Reklama
Reklama

Przetestowałam lifestyle mojego faceta i...

Przetestowałam lifestyle mojego faceta i... fot. istock.com

I co odkryłam? Spędza dużo mniej czasu na Instagramie i w łazience. Odżywia się czystym glutenem, nigdy nie zapala aromatycznej świeczki… i sprawia wrażenie, że żyje mu się z tym całkiem nieźle.

A gdyby tak zainspirować się jego zwyczajami, żeby odciążyć własną codzienność o dobre kilkadziesiąt kilo? 

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE

My robimy to tak: Obiecuję sobie, że tym razem zerknę na FB tylko na 5 minut. Szybko sprawdzę, czy nie ma jakichś istotnych informacji i czy nie zapomniałam o czyichś urodzinach. Ponad godzinę później łapię się na tym, że zachwycona lajkuję wideo z turlającym się słodkim dzieckiem pandy, które wrzuciła nowa dziewczyna brata mojego faceta. Facebook i Instagram są jak powiększony zestaw w McDonald’s: wiesz, że nie powinnaś, obiecujesz sobie, że to naprawdę ostatni raz i… do tego wracasz. Tylko po to, by po przemierzeniu kciukiem dwóch kilometrów na ekranie smartfona, kolejny raz pogrążyć się w otchłani wyrzutów sumienia.

Oni robią to tak: Wykluczając rzadkie przypadki, faceci w związkach spędzają dużo mniej czasu wertując media społecznościowe. Jasne, mają bieżący podgląd na kanał z aktualnościami, ale tylko dla pewności, że w nocy Kim Dzong Un nie naciśnie guzika broni nuklearnej. No może jeszcze od czasu do czasu biorą udział w dyskusji komentując kontrowersyjne decyzje trenera podczas Ligi  Mistrzów. Mój facet ignoruje godny uwiecznienia i podzielenia się z ludzkością zachód słońca („Ciemno się robi. Wracamy?”), nie fotografuje lunchu przed jedzeniem („Przecież w tym czasie wystygnie!”), nie melduje się, kiedy tylko przekroczy próg klubu albo restauracji i nie znajdę na jego profilu #hairstyleoftheday (chociaż to mnie akurat nie dziwi, bo fryzury nie zmienił od pięciu lat).

PRACE DOMOWE

My robimy to tak: Pomimo wiedzy, że nie tylko kobieta potrafi uruchomić pralkę i nie jest jedyną osobą, która może wyskoczyć do sklepu po jogurt, gdy zabraknie go do obiadu, na próżno oczekujemy, że przyswoił to sobie również męski mózg. W ramach równości płci, staram się ignorować kłaki kurzu wielkości pięści leżące odłogiem w kącie pod szafką, koncentrując uwagę na ekranie telewizora. Góra po kwadransie walczę z odkurzaczem. Skoro go wyciągnęłam, ogarnę też kuchnię  i łazienkę.

Oni robią to tak: Zaalarmowany cieniem chmury kurzu, która unosi się nade mną, facet odrywa się na chwilę od 4 odcinka trzeciego sezonu „Narcos” na Netfliksie i słodkim głosem oznajmia: „Skarbie, zostaw. Ja to zrobię”. Ewentualnie wariant II: „Dzióbku, jak będziesz chciała, żebym ci pomógł, to powiedz, OK?”. I jakże nieodparta staje się  pokusa, żeby udusić go sznurkiem na pranie, który właśnie staram się zamontować na balkonie.

DIETA

My robimy to tak: Nasza podświadomość jest zaprogramowana, żeby uważać na tłuszcze, cukier sól i konserwanty, unikać sztucznych barwników, pestycydów, glutenu i laktozy. W sumie wszystko budzi nasze podejrzenia. W konsekwencji mój radar kalorii ostrzegawczo pika, kiedy tylko wzrokiem omiatam Kinder Bueno na sklepowej półce. Tymczasem w środku nocy opróżniam pudełko ze słodyczami z wyrzutem sumienia tak ogromnym, jakby chodziło o odpowiedzialność za dziurę budżetową średniej wielkości państwa.

Oni robią to tak: Żywiąc się, facet kieruje się żołądkiem, a nie mózgiem. To pozwala mu strawić pizzę, kebaba i kanapkę z camembertem… i wszystkie te zakazane potrawy, których my unikamy jak ognia (przynajmniej w środku dnia) odkąd jesteśmy na diecie, czyli od zawsze. 

KARIERA

My robimy to tak: Mam pełną świadomość, że posiadanie pracy jest niezwykłym błogosławieństwem. Pensja? No cóż, może rzeczywiście nie jest adekwatna do moich kompetencji i kwalifikacji, ale co zrobić. Nie przeszkadza mi to w sprawdzaniu służbowych maili w weekendy i przynoszeniu pracy do domu. Czy wypada mi prosić o podwyżkę za tak niewiele? Nie. Tym bardziej, że znowu usłyszę od szefa: „Musimy okroić budżet. Wszyscy zaciskamy pasa”.

Oni robią to tak: Przyzwyczajony, że wykonuje pracę, którą chce, zdobywa najlepsze stanowiska i jest najlepiej wynagradzany, mężczyzna przez wieki ugruntował sobie silniejszą pozycję na rynku pracy  i w konsekwencji niezachwianą pewność siebie. Nie tkwi też w permanentnym lęku, że pewnego dnia zostanie zastąpiony kimś młodszym, bardziej ambitnym, czy kompetentnym. Jest zadowolony z siebie, co w połączeniu z ego skutecznie chroni go przed pułapką perfekcjonizmu, tą, w którą wpada 98% kobiet (to pewnie przez te wysokie obcasy…).

MODA I URODA

My robimy to tak: Staram się  śledzić trendy, ale przecież wybieram tylko te, które pasują do mojego stylu, mojego znaku zodiaku i do budżetu (no to ostatnie może wychodzi mi nieco słabiej). Tak więc w tym sezonie mam dżinsy z poszarpanymi nogawkami zapinane powyżej pasa, dresową kurtkę w kolorze fluo i buty na irracjonalnie wysokich obcasach (jeszcze nie odważyłam się z nimi zmierzyć, więc od dwóch miesięcy mają kwarantannę w pudełku). Mierzę się dzielnie z konturowaniem twarzy i z prawidłowym użytkowaniem beauty blendera, ale nie jestem niewolnicą trendów, co to, to nie! Przecież nie mam plastikowego, transparentnego  kapelusza, ani włosów zafarbowanych na kolory tęczy!

Oni robią to tak: Facet w związku spędza średnio dziesięć razy mniej czasu przed szafą z dwóch powodów: 1) jej zawartość jest dziesięć razy mniejsza, 2) ubiera się codziennie tak samo, zakładając, że rzeczy muszą do siebie pasować skoro ja mu je wybrałam. Podobnie jest z czasem, który zajmuje mu pobyt w łazience. Pozbawiony rozterek i dylematów myje zęby, wsadza głowę pod kran, układa włosy kilkoma sprawdzonymi gestami i nakłada na twarz porcję kremu Nivea w ramach niezbędnej pielęgnacji.

Tekst: Maja Jaworska

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama