Reklama
Reklama

Jak pozbyć się rutyny w związku?

Jak pozbyć się rutyny w związku? fot. istock.com

Parkujemy czy jedziemy dalej?

Są takie fazy w związku, kiedy więcej czasu Spędzacie w warsztacie Samochodowym niż na autostradzie. aby nie Skończyło Się to jakąś grubszą awarią, musicie regularnie robić przegląd.

Para siedzi sobie w samochodzie. Powiedzmy, że to tradycyjna para: kobieta i mężczyzna. Bardzo się lubią. A przynajmniej kiedyś bardzo się lubili. Tak bardzo, że postanowili spędzić ze sobą życie. A przynajmniej kawałek życia. Teraz właśnie jadą sobie na weekend. Powiedzmy w góry. I być może on zaczyna się zachwycać: „Zobacz, jakie widoki!”. I być może ona patrzy na niego, uśmiecha się, dotyka jego ramienia i odpowiada: „Tak, niesamowite!”. A może tylko znudzona spogląda przez okno i mruczy: „mhm”. Każda z nas, która choć raz była w dłuższej relacji, zna podobne sytuacje. I prawdopodobnie zna obydwie reakcje. Nie tylko w sytuacji wyjazdu na weekend, ale także przy śniadaniu, przed telewizorem, na domówce u znajomych i kolacji w restauracji. Są całkowicie normalne. I nie przywiązujemy do nich specjalnej wagi, bo to drobiazgi, które giną jakoś na tle ważnych życiowych wydarzeń. Bo co to ma za znaczenie: jeden uśmiech mniej lub więcej w porównaniu z bukietem róż na walentynki? Czy ze spełnianiem swoich łóżkowych fantazji? Dr John Gottman uważa jednak, że ma znaczenie. Takie drobne interakcje decydują o tym, czy miłość przetrwa czy nie. Ten amerykański psycholog od związków, autor książki „Siedem zasad udanego małżeństwa” przez 40 lat prowadził badania, analizując relacje ponad 3000 par. A teraz, przyglądając się, jak partnerzy się do siebie odnoszą i jak się kłócą, może z 94% pewnością przewidzieć, czy jest to związek w stylu „Disaster” i zaraz się spektakularnie rozpadnie, czy relacja „Master”, która przetrwa jeszcze wiele lat. Jego teoria: „Żeby stworzyć udany związek, trzeba się do siebie nawzajem trochę nagiąć”. Słowem kluczowym jest tu... uważność.

WSPÓLNA PODRÓŻ

„Drzwi przesuwne” – tak nazywa dr Gottman interakcje w stylu tej rozmowy w samochodzie. Są miniprośbą o wsparcie, zrozumienie. Zaproszeniem do przytulenia. I prowadzą szybko od banalnego „Czy przyniósłbyś mi koc, bo mi zimno?” do „Kocham cię, wiesz?”. – Partner ma dwie możliwości – tłumaczy psycholog. – Może albo drzwi rozsunąć, skorzystać z zaproszenia, albo zasunąć i odwrócić się. To jasne, że nie możemy za każdym razem otwierać drzwi i okazywać uczucia. Mamy przecież pracę zawodową, brudne naczynia w zlewie, niedobory snu… Czasem więc subtelnie wycofujemy się z objęć, odwracamy plecami i zajmujemy sobą. Trzeba jednak zachować czujność.

Research dr. Gottmana wykazał bowiem, że wśród par, które wzięły ślub, po sześciu latach tylko ci małżonkowie byli wciąż razem (szczęśliwi), którzy poświęcali sobie uwagę przez 86% czasu, jaki spędzali razem. Ci, którzy się rozwiedli, tylko przez 33% wspólnych chwil rzeczywiście byli skoncentrowani na partnerze. – Zainteresowanie i wsparcie to są te dwie rzeczy, które budują bliskość – tłumaczy psycholog. – A bliskość z kolei buduje zaufanie.

PRZEJAZD PRZEZ MOST

À propos zaufania. Większość z nas uważa, że to podstawa dobrego związku. Ale często też uważamy, że to jakiś byt, który albo jest w naszej relacji albo go nie ma. Coś jak kolor oczu. I często utożsamiamy je z monogamią. Zdaniem Gottmana jednak jest to po prostu „taki stan, w którym oboje partnerów gotowych jest zmienić swoje zachowanie dla dobra drugiej osoby”. To ważne, bo ludzie często interesują się tylko tym, co im się opłaca. A czasami warto zamienić swój egoizm na empatię. Psycholog uważa, że tylko te pary są szczęśliwe, w których obydwie strony biorą pod uwagę samopoczucie drugiej osoby. Przykład? Jeśli chcesz jechać na urlop do ośrodka spa, a twój partner protestuje, zmieniasz plany, bo wiesz, że nie będziesz potrafiła się wyluzować, gdy on będzie wkurzony. Wspólnie wybieracie takie miejsce, w którym obydwoje wypoczniecie.

ZABÓJCZE MANDATY

Jeśli jedno z was często zasuwa drzwi, albo zrobi to raz, ale gwałtownie, przycinając palce partnerowi – zaufanie w relacji zostaje zachwiane. Bo ludzie, jak dowiodły badania, dużo lepiej zapamiętują złe doświadczenia niż dobre. Kiedy jakiś temat zostaje przemilczany, prośba o bliskość zignorowana, złe samopoczucie pozostaje aktywne. Jeśli na przykład on za każdym razem ucina rozmowę o wspólnym mieszkaniu albo gdy nie cieszą go twoje sukcesy w pracy... takie zachowanie zaczyna uwierać. Z czasem przeszkadza coraz bardziej konsekwencja?

Zaczynasz podejrzewać partnera o złe intencje. Na przykład: „No tak, on specjalnie tak wolno jedzie, bo wie, że nie znoszę się spóźniać”. Albo: „Tylko udaje, że śpi, jak Kacper płacze w nocy. Nie chce mu się wstawać do dziecka”. John Gottman nazywa ten wrogi stan umysłu „Pułapką na myszy”. Jeśli damy się złapać, tylko 50% gestów partnera traktujemy jako autentyczne i z dobrymi intencjami, a pozostałe 50% umysł zamienia z pozytywnych na negatywne („Książka kucharska na urodziny? Mam zostać kurą domową?”). Obydwoje partnerów ma wtedy poczucie, że ich miłość się wyczerpała i nie czują się przyjaciółmi.

WIĘCEJ GAZU

To czy związek przetrwa, zależy więc od poziomu zaufania. Jeśli macie poczucie, że gracie w jednym teamie, a gdy będzie trzeba, zagracie w tym teamie kontra reszta świata – magia miłości trwa. I mądre pary, tak wyszło w badaniu dr. Gottmana, wiedzą, że trzeba się trochę wysilić, by to zaufanie na wysokim poziomie utrzymać. Jeśli puścimy temat – ono spadnie. Motyle w brzuchu można obudzić ćwiczeniami. Na początku mogą ci się wydawać idiotyczne, ale naprawdę działają. Ćwiczenie pierwsze: usiądźcie naprzeciwko siebie i przez 20 minut mówcie, za co się cenicie (rada: wcześniej wynotujcie sobie parę punktów). To przypomni wam, dlaczego w ogóle jesteście razem. No i generalnie: rozmawiajcie, rozmawiajcie, rozmawiajcie. Także (a może przede wszystkim) o konfliktach. I o tych momentach, w których zamykaliście przed sobą drzwi. Tylko w ten sposób uda wam się odbudować zaufanie. Ogólna rada: żeby łatwiej było zachować dobrą atmosferę dyskusji, dużo mówcie o swoich uczuciach i o swoim punkcie widzenia. I pytajcie się nawzajem, co czuje i co myśli to drugie. No i akceptujcie fakt, że partner może mieć inne zdanie. Oraz zakładajcie, tak jak w sądzie – raczej niewinność drugiej osoby. Zamiast podejrzewać, że może mieć złe intencje załóżcie, że chce dobrze dla związku. – Jeśli w rozmowie trudno trzymać się faktów, bo emocje biorą górę, zróbcie sobie przerwy – radzi dr Gottman. Na końcu dyskusji pomoże uświadomienie sobie, że wprawdzie trudno było osiągnąć kompromis, ale udało się, i dzięki temu wasza relacja nie tylko się nie rozpadła, ale i wzmocniła się. Badanie dr. Gottmana udowodniło, że pokonane wspólnie kryzysy zwiększają jeszcze poziom zaufania w związku. Jeśli druga osoba czuje się ważna i traktowana serio, pojawia się też więcej ognia w związku. Jeżeli chcesz rozpalić go jeszcze mocniej, zadawaj czasem proaktywne pytania. Na przykład: „Co jeszcze fajnego chciałbyś przeżyć?” „Czego jeszcze pragniesz spróbować?”. I starać się zrealizować marzenia ukochanego. A jeśli dodatkowo masz ochotę zorganizować facetowi flashmob z okazji urodzin albo własnoręcznie upiec trzypoziomowy tort na waszą rocznicę? Czemu nie! Zrób to. I pochwal partnera, gdy on to zrobi... – Takie rytuały są świetne, bo w aktywny sposób pokazują, jakiego mamy partnera – tłumaczy Gottman. Sam zresztą popełnił kiedyś wiersz, w którym wychwala piękno oczu swojej żony. Ups... chyba niepotrzebnie to napisałyśmy. Przestraszyłaś się? Niepotrzebnie. Nie musisz teraz bawić się w poetkę. Pokaż na swój własny sposób partnerowi, że jest dla ciebie ważny. Najlepiej teraz. Najlepiej jak najczęściej.

Artykuł premierowo ukazał się w 04/2016 Cosmopolitan

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama