje damsko-męską relację. W najlepszym wypadku doszliście kiedyś do wniosku, że siła przyciągania między wami prowadzi was donikąd. Dlatego najlepszy przyjaciel jest jak biały delfin – zawsze na tej samej fali. To rzadki gatunek. Czy można znaleźć go w dorosłym życiu? To trudne, z powodu wyżej wspomnianego podejrzenia: „Czy to coś więcej?”. „Zdefiniowanie bezpiecznych tematów, po których możecie się poruszać, jak szkoła, praca czy sport, pomaga wykluczyć temat seksu”, mówi Stefan Ruzas i podkreśla, jak ważną rolę najlepszy przyjaciel odgrywa w życiu. Dlatego, że jest to jeden z niewielu mężczyzn, którzy nie oceniają twojej urody. Możesz mu bezgranicznie ufać. Dzięki niemu możesz poznać inną perspektywę sprawy, męski punkt widzenia, ponieważ jest szczery i dba o ciebie, jak o młodszą siostrę. A jeśli mimo wszystko pojawia się między wami erotyczne napięcie, to znaczy, że pomyliłaś najlepszego kumpla z „facetem-kryptonitem”, masz emocjonalny romans z „mężem z pracy” albo z „pogotowiem ratunkowym”.

WORK HUSBAND - dla współpracowników jesteście jak "stare dobre małżeństwo"

„Nie!”, upominasz go przewracając oczami, kiedy on znowu obgryza paznokcie. W południe kiwasz mu krótko głową na znak: „Idziemy do Włocha”. I kiedy na sali konferencyjnej znowu siadacie obok siebie i znowu wybuchacie śmiechem dokładnie w tym samym momencie, koledzy czasem dziwnie na was patrzą. Czasami też pytają: „Jest coś między wami?”. Ale ty i twój work-husband po prostu świetnie się rozumiecie. W czym problem? „W niczym”, mówi doradca par Stefan Ruzas. „Dopóki relacja jest platoniczna. Trudności pojawią się, gdy wasza emocjonalna więź zrobi się silniejsza niż ta z partnerem. Jeśli poczujesz większą bliskość do swojego „męża z pracy””, wyjaśnia ekspert. To nie dzieje się w ciągu jednego dnia. „Na początku może być wesoło, ale w pewnym momencie, wraz ze wspólnymi doświadczeniami w pracy, stajecie się sobie coraz bliżsi”, tłumaczy terapeuta. W którymś momencie zadasz sobie być może pytanie, jakby wam było w łóżku albo w życiu. Co cię powinno szczególnie zaalarmować? „Kiedy zaczynasz „swoich mężów” porównywać ze sobą”, ostrzega Ruzas. „I ten prywatny wypada w tych porównaniach gorzej niż służbowy”, mówi terapeuta. Co więcej, możliwe, że wtajemniczasz swojego work-husbanda w problemy w związku, rozmawiasz z nim na tematy, o których twój partner nic nie wie. Taki emocjonalny romans konfrontuje cię z trudną prawdą: „Musisz świadomie opowiedzieć się „za” lub „przeciw” swojemu partnerowi, inaczej taki układ nikomu nie służy”, mówi Stefan Ruzas. Chcesz skończyć pracowy romans, zanim porządnie się rozkręci? „Znajdźcie sobie z twoim partenerem wspólne aktywności. W piątek wieczór wyrzuć „służbowego małżonka” ze swoich myśli i z uważnością spotkaj się z tym domowym. Może pobawcie się w odgrywanie ról? Udawajcie, że jesteście oboje na randce w ciemno…”, radzi ekspert.

FACET LUSTRO -  Odzwierciedla twoją dziką stronę

Oto on: w swoich dziurawych dżinsach, wysokich timberlandach i z wyciągniętym T-shirtem. Gładzi ręką włosy, które wyglądają jak po szalonym seksie. Wiecznie imprezuje i prawdopodobnie jest muzykiem, pisarzem, a co najmniej skaterem. Realne ucieleśnienie twojej potrzeby przygód. Twój facet-lustro. Odbija się w nim twoja dzika strona i budzą hedonistyczne zapędy, które wiele miesięcy temu razem z Netflixem i pizzą zapadły w śpiączkę na sofie. Kiedy on do ciebie mruga, tak naprawdę mruga do ciebie twoja wewnętrzna hedonistka i mówi: „A co to za życie? Monogamia jest przestarzała. YOLO, pakujemy się”. Przy czym prawdopodobnie przyczyną tych marzeń o ucieczce nie jest ani monogamia, ani twój „nudny” facet. „O wiele bardziej prawdopodobne jest, że za długo odkładałaś na później realizacje swoich potrzeb”, uważa Stefan Ruzas. Być może porzuciłaś dla partnera jakieś swoje hobby (nieświadomie), może rzadziej albo nawet wcale nie widujesz swoich przyjaciół. „To duży błąd”, uważa specjalista. „Choć symbiotyczny związek wygląda na romantyczny, gubisz w nim siebie”, dodaje. Zajmij się tym. Idź sama na tańce, nawet jeśli partner nie chce. „Zachęć go do robienia pewnych rzeczy osobno”, radzi Stefan Ruzas. „Dzięki temu facet u twego boku wyda ci się o wiele bardziej fascynujący”, wyjaśnia. W gruncie rzeczy sama to wiesz: twój facet-lustro nie jest na zawsze – jest zbyt narcystyczny, zbyt zwariowany. Po dwóch-trzech miesiącach w podróży miałabyś go dość. I chętnie wróciłabyś do domu. Na kanapę.

POGOTOWIE RATUNKOWE - Dzwonisz do niego, gdy ktoś nadepnął ci na ego

Robisz to odruchowo. Twoja głowa nawet jeszcze nie zauważyła, że twój palec wstukuje jego numer w smartfonie. „Idziemy dzisiaj na drinka?”, pytasz. „Jasne, chętnie!”, odpowiada. Twoje wieczne pogotowie ratunkowe. Jeśli twoje ego potrzebuje czegoś więcej niż kilku lajków na Instagramie, on jest zawsze gotowy. Na seks, albo tylko na kawę. Prawi ci tony komplementów i zawsze patrzy na ciebie tak, jakby był na głodzie cukrowym, a ty byłabyś słoikiem nutelli na dwóch nogach. Ale dłużej niż do śniadania, składającego się ze zrobionych przez niego własnoręcznie naleśników z czekoladą, nie jesteś w stanie go znieść. Żartujesz z jego dowodów miłości i trzymasz na dystans. Słowem: to ty jesteś jego dziewczyną-kryptonitem. I wiesz o tym potajemnie, ale usuwasz wyrzuty sumienia w najbardziej ukrytą część twoich zwojów mózgowych. Ta sytuacja jest bowiem zbyt dobra, by z niej rezygnować, prawda? „Mimo to, zrezygnuj z niej”, radzi Stefan Ruzas. „Jeśli nie jesteście w relacji sado-maso, w której on jest twoim niewolnikiem, pamiętaj, że on prawdopodobnie cierpi”, wyjaśnia ekspert. No i prawdopodobnie już cię czegoś nauczył: że potrafisz być naprawdę podła. Może nie jest to jednak najlepszy pomysł na faceta-przyjaciela...

 

Tekst premierowo ukazał się w COSMOPOLITAN 04/2018

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama