Reklama
Reklama

Właśnie dlatego twój facet kocha gry komputerowe i porno

Właśnie dlatego twój facet kocha gry komputerowe i porno fot. istock.com

Izabela Cieplińska

19czerwca2019

Eksperci biją na alarm: technologie sabotują męskość. Bo gdy mężczyźni nie mogą poradzić sobie z rzeczy-wistością, często tworzą sobie alternatywną – przenoszą się do świata gier i pornografii

Meżczyźni, gry i porno

Wolę wydać 100 zł na grę i mieć przyjemność przez wiele godzin, niż wydać 100 zł na randkę z kobietą i nie mieć pewności, czy skończy się w łóżku”, skarży się jeden z klientów seksuologa Andrzeja Gryżewskiego. Szokujące? Owszem, ale zła wiadomość jest taka, że wielu samotnych facetów tak myśli. Dzielą się swoimi przemyśleniami na forach internetowych i robią to bez ogródek: „Kobiety są nieprzewidywalne. Zawsze nadejdzie moment, w którym zdradzą albo złamią serce. Gry są dla mnie i mojej przyjemności 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Po co mi baba?”, „Po co mam się martwić, że zaciąży albo sprzeda mi jakąś chorobę. Gry są bezpieczniejsze i kosztują dużo mniej niż utrzymywanie kobiety”. 

Wielu mężczyzn będących w związkach także przeniosło swoją miłość z partnerki na konsolę. Różnią się tylko tym, że mają trochę większy szacunek do kobiety i nie mają czasu wypowiadać się na forach. Skarżą się za to ich dziewczyny i żony, którym wirtualna rzeczywistość ukradła partnera, a wraz z nią znikła bliskość, czułość i intymność. Trudno stworzyć związek z człowiekiem, którego poczucie szczęścia jest uzależnione od zdobytych punktów, pokonanych wrogów, liczby zaliczonych partnerek w wirtualnym świecie. Czy można z nimi konkurować? 

Złodziejka czasu i miłości

Anka poznała Marcina w liceum. „Przez cały okres nauki byliśmy jak papużki nierozłączki. Wiedzieliśmy, że będziemy ze sobą na zawsze. I teraz to zawsze stało się dla mnie przekleństwem”, smutno wyznaje 30-latka. „Poszliśmy na studia. Ja na farmację, on na matematykę. Zawsze lubiłam chemię. Marcin nie był zachwycony swoim kierunkiem, ale przechodził z semestru na semestr siłą rozpędu”, kontynuuje Ania. W międzyczasie zaczęli zbierać pieniądze na ślub. „Chcieliśmy pobrać się zaraz po studiach. Mieliśmy wsparcie rodziców, dostałam od nich mieszkanie po babci, która z powodu choroby przeniosła się do nich”, mówi. Wszystko układało się doskonale. Tak doskonale, że nie zauważyła, gdy Marcin coraz więcej czasu spędzał przy  komputerze. „Wiedziałam, że chce odreagować zajęcia, egzaminy. Ale wtedy jeszcze nie mieszkaliśmy ze sobą, nie widziałam, jaka jest tego skala”. Wreszcie skończyli studia i obronili prace magisterskie. Nadszedł wielki dzień – ich ślub był fantastyczny. „Płakałam z radości. To był najpiękniejszy dzień mojego życia. Marcin też tak uważał”, opowiada wzruszona.

fot. istock.com

Od razu po ślubie wprowadzili się do wyremontowanego mieszkania po babci. Ania zaczęła pracować w pobliskiej aptece. „Przyfarciło mi się. Akurat jedna farmaceutka przeszła na emeryturę i powstał wakat. Niestety Marcin nie mógł znaleźć pracy. Nie chciał zostać nauczycielem matematyki. Już wtedy planował tworzyć gry komputerowe. Tak tłumaczył długie godziny spędzane przed komputerem”. Pieniądze Ani wystarczały na wszystko, nie wywierała presji na Marcinie, który wydawał się coraz bardziej nieobecny. Rok później zaszła w ciążę, z której oboje bardzo się cieszyli. „Gdy urodziła się Klarcia, wszystko wylądowało na mojej głowie. Zajmowałam się dzieckiem i domem. Wiedziałam, że będę musiała szybko wrócić do pracy, ponieważ 80 procent urlopu wychowawczego bardzo uszczupli nasz budżet. Gdy zaczęłam czepiać się Marcina, ten oddalał się ode mnie jeszcze bardziej.

Zrobił się agresywny. Zaczął podbierać mi pieniądze z portfela”, wyznaje. Ania zwierzyła się z problemu rodzicom. Interweniowali. „Marcin nie widział problemu. Spokojnie tłumaczył, że włożył bardzo dużo pracy w tworzenie gier i za chwilę jego praca zacznie przynosić kokosy. Mówił, że szkoda poddać się teraz, na finiszu, że musimy go zrozumieć”. Rodzice zaangażowali się w pomoc przy dziecku. Na tyle ile mogli, bo sami prowadzili biznes. Ale między Anią a Marcinem było coraz gorzej. „Kiedy w nocy wstawałam nakarmić małą, on siedział przed komputerem. Miałam wrażenie, że w ogóle od niego nie wstaje. Miałam dosyć. Zagroziłam, że zabiorę dziecko i odejdę”. Chłopak przestraszył się. Obiecał poprawę. „Faktycznie ograniczył siedzenie przed komputerem i starał się pomagać przy dziecku. Przez miesiąc. Później powrócił do swojej wielkiej miłości. Nie miałam już siły”, wyznaje Ania. Wyprowadziła się do rodziców. On pod naciskiem teściów, wyniósł się do swoich. Minęło pół roku. Marcin wciąż stara się odzyskać Anię, wciąż obiecuje poprawę, ale trudno jej uwierzyć w jego przemianę. „Wszystkim wydaje się, że w grach komputerowych nie ma nic złego. Ale on jest od nich uzależniony! Koleżanka mojej mamy jest psychiatrą, mówi, że to trzeba leczyć”. I ma rację. 

Dwa demony

Philip Zimbardo, jeden z najwybitniejszych amerykańskich psychologów i emerytowany profesor psychologii na Uniwersytecie Stanford, już kilka lat temu mówił: „Biję na alarm, głośno i wyraźnie. Internetowa pornografia i gry online prowadzą do upadku męskości w tej formie, w jakiej ją znamy. Technologia sabotuje męskość. Wychowała pokolenie mężczyzn, którzy przestali robić »normalne męskie rzeczy«”. Jego zdaniem młodzi mężczyźni nie mają ochoty na żadne kontakty w rzeczywistym świecie, ani społeczne, ani seksualne. Co gorsze, to nie jest trend czy chwilowe zjawisko. „W gabinecie spotykam wielu mężczyzn, których życie zawęziło się do gier online, na konsoli i oglądania pornografii.

Dla wielu z nich seks z jedną partnerką nie jest tak satysfakcjonujący, jak nieskończona ilość bodźców, których doświadczają na stronach z filmami pornograficznymi. W porno mężczyzna wybiera sobie film z kobietą, która wygląda tak, jak chce i z formami seksu takimi, jakie chce. Do tego nikt nie ocenia jego wyglądu, umiejętności i wydolności. Niestety, w jego prawdziwym życiu partnerki nie zmieniają się w takim tempie jak w filmie. To wciąż ta sama kobieta, która możliwe, że nie jest tak atrakcyjna jak bohaterka porno i nie akceptuje takiego seksu, o jakim on marzy. Dla wielu kobiet to problem, bo nie pierwszy raz przegrywają w starciu z konsolą i filmami online”, mówi seksuolog Andrzej Gryżewski.

Ignorowanie problemu może doprowadzi do katastrofy, uważa Zimbardo. A my go ignorujemy. Mężczyźni uważają problem za wyimaginowany, wypierają go. Kobiety usprawiedliwiają partnerów. Tłumaczą sobie, że jak mężczyzna »wyszumi się« przed ekranem komputera, to nie będzie miał pokus w realu. Efekt? Polska branża gier plasuje się na 23. miejscu w świecie, a liczbę graczy szacuje się na 16 mln. To oznacza, że co drugi Polak jest graczem. A według serwisu Pornhub Polacy lokują się na 14. miejscu, czyli w czołówce krajów, dla których oglądanie pornografii jest chlebem powszednim. Co więcej, te dwie rzeczy – granie i oglądanie pornografii – często idą w parze. Zimbardo opisuje ten mechanizm wprost: „Mężczyźni najpierw grają w gry komputerowe, a później oglądają pornografię i masturbują się, żeby odreagować”. Czy rzeczywiście jest się czego bać? 

fot. istock.com

„God of War”

Wydawałoby się, że nie ma czym się martwić. Co złego może zrobić pokonywanie przeszkód w drodze do celu, ściganie się po torze samochodowym, bijatyka ze złymi bohaterami? 

W małych dawkach nic złego – przekonują i eksperci, i badania, z których wynika, że godzinna zabawa grami dziennie może poprawić koncentrację, kreatywność i zdolności społeczne nawet u nastolatków. Poza tym gry uczą myślenia strategicznego i przede wszystkim rozluźniają. Ale schody zaczynają się wtedy, gdy świat wirtualny zaczyna wciągać bez reszty, gdy granica między tym, co jest naprawdę, a tym, co na ekranie komputera, zaciera się. 

A przecież gry komputerowe w takim celu są tworzone – mają rozbudowaną fabułę, akcję, grafikę, muzykę. Podsycają potrzebę rywalizacji, uruchamiają mechanizm nagradzania po każdym dobrze wykonanym zadaniu. Badania pokazują, że mózg osób, które bardzo dużo grają, wygląda jak osób uzależnionych od alkoholu lub narkotyków – powiększa się tzw. ośrodek przyjemności.

Aktywuje się on w sytuacjach zaspokajania popędów (podczas jedzenia i seksu) oraz w chwilach przyjemności. Ale stymulują go także inne czynniki, na przykład substancje psychoaktywne – alkohol, narkotyki czy właśnie gry albo pornografia. Większy obszar ośrodka przyjemności powoduje, że w mózgu nałogowców wydziela się więcej dopaminy, neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za odczuwanie przyjemności. „Gry komputerowe i pornografia w dużych ilościach działają na mózg tak samo jak inne substancje uzależniające. Tylko że w tym wypadku nerwy obwodowe powiązane z naturalnym nagradzaniem siebie gubią swoją wrażliwość. Im gra się więcej, tym chce się więcej”, wyjaśnia psycholożka Maria Szwarczewska, specjalistka terapii uzależnień. Żeby uzyskać ten sam poziom stymulacji, konieczny jest nowy materiał. Oglądanie wciąż tych samych obrazów po jakimś czasie staje się nieatrakcyjne. „Jak u alkoholika poziom stymulacji musi wzrastać. Z czasem potrzebuje butelki wódki, bo pięć kieliszków już mu nie wystarcza”, mówi psycholożka.

Happy/nie happy end

Uzależnienie może przejąć ważne obszary życia uzależnionego, ma coraz mniej czasu dla przyjaciół, zarywa noce, cierpią na tym jego zainteresowania i codzienne obowiązki. Na szczęście nie każdy gracz czy widz pornografii musi popaść w nałóg. Jak wyglądałby psychologiczny rys fana pornografii? „Uzależnienie od pornografii jest bardzo demokratyczne. Dotyczy wszystkich grup wiekowych, zawodów, wysokich, niskich, majętnych i bezrobotnych. Zazwyczaj uzależniają się osoby, które miały w rodzinie osoby o cechach zachowania nałogowego, tj. alkoholików, hazardzistów, zakupoholików, narkomanów”, wyjaśnia seksuolog Andrzej Gryżewski. Tylko skąd biorą się opinie, że wszyscy mężczyźni oglądają pornografię? I to nałogowo. „Większość mężczyzn się masturbuje, ale nie wszyscy używają do tego pornografii.

Wiele osób świadomych tego, jak pornografia potrafi zakłócić prawidłowy rozwój seksualny, nie ogląda filmów w internecie, tylko masturbuje się, myśląc na przykład o atrakcyjnej koleżance, wspominając swoje wcześniejsze doświadczenia (z poprzednich związków) lub po prostu stymulując się mechanicznie”, wyjaśnia seksuolog. Ale nie można demonizować pornografii. Sama w sobie nie jest zła, gdy wykorzystuje się ją świadomie i w zdrowych dawkach. „Pornografię polecam osobom, które chcą lekko pobudzić życie seksualne w związku, szukają inspiracji czy też są singlami, miały już doświadczenia seksualne i okazjonalnie potrzebują rozładować napięcie seksualne, korzystając z filmu erotycznego”, mówi Andrzej Gryżewski. Robi się groźna tylko w niektórych przypadkach: „Pornografia nie jest wskazana dla osób, które nie miały doświadczeń seksualnych, które mogą łatwo założyć, że obejrzane sceny są normą, którą należy się kierować, np. nie używać prezerwatyw, stosować agresję, pomijać grę wstępną, flirt, uwodzenie. Widz może wynieść mylne wrażenie, że ważne są tylko penis w dużym rozmiarze i seks trwający godzinami”. Jak uważa Zimbardo, prawdziwy seks wymaga komunikacji z żywym człowiekiem, odczuwania jego bólu, zdobycia zaufania, poznania jego zapachu, nawiązania z nim prawdziwego kontaktu. Poza tym w prawdziwym życiu dziewczyna zawsze może powiedzieć „nie”, podczas gdy w porno nie ma odrzucenia i coraz częściej nie ma również granic.

Praca u podstaw

Temat nadużywania gier komputerowych i pornografii nie urodził się wczoraj. Trwa już długo, ale rozwój technologii z roku na rok potęguje konsekwencje. I komuś jest to bardzo na rękę. Gdyby zajrzeć za kulisy biznesu gier, można złapać się za głowę – generuje miliardy złotych monet. 

A co sprzedaje się jeszcze lepiej niż gry komputerowe i wideo? Pornografia. Co powstanie, gdy połączymy te dwie rzeczy? Bardzo dochodowy biznes. Nowe techniki umożliwiają tworzenie pornografii, którą ogląda się z perspektywy prawdziwego uczestnika – dzięki systemowi VR w specjalnych goglach ma się wrażenie czynnego udziału w akcie seksualnym. Jak grzyby po deszczu powstają interaktywne gry w formie filmów UMD, co stało się prawdziwym rajem dla rynku pornografii, bo można robić z partnerką, co się tylko chce. Oczywiście budzi to kontrowersje, nawet fani gier uważają, że takie połączenie doprowadziło do zwyrodnienia świata gamingu i może mieć fatalne konsekwencje – zwiększać ryzyko gwałtów w prawdziwym świecie. Inni tłumaczą, że wręcz przeciwnie – możliwość odreagowania w świecie wirtualnym zapobiega agresji w realu. Jedno jest pewne, przy tego rodzaju rozrywkach można łatwo przywyknąć do odreagowania stresu, smutku, napięcia.

Tylko warto pamiętać, że jak przy innych chorobach, nie chodzi o leczenie objawów, ale o rozwiązanie ich przyczyny. „Jakiekolwiek uzależnienia, czyli kompulsje, są odpowiedzią na to, co dzieje się  w świecie realnym. Dla osoby uzależnionej stają się ucieczką od myślenia, czucia, przeżywania. Jeśli ktoś ma trudności w nawiązywaniu relacji, ma niskie poczucie własnej wartości, tworzy sobie alternatywny – wirtualny świat. Świat gier czy pornografii stają się dla niego bezpiecznym kokonem, w którym się zanurza i z którego nie chce wyjść”, mówi psycholożka Maria Szwarczewska.

A seksuolog Andrzej Gryżewski dodaje: „Jeśli oglądanie pornografii przez partnera, nie wpływa negatywnie na związek, to nie ma się czym martwić. Natomiast jeśli konsekwencją jest zubożenie życia seksualnego w związku, partner przestaje darzyć kobietę pożądaniem, wprowadza formy seksu, które są trudne dla niej do zaakceptowania, np. seks analny zamiast gry wstępnej lub też partnerka czuje się traktowana przedmiotowo, to warto porozmawiać z partnerem i postawić mu granicę, że takich zmian nie zaakceptujemy. Oduczenie partnera oglądania pornografii często jest zadaniem ponad siły. Czasami konieczna jest wizyta u seksuologa. Na szczęście terapia jest bardzo skuteczna i kończy się znaczącą poprawą jakości seksu w związku, nabyciem przez mężczyznę umiejętności uwodzenia, flirtu, skutecznego doprowadzania kobiety do satysfakcji i orgazmu”. Jeśli pomimo rozmów, partner nie chce niczego zmieniać i nie chce się leczyć, to może warto rozważyć odejście? „Dla wielu mężczyzn taki krok partnerki jest ogromną motywacją do zmiany”, dodaje ekspert. 

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama