Reklama
Reklama

Warnke w Playboyu, czyli IMPERIUM KOBIECOŚCI

Warnke w Playboyu, czyli IMPERIUM KOBIECOŚCI fot. Playboy Polska

Anna Mierzejewska

10sierpnia2018

Na zdjęciu okładkowym wychyla się zza drzwi. Ale nie, nie jest nieśmiała. Wręcz przeciwnie. Patrzy pewnie, zmysłowo, kobieco.

Skłamałbym mówiąc, że nie czekałam, aż Katarzyna Warnke "rozbierze się" dla Playboya. Zabrzmiało szowinistycznie? Bynajmniej. My w Cosmo uważamy przecież, że w rozbieraniu się nie ma absolutnie nic gorszącego. Ba! Idziemy w tym temacie jeszcze dalej, uparcie twierdząc, że to właśnie bez ubrań pokazujemy prawdziwą kobiecą siłę, nieskrępowanie i wolność. 

 

Zresztą najtrafniej chyba można by ująć to sformułowaniem "dzikość", zaczerpniętym z naszej prywatnej biblii, czyli "Biegnącej z wilkami" autorstwa  Clarissy Pinkoli Estés. To właśnie o tej pozycji pomyślałam, gdy wzięłam do ręki najnowszego "Playboya". Z okładki zerka na mnie Kasia Warnke. Ma krótko ostrzyżone włosy (czym rzecz jasna nie tak dawno temu wzbudziła masę kontrowersji i pewnie wzbudzi także teraz: "Jak to pozowała w "Playboyu", mając krótkie włosy?!"), umięśnione ramię i to spojrzenie... Czułe, ale pewne. No i ten delikatny, ujmujący uśmiech. W środku numeru zresztą, jest jeszcze lepiej. 

 

Zamysłem samej modelki było, aby z sesji wybrzmiewało jedno: pojęcie pewnej siebie i swojego ciała, spełnionej kobiety, która czeka na mężczyznę. Iście filmowo, a przy tym, z Kasią w roli głównej, po prostu autentycznie. Bo ona taka właśnie jest.

 

Oprócz sesji zdjęciowej i wywiadu z Warnke, zainteresował mnie wywiad Roberta Ziębińskiego z Wojciechem Mecwaldowskim, tekst o modzie rodem z szafy ojca autorstwa Magdaleny Zawadzkiej, a także o playboyu w roli taty, który (chyba) z autopsji napisał Marcin Klimkowski. 

 

A na zachętę (choć pewno nie potrzebujecie dodatkowej) mały sneak-peek z wywiadu... 

 

 

 

PLAYBOY: Lubisz swoje ciało?

 

Katarzyna Warnke: Tak, lubię. To mój przyjaciel, trochę tajemniczy, trochę intrygujący, czasami niesforny. Ale zawsze mogę liczyć na odpowiedź, która będzie prawdziwa. Ciało nie umie kłamać. I to jest piękne. 

 

PLAYBOY: Od początku miałaś pomysł na tę sesję - czyli nagość musi dla ciebie mieć uzasadnienie?

 

Katarzyna Warnke: Wiedziałam, że ta sesja musi mieć historię. Chciałam, żeby była filmowa. Inspirowała mnie francuska Nowa Fala, a szczególnie mój ukochany film Do utraty tchu z Jean Seberg i Jean-Paulem Belmondo. Dziewczyna poznaje faceta, idzie z nim do łóżka, on okazuje się typem spod ciemnej gwiazdy, ale nadal ją fascynuje. W naszej sesji jest tak, że niby budzę się sama w obcym mieszkaniu po upojnej nocy z nieznajomym i czekam na jego powrót, wspominając nocne zdarzenia. Co do typu kobiety, to szukaliśmy estetyki Helmuta Newtona. 

 

Więcej zdjęć, których nie znajdziecie w magazynie, możecie obejrzeć tutaj!

 

 

 

l
Reklama

Polecane wideo

Oto naprawdę gorrrrrąca lista eroty...
Oto naprawdę gorrrrrąca lista erotycznych klasyków. Na wasze, wspólne leniwe wieczory lub gdy będziesz miała ochotę obejrzeć coś pikantnego w samotności.    Tak czy inaczej, polecamy te obrazy! Nie oglądaj ich w towarzystwie rodziców - mogłoby wyjść niezręcznie...  

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama