Reklama
Reklama

Dlaczego tak bardzo chcemy, żeby Lady Gaga i Bradley Cooper mieli romans?

Dlaczego tak bardzo chcemy, żeby Lady Gaga i Bradley Cooper mieli romans? fot. www.instagram.com/ladygaga/

Katarzyna Lemanowicz

28lutego2019

Jaką parą byłoby tych dwoje?

Tych dwoje, ona przepiękna, utalentowana, kobieta która bez mrugnięcia okiem sięga gwiazd i osiąga szczyty. On przystojny, równie utalentowany, wrażliwy, a do tego spojrzenie błękitnych oczu totalnie rozbraja.

Film „Narodziny gwiazdy” śmiało możemy określić fenomenem. W sumie dość banalna historia, i przypomnijmy – to już czwarta odsłona tej samej fabuły.

O co chodzi? Dlaczego tak często komentujemy relacje tych dwojga i dlaczego tak bardzo chcielibyśmy ich romansu?

Scena z 91. Gali rozdania Oscarów, kiedy na scenę, najpierw wjeżdża fortepian, a później Lady Gaga i Bradley Cooper wykonują hit „Shallow” była chyba najczęściej komentowana. Każde spojrzenie, ruch ręki – dokładnie wszystko analizujemy i komentujemy. I tak bardzo doszukujemy się znaków świadczących o tym, że tych dwoje naprawdę ma romans.

No bo w końcu Lady Gaga, na chwilę przed rozdaniem Oscarów rozstała się z narzeczonym, a chwilę po gali, podobno Irina Shayk – partnerka Coopera, usunęła ze swojego Instagrama, Lady Gagę.

Wróćmy do występu. Bradley Cooper wykonał swoją część utworu, tylko po to by za chwilę wolnym, zalotnym krokiem przejść i usiąść koło Lady Gagi. Te spojrzenia, gesty i… tylko brakowało pocałunku. A na to wszystko patrzyła z pierwszego rzędu Irina. Dla przypomnienia, On w idealnie dopasowanym, czarnym smokingu, ona w perfekcyjnej kreacji, z diamentowym naszyjnikiem, który wcześniej nosiła Audrey Hepburn (wart bagatela około 30 mln dolarów). Można by powiedzieć – para idealna. Tym bardziej, że ich każde wspólne wykonanie SHALLOW przyprawia o gęsią skórkę, powoduje szybsze bicie serca i tylko, według większości kobiet na świecie, na koniec brakuje wyznania miłości, jasnej deklaracji wyjątkowego uczucia, łączącego tych dwoje.

via GIPHY

Ta szalona, magiczna chemia

Począwszy od premiery filmu, wspólne wyjście Lady Gagi i Bradleya Coopera nasycone jest takimi emocjami, które wręcz krzyczą: należymy do siebie! Tylko…

No właśnie, drogi widzu, a w zasadzie „widzko” – nie daj się nabrać! Jesteśmy niemal pewne, że to świetnie przygotowana, z najdokładniejszą precyzją, strategia marketingowa. Podejrzewamy również, że nawet to jak Bradley patrzy na Lady Gagę jest szczegółowo wyreżyserowane.  

No niestety… szczególnie my kobiety, jesteśmy łase miłosnych historii. Uniesień, emocji, pożądania i tak bardzo pragniemy happy endów. Tak bardzo potrzebne są nam szczęście i miłość i myśl, że wszystko w życiu jest możliwe, że bajki o kopciuszku istnieją, że kiedyś i do nas przyjedzie książę na białym koniu i uratuje nas z opresji, uwolni i będziemy mogły swoje życie podpisać: żyli długo i szczęśliwie.

Te emocje świetnie wykorzystali twórcy filmu i dokładnie wiedzieli, że ta (choć czwarta z kolei) historia się sprzeda. Żeby było jasne, „Narodziny gwiazdy” jest rewelacyjny, Bradley Cooper gra wyśmienicie, a Lady Gaga pokazała jak utalentowaną jest kobietą. Do tego cudowny soundtrack, nie przesadzimy jeśli powiemy, że każda piosenka ma swój urok i każda zachwyca nas na swój sposób.

Jeśli przyjrzysz się gestom, zachowaniu tych dwojga dostrzeżesz, że ich relacja jest serdeczna, przyjacielska. Lady Gaga jest swojego rodzaju mentorką i muzą muzyczną dla Bradleya. Zresztą na rozdaniu Oscarów, w jednym z udzielonych wywiadów Lady Gaga powiedziała i podziękowała Bradleyowi, że ujrzał w niej i dał szansę jej jako aktorce, że nauczył ją w tym temacie wiele. Cieszy się również, że mogła pokazać mu świat muzyki, nauczyć śpiewać i tworzyć dzieło.

Odbierając Oscara Gaga podziękowała Bradleyowi słowami: Nie ma na tej planecie tak wyjątkowej osoby, z którą mogłabym śpiewać oprócz ciebie. Dziękuję, że w nas wierzysz. Po tych słowach zarówno Bradley i Irina uśmiechnęli się do Gagi serdecznie.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama