Reklama
Reklama

O co chodzi z tymi otwartymi związkami?

O co chodzi z tymi otwartymi związkami? fot. istock.com

Monogamię uważa się za złoty standard, ale są też inne modele związku: trójkąty, czworokąty...

Jane i Carlos nie lubią scen. Lubią za to dobrze się bawić. Jeśli ty też, Cóż, możesz wygrać casting i uprawiać z nimi seks. albo być z nimi w związku. bo oni szukają kogoś, kto do nich dołączy. Jeśli masz faceta – możecie dołączyć razem. Jeśli masz dziewczynę – też możecie dołączyć razem. Jesteś zainteresowana? Ale tak serio? Bo to ma być na dłużej, nie na jedną noc.

Lexi ma 18 Lat, ale wygląda na taką, która już sporo przeżyła. – Za bardzo się przejmuję i za mocno kocham – mówi o sobie. I chce tą swoją miłością obdarować więcej niż jedną osobę. Być może nawet ciebie i twojego chłopaka. Albo ciebie i twoją dziewczynę. Jej komunikat jest prosty: „Chcę być akceptowana taka, jaka jestem”. To co? Akceptujesz ją? A Stephena? On z kolei deklaruje, że chce „wolności, szczerości, zabawy.” Jego dziewczyna ma jeszcze dwóch innych kochanków i dziecko, a Stephen ma sporo czasu, więc może ten czas wykorzystać na seks z tobą. A jeśli chodzi o to, czy mu się spodobasz, to cóż... „mam otwarte serce i umysł” – pisze na profilu portalu Open Minded.com, stronie, która pomaga jemu i innym niemonogamicznym znaleźć się nawzajem. Podoba ci się pomysł takiej strony? Zanim się zalogujesz, dobrze żebyś sama sobie uczciwie odpowiedziała na pytanie, co sądzisz o monogamii. I jak się zapatrujesz na alternatywne opcje? Jeśli wcale, to... zastanów się dlaczego. Dlaczego uważasz, że relacja powinna się składać z dwojga kochających się ludzi? Czy to twój mózg czy serce protestuje, gdy słyszy o parze, która chętnie przyjęłaby pod swój dach (i kołdrę) kogoś jeszcze? I czy ten protest związany jest z twoim (prawdopodobnie chrześcijańskim) wychowaniem? W nie-monogamii każdy związek praktycznie jest inny. Są relacje poliamoryczne, w których ludzie deklarują, że potrafią kochać więcej niż jedną osobę jednocześnie, więc całkiem jawnie mają wiele miłosnych i seksualnych partnerów. Są też związki otwarte, w których pary szukają na zewnątrz innych par lub osób do seksu albo do towarzystwa, ale potem zawsze do siebie wracają. No i są swingersi, którzy eksperymentują z innymi w łóżku, często razem (jako para), a czasem osobno.

No i są jeszcze inne niemonogamiczne opcje. I non stop tworzą się nowe, bo ludzie non stop szukają swojego sposobu na satysfakcjonujące relacje miłosne. Dlatego może ty też powinnaś się zastanowić? To tylko taka sugestia... Bo wiesz, czasy się zmieniają. Dr Terri Conley, profesor na University of Michigan uważa, że już około 5% ludzi jest w związku niemonogamicznym. A inne badania mówią, że 16% kobiet i 31% mężczyzn chciałoby spróbować. Wygląda na to, że te liczby będą rosnąć. OpenMinded miało swoją premierę w kwietniu zeszłego roku i w ciągu miesiąca zarejestrowało się 8 500 użytkowników. We wrześniu było ich już prawie 152 000. 75% z tych osób płaci abonament i aktywnie działa na stronie.

Kiedy chłopak, Którego zamierzała poślubić, zerwał z nią, Sophie wpadła w rozpacz. Postanowiła, że już nigdy nie zaufa żadnemu mężczyźnie. Ale potem poznała Neda. Ned miał 22 lata (ona 27). Obydwoje byli otwarci na... coś otwartego, ale obydwoje też zakochali się w sobie, więc zdecydowali, że ich relacja będzie taką bazą, a poza tym mogą sypiać z innymi – pod warunkiem, że szczerze sobie o tym powiedzą. Sophie, która gra w amatorskim teatrze, kilka razy poszła do łóżka z kobietami, które poznawała na tournée. Za każdym razem wysyłała Nedowi SMS-y: „Spotkałam śliczną dziewczynę. Ciekawe, co z tego wyniknie.” I Ned też był ciekawy. Ale potem Sophie poznała faceta. I poczuła z nim więź prawie równie silną, jak z Nedem. Ned nadal był jej „podstawowym” partnerem, ale czuła, że „jej serce ma wystarczającą pojemność, by kochać dwie osoby.” No a potem Ned zaczął się spotykać z innymi. I zaczęły się konwersacje: Jak się z tym czujemy? Jak się czujemy z uczuciami partnera? Czy mamy zmienić reguły gry? . W końcu zdecydowali się zerwać ze sobą. Sophie zamieszkała z nowym partnerem. Oboje mają konta na Tinderze i czasem scrollują je, siedząc obok siebie. I czasem przeciągają zdjęcia na prawo. Sophie zorientowała się, że jej dużo łatwiej znaleźć facetów, którzy są gotowi na różne opcje. Jej chłopak ma problem z namówieniem jakiejś kobiety na luźną relację. Obydwoje ustalili swoje reguły: wolno im sypiać z innymi, pod warunkiem, że wcześniej poinformują się o tym. I nie będą opowiadać szczegółów po. Czasami jedno z nich wychodzi na podryw do klubu, a drugie siedzi sobie w tym czasie w ich mieszkaniu i ogląda seriale – i to też jest OK. Rozmawiali też o ślubie i o dzieciach. Obydwoje są otwarci na te opcje. Uważają się za poliamoryczny związek i dopuszczają możliwość, że ktoś do nich dołączy – na dłużej albo tylko na trochę. Ale na razie dobrze im tak jak jest. Sophie uważa, że łatwiej jej funkcjonować w związku, w którym nie zakłada, że to na zawsze i że on jest tym jedynym. Trochę wychodzi na to, że Sophie nie lubi być ograniczana. I możliwe, że ma bardzo duże potrzeby seksualne. Zgodnie z badanie opublikowanym w magazynie Hormones and Behavior, zarówno mężczyźni, jak i kobiety w poliamorycznych związkach, mają wyższy poziom testosteronu (który wpływa na libido) niż osoby w monogamicznych związkach. Faceci i w poligamicznych, i w monogamicznych relacjach mają podobno potrzeby seksualne, ale u kobiet jest inaczej. Te w poligamicznych związkach chcą kochać się częściej i częściej też szukają przygód poza związkiem. Dr Zhana Vrangalova, profesor psychologii na New York University, która też prowadzi badania na temat alternatywnych relacji, uważa, że swingersi mają większe libido. – Osoby poliamoryczne, skupiają się na długotrwałych związkach, w których seks nie odgrywa głównej roli – tłumaczy. W przeszłości, Sophie czasem zdradzała osobę, którą kochała i zakochiwała się w osobie, z którą zdradzała partnera... – Czułam się wtedy rozbita wewnętrznie – mówi. Teraz już się tak nie czuje.

LEPIEJ SPRAWDZAĆ OPCJE...

Alternatywne relacje istnieją już od jakiegoś czasu. Pierwsze udokumentowane przykłady poliamorii pochodzą z USA. Pomiędzy 1840 a 1880 rokiem koło Nowego Jorku istniała komuna, która odrzucała monogamiczny pomysł na życie, szukając innego, utopijnego rozwiązania. Oczywiście są poligamiści wśród mormonów i muzułmanów, którzy (ze względu na religię i patriarchat) pozwalają mężczyznom poślubiać kilka kobiet, ale nie o tym mówimy... W latach 50. dwudziestego wieku popularny zrobił się swinging – jako sposób na eksploracje seksualne, bez emocjonalnego zaangażowania i bez konieczności rozbijania rodziny. Kolejna era niemonogamii nastała w latach 60. zeszłego wieku – z pojawieniem się pigułki antykoncepcyjnej. Wtedy też ropoczęła się epoka dzieci kwiatów, imprezy seksualne, orgie, komuny – wszystko pod etykietką wolnej miłości bez konsekwencji. W latach 80. wraz z AIDS pojawił się strach, że ta wolna miłość nie jest jednak tak całkiem wolna od konsekwencji. I znów polubiliśmy monogamię. Ale teraz, kiedy już wiemy, jak zmniejszyć ryzyko zakażenia HIV, znów się zastanawiamy, czy para to jedyna opcja na szczęśliwy związek. Nie dlatego, że monogamia jest zła. Jednak żyjemy coraz dłużej i poznajemy coraz więcej ludzi (między innymi przez internet). Nie musimy też mieć męża, żeby zapewnić sobie dach nad głową i pełny żołądek, a orgazm nie oznacza już ryzyka ciąży, więc... czemu nie eksperymentować? 

prawie każda osoba, z którą rozmawiam, szukając historii do tego artykułu, podaje swoje prawdziwe imię. Myślę, że to dlatego, że osoby niemonogamiczne nie wstydzą się swoich miłosnych wyborów. 31-letnia Kate jednak prosi, by zmienić jej personalia. Jest mężatką od sześciu lat. I ustaliła z mężem tak: mogą iść do łóżka z inną osobą, jeśli drugie z małżonków wyjechało. Nie wolno im uprawiać seksu z jednym kochankiem/kochanką regularnie. I jest jeszcze lista osób, z którymi nie mogą sypiać. Chodzi o to, by jednak chronić ich małżeństwo. Och, no i jest jeszcze jedna reguła: wszystko sobie potem opowiadają. : – Bo to może być sexy i stać się elementem fantazji lub zainicjować coś nowego między nami – tłumaczy mi Kate. – A poza tym... chcemy być poinformowani. Dlaczego Kate nie chce podać swojego prawdziwego imienia? Bo nie stosuje się do wszystkich reguł, które ustalili z mężem dwa lata temu, gdy zdecydowali się być niemonogamiczni. Uprawiała seks z innym, mimo że ani ona, ani jej mąż nigdzie nie wyjechali. No i na liście osób, z którymi nie wolno jej sypiać był jej eks, a z nim spała. I to nie raz. Więc w pewnym sensie zdradza swojego męża. Nawiasem mówiąc, we wszystkich niemonogamicznych związkach są reguły. Czasami tyle reguł, że są jeszcze reguły przestrzegania reguł. Kobiety, które je łamią, wyjaśniają, że nie chodzi o to, że pragną nowego albo dodatkowego partnera: nie chcą być ograniczane przez tego, którego mają. – Czuję się winna, kiedy łamię regułę – mówi Kate, przyznając, że gdyby jej mąż miał przed nią tajemnice, znienawidziłaby go. – Zakładam, że jeśli o czymś nie wie, to go to nie zrani – mówi. – Ale potem sobie myślę, że to jednak obrzydliwe.

ONI WIEDZĄ LEPIEJ...

Robiąc reaserch, Conley podzieliła badanych na dwie grupy. W pierwszej znalazły się osoby poliamoryczne: „deklarują, że mogą kochać więcej niż jedną osobę jednocześnie” oraz swingersi, którzy szukają (sami lub razem z partnerem) nowych osób do seksu. Drugą grupę stanowią osoby w związkach otwartych: mają jednego stałego partnera i ewentualnie jeszcze „dodatkowych” na zewnątrz relacji. Obydwie grupy deklarują satysfakcję ze swoich związków, jednak to w tej pierwszej – czyli poliamorycznych i swingersach – mają większe zaufanie do partnerów i czują silniejszą więź. Zdaniem Conley – monogamiczni mogliby się od nich uczyć. – Wiele ze strategii, które włącza się do terapii par: naukę empatii, jasnego komunikowania swoich potrzeb, osoby poliamoryczne, w trójkątach albo czworokątach praktykują na co dzień – mówi Conley. Ale jej zdaniem nawet ludzie w otwartych związkach czują się często bezpieczniej niż w monogamicznych. Powiedzmy, że boisz się, że partner znajdzie sobie kogoś innego. A co powiesz na to: on sobie znajduje, uprawia z tym kimś seks, a jednak do ciebie wraca? – To dość budujące, prawda? – pyta retorycznie Conley. A co z ryzykiem ciąży i chorób? To interesujące, ale według badań niemonogamiczni są bardziej zainteresowani bezpieczeństwem. Częściej pamiętają, by sięgnąć po gumkę niż monogamiczni, którzy zdradzają swoich parnterów. je Sz Cze kIL kA Tyg O dNI T e M u była częścią czworokąta, ale potem układ się zmienił i teraz jest w trójkącie. A cała historia wygląda tak: Alyssa, studentka, poznała Josha, właściciela firmy, przez appkę randkową. On miał wtedy 31 lat, ona 18. Na pierwszej randce on przyznał, że jest poliamoryczny i wyraził nadzieję, że ona to zaakceptuje. Kilka randek później Josh zaprosił ją do domu, żeby poznała S., która miała 25 lat. Następnego ranka Josh wyjechał w podróż służbową i kiedy wrócił, okazało się że Alyssa i S. czują do siebie chemię i sypiają ze sobą. Josh wkrótce poznał online inną studentkę, którą nazwijmy Anna. Zaprosił ją do domu. I tak powstał czworokąt. Wszyscy spali w jednym olbrzymim łóżku i uprawiali seks w różnych kombinacjach (niektórzy czasem tylko patrzyli). Jakoś to funkcjonowało. Nie było dużo reguł w tej relacji. Można było uprawiać seks poza nią, ale z zabezpieczeniem i trzeba było poinformować grupę. No i zgodzić się na zasady panujące w domu, który należał do Josha. Jeśli chodzi o Annę, Josh powiedział jej, że ma nadal pracować i studiować, ale ona rzuciła posadę. – Kilka razy ostrzegałem ją, że nie jest na moim utrzymaniu i że ma coś zrobić ze swoim życiem – opowiada Josh. W końcu miał dość. No i znów zrobił się z tego trójkąt. Do czasu, kiedy Josh nie poznał 25-letniej Mary, która jest technikiem weterynaryjnym. Alyssa nie była zdziwiona, że znalazł sobie kogoś: to w jego stylu, choć Josh uważa, że wszyscy mają przyzwolenie na wprowadzenie kogoś do grupy, pod warunkiem... że jest to kobieta. Dwie dziewczyny w ich układzie są biseksualne, ale Josh nie. I nie zgodził się, gdy Mary miała pomysł, by wprowadzić faceta. Jakiś czas później, grupa zdecydowała, że ponieważ histerie S. źle wpływają na wszystkich, czas, żeby odeszła i rozwiązała swoje prywatne problemy sama. Czas też, żeby zadać pytanie: dlaczego to Josh o wszystkim decyduje? To prawda, że w każdym związku jest ktoś, kto jest szefem w jakimś obszarze (ja na przykład panuję nad urlopami, a mój mąż ogarnia rachunki). Prawdą jest też, że są związki poliamoryczne, w których podział ról odbiega od stereotypów. Ale tak się składa, że akurat w tym układzie rządzi Josh. – Jestem liderem we wszystkich dziedzinach życia – mówi. I być może Mary i Alyssa, by mnie zakrzyczały, ale mi przychodzi do głowy słowo harem. – Ludzie pytają, czy to OK, że muszę dzielić się swoim facetem – mówi Alyssa. –Ale to nie tak. Ja mam więcej partnerów, nie mniej. I opowiada, jak czasem gdzieś idą i wszyscy trzymają się za ręce. – Ludzie się gapią i zastanawiam się dlaczego – śmieje się. – A potem zaczynam kojarzyć...

MIŁOŚĆ NA TWOICH ZASADACH

Poliamoria daje komfort. Niektórym. Społeczeństwo jednak zadecydowało, że monogamia jest najlepsza, nawet jeśli jest mnóstwo nieszczęśliwych ludzi w monogamicznych związkach. – A ci, którzy zrezygnowali z monogamii, są w satysfakcjonujących relacjach – mówi Conley. Ale czy byłby to twój przypadek? Tego ani społeczeństwo, ani Conley wiedzieć nie może. Tylko ty. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu, wyrobiłaś sobie zdanie. Albo zaraz to zrobisz...

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama