Reklama
Reklama

Zainspiruj się Martą Wojtal i dowiedz się w czym tkwi sekret jej zdjęć!

Zainspiruj się Martą Wojtal i dowiedz się w czym tkwi sekret jej zdjęć! fot. www.instagram.com/martawojtal/

Kocha emocje, jest uzależniona od ludzi.

Właściwie w tym tkwi sekret jej zdjęć. Wiara, odwaga, pozytywne nastawienie i szczypta talentu – to jej przepis na sukces. Zainspiruj się Martą Wojtal – fotografką samoukiem, której nieobce są meandry pracy w korporacji.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta Wojtal (@martawojtal)Wrz 15, 2018 o 12:47 PDT

Jak zrobić zdjęcie, które zawojuje Instagram?

Moim celem nie są statystyki w social mediach. Zdjęcie, które jest pełne emocji, wywołuje emocje. Wygrywa to, które zapada w pamięci.

Które twoje zdjęcie wzbudziło najwięcej emocji w sieci? Viral z Robertem Lewandowskim na profilu #projektmilosc. Przegrana Polaków na mundialu obudziła demoniczne pokłady hejtu w ludziach. Ten post to interpretacja starego powiedzenia „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”.

Pracowałaś jako księgowa. W jaki sposób odkryłaś talent do fotografowania?

Pracowałam nie tylko jako księgowa. Przerobiłam chyba wszystkie prace świata, oprócz najstarszego zawodu! (śmiech) Po rozwodzie (w wieku 24 lat – przyp. red.) potrzebowałam dać upust negatywnym emocjom. Oglądałam dramaty psychologiczne, ale to mi nie wystarczało. Koleżanki z księgowości stały się moimi pierwszymi modelkami. Kobiety w szarych garsonkach, na tle surowej rafinerii gdańskiej – to była moja ówczesna wizja artystyczna.

Teraz fotografujesz kampanie reklamowe oraz okładki z gwiazdami do prestiżowych magazynów...

To Olivier Janiak dał mi szansę i zlecił pierwszy reportaż do „Male Mena”. Potem poszło z górki. Choć nie była to łatwa praca. Zdarzało się, że o 4 rano musiałam jechać pociągiem do innego miasta, bez gwarancji wejściówki na wydarzenie. To był czas, kiedy miałam malutkie dziecko, przeprowadziłam się do Warszawy, nikogo tu nie znałam. Ale byłam zdeterminowana i odważna. Do dziś wyznaję zasadę: „nie ma rzeczy niemożliwych”. I kiedy w końcu zaczęłam zarabiać na fotografowaniu, poczułam, że przez te reportaże się... duszę. Postawiłam się Olivierowi, żeby dał mi w końcu jakieś ambitne, modowe zlecenie. Zaczynałam od portretów męskich bohaterów. I ruszyła poczta pantoflowa, która do dziś działa. Choć internet ma o wiele większą moc rażenia. To dzięki niemu pojawiły się propozycje sesji z gwiazdami w innych magazynach. Oraz klienci komercyjni.

W jaki sposób poznałaś Roberta Lewandowskiego? Czy to prawda, że jesteś nadworną fotografką Lewandowskich?

Dostałam zlecenie na realizację zdjęć Roberta do magazynu „People”. Chyba nikt inny nie chciał się go podjąć (śmiech). Robert miał 30 minut na zdjęcia plus wywiad. Czekał w mikroskopijnym pokoju hotelowym. Miałam kilka minut, kilka metrów kwadratowych, zero sprzętu do oświetlenia i... przerażenie w duszy! Ale nie poddałam się. Wsłuchałam się w intuicję, włączyłam lampkę nocną, skierowałam ją na twarz Roberta i po prostu nacisnęłam przycisk w aparacie. Zdjęcie wyszło fajne, ale Robertowi najbardziej spodobało się moje podejście do pracy. Bo ja naprawdę wierzę w to, że nie ma rzeczy niemożliwych.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta Wojtal (@martawojtal)Sty 7, 2019 o 12:05 PST

Czy to cytat z warsztatów coachingowych?

Przy #projektmilosc, sporo czytałam o coachingu. Fascynuje mnie holistyka, psychologia, siła podświadomości. Pod koniec każdego roku robię mapę marzeń i wizualizuję sukcesy. To działa! Kiedyś przyciągałam do siebie nieodpowiednich ludzi i pakowałam się w toksyczne związki. Przeżyłam traumatyczny rozwód, byłam emocjonalnym wrakiem. Długo uczyłam się, jak odzyskać spokój, harmonię i szczęście w życiu. Na profilu #projektmilosc często piszą do mnie osoby na rozdrożu życia. Staram się zarazić ich pozytywnym myśleniem i wskrzesić nadzieję. Wierzę, że dobro rodzi dobro.

Jakie cechy powinien mieć fotograf?

Podejście do ludzi, wrażliwość. Ale musi być też zdecydowany, uparty i odważny, żeby bronić swojej wizji artystycznej. Na końcu to przecież on podpisuje się pod zdjęciem. Oczywiście ważny jest talent, ponieważ kwestii technicznych można się nauczyć. Od niedawna robię warsztaty fotograficzne, gdzie pokazuję, jak osiągnąć np. głębię ostrości. Ale tak naprawdę, to dzięki wrodzonej wrażliwości i intuicji, da się zrobić niebanalne zdjęcie, które chwyci za serce i utkwi w pamięci.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta Wojtal (@martawojtal)Lis 4, 2018 o 9:14 PST

Czy bezkompromisowo realizujesz zlecenia dla klientów?

Teraz, już na szczęście, jestem na takim etapie, że nawet jak dostaję zlecenie, to kreatywnie ingeruję w założenia klienta. Trzymam się głównych wytycznych, ale modyfikuję je pod wpływem intuicji. Jeszcze nie zdarzyło się, żebym się pomyliła...

To wszystko brzmi jak praca marzeń. Podróże, celebryci, duże pieniądze…

Bo to jest praca marzeń! Przynajmniej dla mnie. Jestem niezależna, pracuję, kiedy chcę, zwiedzam świat. Oczywiście takie wyjazdy są też bardzo wyczerpujące fizycznie. No i tęsknię za moimi dzieciakami. Ale kocham to! Życie w ruchu, nowi ludzi, nowe miejsca. Już nigdy nie wrócę do monotonnej pracy w korporacji w określonych ramach czasowych.

 Jak osiągnąć sukces i zachować work-life-balance?

Robię to, co kocham, i to jest mój sukces. Sukcesu nie da się przeliczyć na pieniądze ani na ilość zrobionych okładek. To wewnętrzna satysfakcja, poczucie harmonii i spełnienia. Każdy powinien dążyć do tego. Nieważne, czy jest ogrodnikiem, urzędnikiem czy fryzjerem. Rozmawiamy wciąż o pracy, a tak naprawdę to rodzina jest dla mnie najważniejsza. Praca to „tylko” idealne dopełnienie w harmonogramie mojego życia. Nie wyobrażam sobie świąt bez rodzinnej atmosfery, psychicznego wsparcia, siły, jakie dają więzy krwi. I choć na Wigilię nie mam zamiaru gotować 12 dań, tylko wolę zamówić catering świąteczny, to co w tym złego? Zaoszczędzony czas przeznaczam na wspólne rozmowy, zabawy, bliskość, którą trzeba pielęgnować. Bo tak naprawdę od miłości wszystko się zaczyna i na niej kończy. To miłość rządzi światem. Moim również.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta Wojtal (@martawojtal)Gru 11, 2015 o 2:51 PST

Czy spełniłaś już wszystkie marzenia? Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat?

Nie mam marzeń materialnych. Wiem, że to dobra ulotne. Niedawno kupiłam sobie nowy samochód i jazda nim sprawia mi dużą frajdę, ale gdybym nie była spełniona, nawet najdroższa sukienka świata nie wywołałaby uśmiechu na mojej twarzy. Moim marzeniem na pewno jest realizowanie więcej autorskich projektów. Chcę bezustannie robić zdjęcia, więcej, lepiej... Chcę przeskoczyć samą siebie! O! Już wiem, jakie mam marzenie: wydać piękny album. Bardzo cenię sobie współpracę z klientami, ale potrzebuję więcej wolności twórczej. Chciałabym prowadzić lifestyle’owy magazyn, być ekspertem w show telewizyjnym, a przede wszystkim otaczać się dobrymi ludźmi. Marzę o tym, aby mój #projektmilosc opanował świat! A tak precyzując: ja to nie mam marzeń, tylko cele. Afirmuję, że się spełnią, więc jestem pewna, że to tylko kwestia czasu…

 

Wywiad z Martą Wojtal, premierowo ukazał się w numerze 11/2018 Cosmopolitan

l
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama