Reklama
Reklama

Mój mąż jest supermodelem - czyli historia pewnej miłości...

Mój mąż jest supermodelem - czyli historia pewnej miłości... fot. Instagram @paulsculfor

Katarzyna Lemanowicz

01kwietnia2019

Świat modelingu jest fascynujący, ale też niebezpieczny, wymagający i pełen pokus.

Jak to jest być kobietą stojącą przy boku niewątpliwie jednego z najprzystojniejszych mężczyzn na świecie? Osoby, która chodziła na wybiegach dla takich domów mody jak: Armani, Versace, Jean Paul Gaultier czy Valentino?

Wyjaśnia nam Federica Amati Sculfor, żona Paula Sculfora.

Czerwony dywan, błysk reflektorów, głośna muzyka, premiera filmu „Zoolander 2”… i ja. Piękne kreacje, unoszący się zapach drogich perfum, błysk drogiej biżuterii. Prawie bezgłośnie zapytałam się mężczyzny siedzącego obok mnie, czy wyglądam OK…? Uśmiechnął się, delikatnie ścisnął moją dłoń i powiedział: „Wyglądasz olśniewająco!”. Ten mężczyzna to mój mąż, Paul Sculfor – jeden z najlepszych modeli na świecie. Wcześniej tego dnia jadłam obiad przy biurku w Departamencie Zdrowia Publicznego Imperial College w Londynie. Zwyczajna fryzura, a strój był bardziej wygodny niż haute couture. Jestem naukowcem, badaczem w Szkole Zdrowia Publicznego i mam nadzieję, że wkrótce obronię doktorat. Jestem kobietą pracującą naukowo i zupełnie nie interesuję się modą. Chcecie dowiedzieć się, jak rozpoczęła się miłość, która doprowadziła do mojego małżeństwa z jednym z najprzystojnieszych modeli na świecie? Urodziłam się i dorastałam w Rzymie w typowej, dużej włoskiej rodzinie. Większość rzeczy robiliśmy wspólnie: wycieczki nad morze, jedzenie posiłków, spędzanie praktycznie każdego ciepłego popołudnia w ogrodzie. Miłość do biologii, do nauk medycznych odziedziczyłam po mojej mamie – która zresztą obecnie jest doradcą naukowym w Europejskiej Agencji Leków. Lubiłam swoje życie, ale miałam jedno wielkie marzenie: chciałam spędzić chociaż jeden dzień w Nowym Jorku i poczuć, jak żyje miasto, które nigdy nie śpi. W wieku 24 lat udało się. Zaczęłam pracować przy tworzeniu imprez i eventów. Podróżowanie po całym świecie, festiwale, pokazy mody, imprezy branżowe, zarządzanie wielomilionowymi budżetami i poznawanie WIELKICH ze świata mody! Paula poznałam w walentynki 2014 roku na Fashion Week w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, kim był, kiedy nas przedstawiono, i szczerze mówiąc, nie miałam ochoty wchodzić w bliższe relacje z osobami z branży, z celebrytami, ze „znanymi”. Tak naprawdę na samym początku naszej znajomości byłam bardzo podejrzliwa i włączyła mi się czerwona lampka ostrzegawcza. Na szczęście moi przyjaciele powiedzieli: zrelaksuj się, weź kieliszek tequili i baw się dobrze. Niewinny pocałunek na dobranoc – właśnie tak zakończyliśmy z Paulem ten wieczór. Zapytacie pewnie, jak było: magnetycznie, a kiedy spytał mnie, czy będziemy razem, pomyślałam: „Dlaczego miałabym znowu cię zobaczyć? Przecież my nie mamy ze sobą nic wspólnego”. Po Fashion Week kontynuowałam swoją pracę i nie sądziłam, że znowu się spotkamy. Ale ON mnie wytropił, znalazł i poprosił o kolejne spotkanie. Bałam się i myślałam, że to typ mężczyzny zdobywcy, który traktuje kobiety jak trofea.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Funny faces ! In#gstaad at our beautiful friend @tarajbernerd #weddingweekend

Post udostępniony przez Paul Sculfor (@paulsculfor) Cze 23, 2018 o 7:55 PDT

Poszliśmy na kolację. Paul był i jest niewiarygodnie przystojny i zupełnie stereotypowo założyłam, że nie będziemy mieć ze sobą nic wspólnego. Jak ja się myliłam... Od samego początku był zabawny, uprzejmy, szczery i szalenie interesujący. Przez cały wieczór rozmawialiśmy o sztuce, muzyce, nauce. Kilka dni później zadzwonił mój telefon – to był nieznany brytyjski numer. Okazało się, że dostał mój numer od naszego wspólnego przyjaciela. Zapytał, co robię w Wielkanoc? Odpowiedziałam mu, że jestem wolna i że nie mam planów. Leć ze mną na Barbados… Zgodziłam się. Paul przysłał mój bilet. Później dowiedziałam się, że wspólną Wielkanoc zaplanował na naszej pierwszej randce, trzy tygodnie wcześniej. Byłam chyba najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Na Barbadosie poprosił mnie, żebym była jego dziewczyną i wtedy zrozumiałam, że zakochał się we mnie! Tam też Paul rozwiał wszelkie moje wątpliwości, był zainteresowany mną i tylko mną. Oczywiście, co chwile podchodziło do nas mnóstwo kobiet, które chciały się z nim przywitać, zrobić zdjęcie. Ale Paul ma bardzo dobre wyczucie i rewelacyjnie wychodzi z niezręcznych sytuacji. W ani jednej minucie nie czułam się pominięta, wręcz przeciwnie. Paul był niesamowicie troskliwy, szarmancki, czuły, dowcipny. Do końca życia nie zapomnę tego weekendu. Paul poprosił mnie o rękę na prywatnej, idyllicznej, wręcz nieziemskiej plaży w Mustique na Karaibach, gdzie przeżyłam coś mistycznego. Odpowiedziałam oczywiście „tak”, nie miałam najmniejszych wątpliwości i wiedziałam, że Paul i ja spędzimy nasze życie razem. Wiecie co? To wspaniałe uczucie móc powiedzieć, że Paul jest moim mężem. Oczywiście, zdarza się, że niektóre fanki Paula zbyt mocno interesują się naszym życiem i ingerują w naszą prywatność. Ale on od początku potrafi ł zachować zdrową relację między pracą a życiem prywatnym. Skłamałabym, gdybym nie widziała różnicy między naszymi światami. Pamiętam, jak przygotowywałam się do jednego z egzaminów w bibliotece szpitala St. Mary’s w Londynie i nagle zobaczyłam relację na Instagramie z kręcenia brytyjskiego „Next Top Model”, lekkie ukłucie zazdrości i niepewność.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

My beautiful wife and me. At our lovely friends wedding! #whenbrewbecomesyoung #goodtimes

Post udostępniony przez Paul Sculfor (@paulsculfor) Gru 8, 2018 o 11:14 PST

Właśnie w takich chwilach odczuwam ogromną różnicę w naszej pracy, zwłaszcza gdy Paul podróżuje tak dużo. Najgorsze dla mnie są momenty, kiedy chciałabym się do niego przytulić i porozmawiać twarzą w twarz, a jedyne co nam zostaje to telefon. Nie, Paul nie był człowiekiem, o którym myślałam, że wyjdę za kogoś takiego za mąż, jak byłam małą dziewczynką. Jest o wiele lepszy. Poza sławną twarzą, perfekcyjnym ciałem jest wspaniałym ojcem, mężem, kochankiem i przyjacielem. Potrafi słuchać, ma niesamowitą wiedzę, dzielimy wspólne pasje, ale też dajemy sobie przestrzeń do realizacji indywidualnych zainteresowań. Ufamy sobie i szanujemy się. Tak, to prawda. Paul jest idealny.

WEDŁUG PAULA...

Nie będę ukrywał, że bycie modelem daje mi dużo korzyści: podróżowanie, poznawanie fascynujących ludzi i możliwość uczestniczenia w najlepszych wydarzeniach. Ale dla mnie popularność to przede wszystkim trudności w zarządzaniu relacjami z zupełnie nieznajomymi osobami, najczęściej kobietami. W wieku dwudziestu lat moje związki były raczej powierzchowne, ale kiedy poznałem Federicę, czułem, że to jest to, że więź, która się między nami rodzi, jest wyjątkowa.

W mojej pracy wielokrotnie zdarzają się dość niezręczne sytuacje, gdzie kobiety pierwsze wykonują ruch: przesiadają się bliżej mnie, całują w policzek na powitanie. Zawsze jestem grzeczny, ale też bardzo stanowczy i na samym początku jasno zakreślam granicę, której nigdy nie przekraczam. Federica jest cudowną kobietą, wyrozumiałą i często śmieje się z opowieści zza kulis mojego zawodu.

Dzisiaj wiem, że w związku najważniejsze jest zaufanie. Ważne też jest, żeby z drugą połową doceniać się nawzajem, z jednej strony wspólnie realizować pasje, ale też dawać przestrzeń dla własnych zainteresowań. Z Federicą jesteśmy świetnym zespołem. Nie chowamy się za naszą powierzchownością, nie udajemy emocji. Ona pokazała mi, że mówienie prosto z serca, to najlepszy sposób na nawiązanie kontaktu i stworzenie wspaniałego związku”

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama