Reklama
Reklama

Kiedy jest dobry moment, żeby ogłosić związek przez media społecznościowe?

Kiedy jest dobry moment, żeby ogłosić związek przez media społecznościowe? fot. istock.com

Izabela Cieplińska

13września2018

Wpadliście sobie w oko, poszliście na kilka randek, ewidentnie jest coś na rzeczy.

Czy internet jest dobrym miejscem do informowania innych o swoim związku?

Są osoby, które chcą podzielić się tą informacją w mediach społecznościowych, w końcu temu służą – ludzie dzielą się tym, co dzieje się w ich życiu. Ale zapewne są też i tacy, którzy wykorzystują internet do pochwalenia się przed znajomymi, mówiąc niejako: „Patrzcie, co ja mam, czego wy nie macie, albo macie, ale moje jest lepsze”. Dla jeszcze innych może to być kwestia symbolicznego przekazu: „Do tej pory byłem sam, teraz to się zmieniło, jesteśmy MY”. Albo też komunikat, że niezobowiązujący związek wszedł właśnie na wyższy poziom. I wreszcie może to być konsekwencja parcia ze strony tej drugiej osoby, dla której oficjalny komunikat via internet jest ważny.

Czy to oznacza, że jeżeli ktoś nie wrzuca zdjęć lub informacji o związku na walla, próbuje go ukryć?

Nie zawsze. Na pewno jest taka grupa osób, która uważa to za nieistotne. I taka, stosując zaprzeczenie do tego wszystkiego, co powiedziałem wcześniej, która tego nie robi, bo uważa, że jest za wcześnie i nie chce, by ludzie zadawali pytania na temat tej drugiej osoby, albo są dopiero na etapie sądowania siebie nawzajem.

Kiedy w takim razie jest za wcześnie?

Wszystko zależy od tego, czy myślimy o sobie jak o parze i pokazujemy siebie jako związek, czy po prostu relacjonujemy randkę i wrzucamy zdjęcie drugiej osoby tak samo, jak fotki hamburgera i kwitnącego drzewa wiosną. Zakładamy, że tylko się spotykamy, to nic poważnego.

Czyli kiedy należy wrzucać zdjęcie lub zmieniać status?

Powiem tak, w Internecie działamy bardzo szybko, czasami nasze zachowanie może być nieprzemyślane. Nie chciałbym go demonizować, z pewnością ma bardzo dużo zalet. Ale chociaż miał być agorą wolności i swobody w wymianie informacji, nagle stał się czymś zupełnie innym, myślę tu o ostatniej aferze dotyczącej Facebooka. I to samo tyczy się sprawy relacji. Gdy wrzucamy wspólne zdjęcie, często nie zastanawiamy się, jak zostanie odebrane – czy zgodnie z naszą intencją czy nie. Po drugie, trzeba wziąć pod uwagę, że ta druga osoba na zdjęciu może w ogóle nie mieć ochoty na prezentację siebie w tym kontekście. I pytanie, czy oboje przywiązujemy taką samą wagę do treści wrzucanych w mediach społecznościowych? Bo jeśli druga osoba podchodzi do nich poważniej, może potraktować zdjęcie z randki jako deklarację. I co za tym idzie, albo się ucieszy albo uzna, że to za wcześnie  i się przestraszy.

A co z samym statusem? Jest formą deklaracji? Co jeśli partner go nie zmienia? Na forach internetowych można znaleźć wypowiedzi kobiet, które zakładają, że to przejaw lekceważenia lub niewierności, bo może on nie chce się ujawniać, bo ma inną...

Jeżeli zmieniamy status związku i oznaczamy się nawzajem, to jest to forma deklaracji. Kojarzy mi się to trochę z okresem nastoletnim, kiedy prosimy się o chodzenie. Kiedy jesteśmy dorośli, wygląda to inaczej. Momentem przełomowym jest wyznanie sobie miłości. Ale zanim padnie ta deklaracja uczuć, jesteśmy trochę w zawieszeniu. Facebook może potęgować poczucie niepewności. Bo nawet jeśli potwierdzę, że jestem w związku, mogę w nim mrugnąć okiem, dodać emotkę, czyli pokazać, że to jednak nie jest aż tak poważne i zobowiązujące. A jeśli po drugiej stronie jest osoba, która traktuje Facebooka jako bardzo istotne źrodło wiedzy na temat drugiej osoby, może poczuć się zlekceważona lub oszukana. Zanim wyciągniemy wnioski, warto zastanowić się, z kim w ogóle mamy doczynienia i czy ta osoba jest aktywna w mediach społecznościowych. Jeśli informuje świat o najmniejszym szczególe swojego życia, ale pomija fakt o naszym istnieniu, to są podstawy, aby wziąć faceta pod lupę. Jeżeli natomiast wiemy, że omija FB z daleka, prosi znajomych o nietagowanie na zdjęciach, to brak komunikatu o nowej partnerce nie wynika z tego, że się jej wstydzi czy stara się ją ukryć, ale najprawdopodobniej  uważa, że ta informacja nie jest przeznaczona dla przypadkowych osób.

A co zrobić ze wspólnymi zdjęciami, jak się rozstaniemy?

I to jest właśnie niebezpieczeństwo Facebooka: nic w Internecie nie ginie, więc wszystko zależy od tego, w jakiej atmosferze para się rozstała. Jeśli w nieprzyjemnej i były partner wzbudza bardzo silne emocje, to trzeba podjąć decyzję jak najbardziej konstruktywną dla siebie. Bo jeżeli FB postanowi przypomnieć zdjęcie sprzed roku, gdy byliśmy tacy szczęśliwi, a teraz nie możemy na siebie patrzeć, to rzeczywicie lepiej dla świętego spokoju usunąć cały album.  Tylko liczmy się z tym, że ktoś to może zauważyć, zadawać pytania, komentować. Trzeba to będzie wziąć na klatę. Barometr szczęścia? Badania opublikowane w biuletynie Perso- nality and Social Psychology dowodzą, że pary, które przeżywają kryzys  lub nie są zbyt szczęśliwe w związku, chętniej pokazują wspólne zdjęcia  na Facebooku. Do podobnych wniosków doszli naukowcy  z Albright College  w USA: zakochani rzadziej afiszują się  z uczuciami  w Internecie. A jeśli nawet wrzucają swoje wspólne fotki,  to nie epatują na nich wylewną miłością.

Na nasze pytania odpowiadał Tomasz Krasuski,  psycholog,   seksuolog,  doktor nauk  o zdrowiu,  saskamed.pl

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama