Reklama
Reklama

„Jego banan”, czyli książka doskonała na wakacje [COSMOwywiad]

„Jego banan”, czyli książka doskonała na wakacje [COSMOwywiad] fot. materiały prasowe

Joanna Mroczkowska

21czerwca2019

Penelope Bloom to autorka hitowych książek dla kobiet, które wzbudzają wiele kontrowersji. Jest frywolna i kontrowersyjna. My rozmawiamy z autorką o jej inspiracjach i planach.

Świetny tytuł, fantastyczna okładka z chwytliwym tekstem – Jego banan to prawdziwy hit! Jaki jest twój przepis na bestseller? 

Bardzo bym chciała mieć taki przepis! Wyobraź sobie, że jesteś szefem kuchni. Masz świadomość, że nie wolno ci ugotować dwa razy takiego samego dania. Możesz skorzystać z pomysłów i technik, które stosowałaś wcześniej, ale każdemu ze swoich gości musisz podać posiłek, który będzie dla niego unikalnym, absolutnie wyjątkowym doświadczeniem. Tak więc zamiast polegać na sprawdzonych przepisach, musisz zdać się na podstawowe zasady obowiązujące w sztuce kulinarnej oraz na swój instynkt. I to właśnie robię jako pisarka.

Treść jest najważniejsza – to moja podstawowa zasada pisarska. Wierzę, że jeśli dopracuję fabułę i bohaterów, poświęcę im dostatecznie dużo czasu i troski, czytelnicy docenią mój wysiłek, a książka zapadnie im w pamięć. Dla mnie to nie okładka ani nawet umieszczone na niej chwytliwe hasła są kluczem do sukcesu, ale to, co znajduje się w środku – w centrum mojego zainteresowania znajduje się wnętrze książki .

 

Piszesz niekonwencjonalne romanse dla młodych, nowoczesnych czytelniczek. Co cię inspiruje?

Szczerze mówiąc, zawsze dbam o świeżość opowiadanych historii, nie tylko z myślą o czytelniczkach – robię to także dla siebie. Opowieść nabiera niesamowitej energii i aż kipi od emocji, kiedy ja sama jestem nią podekscytowana podczas pisania. To od razu widać! Zauważyłam, że najbardziej podniecające jest dla mnie próbowanie nowych rzeczy i podejmowanie ryzyka. Po napisaniu dwudziestu pięciu powieści jestem pewna, że właśnie to podejście pomogło mi kreować fabuły, które przekraczają granice (i ograniczenia) gatunku.

Bardzo się też staram, żeby bohaterki moich książek nie były naiwne. Dynamika pomiędzy dominującym samcem alfa a głupią gąską może i jest całkiem zabawna, ale uważam, że w literaturze jest miejsce na równie ciekawe i burzliwe związki, w których kobieta jest dla odmiany silna i pewna siebie. Jestem dumna z przesłania ukrytego w moich powieściach: kobietom może imponować siła i pewność bijąca od mężczyzn u władzy, ale nie muszą bić przed nimi pokłonów ani przepraszać, za to, że potrafią myśleć samodzielnie. Lubię też pisać o mężczyznach, którzy nie czują się zagrożeni faktem, że kobieta potrafi sama siebie utrzymać.

 

Jak sądzisz, dlaczego tak kochamy romantyczne opowieści? To wciąż fenomen, choć kobiety tak się zmieniły. Czy teraz, gdy kobiety same o sobie decydują, mężczyźni są im w ogóle potrzebni? 

Uwielbiamy romanse z wielu różnych powodów. To prawda, że kobiety w ostatnich dziesięcioleciach przeszły ogromną przemianę, ale podstawowa struktura społeczna, w której żyjemy, zasadniczo się nie zmieniła. Pomimo zmian prawnych i wzrostu oczekiwań wobec obu płci, zarówno mężczyźni, jak i kobiety wciąż są szufladkowani. Każda próba wyjścia poza ciasne ramy oznacza ryzyko społecznego sprzeciwu, a nawet wykluczenia.

Ostatecznie w pewnym stopniu czujemy się emocjonalnie spętani. I może nawet nieświadomie szukamy swego rodzaju catharsis – wyzwolenia, którego nie możemy znaleźć w prawdziwym świecie. Wierzę, że książki – a romanse w szczególności – nie są wyłącznie rozrywką. Są wentylem bezpieczeństwa, dzięki któremu całe nagromadzone ciśnienie, które narasta w nas każdego dnia, znajduje ujście. Powieści pozwalają nam zmienić perspektywę. Wejść w skórę bohaterki i po prostu podążyć za mężczyzną, który wpadł nam w oko. Poczuć, jak to jest pójść z kimś do łóżka, kierując się wyłącznie podszeptem serca i nie martwiąc się tym, co powiedzą nasza przyjaciółka i babcia. Dzięki książkom możemy być kochane bezwarunkowo, choć jedynie fikcyjnie.

A czy kobiety wciąż potrzebują mężczyzn? Cóż, na pewno nie po to, by pomagali im w podejmowaniu decyzji. Moim zdaniem celem romantycznego związku z mężczyzną nie jest przekazanie mu kontroli i podporządkowanie się jego woli. Chodzi o znalezienie partnera, który doceni to, co w kobiecie najlepsze, a uzupełni to, czego jej brakuje. Związek oznacza partnerstwo, a jeśli jakiemuś mężczyźnie wciąż wydaje się, że chodzi o wydawanie rozkazów kobiecie i czekanie, aż ona posłusznie je wypełni, to żadna kobieta nie powinna takiego faceta potrzebować.

 

Może jednak mężczyźni też się zmienili? A może wcale nie… Uważasz, że powinni?

Osobiście uważam, że wiele negatywnych i destrukcyjnych zachowań mężczyzn wobec kobiet jest rezultatem presji. I to zarówno ze strony innych mężczyzn, którzy wciąż uważają, że trzeba być samcem alfa – podejmować decyzje, być pewnym siebie, grać ostro, za nic nie przepraszać – jak i ze strony kobiet, które z kolei wymagają od faceta otwartości, wrażliwości, zrozumienia.

Co ciekawe, presja ze strony innych osobników tej samej płci wydaje się silna zarówno w przypadku mężczyzn, jak i kobiet. Jeśli jakaś kobieta zrezygnuje z założenia skąpej sukienki na wieczorne wyjście, to nie w obawie o to, co pomyślą sobie o niej mężczyźni, ale w obawie przed potępiającymi spojrzeniami innych kobiet. Wracając więc do pytania, uważam, że mężczyźni zmieniają się, ale bardzo powoli. Wydaje się, że kult samca alfa nieco przybladł, dzięki temu kobiety mają teraz więcej do powiedzenia w kwestii tego, jakie zachowania uważają za godne pochwały u mężczyzn.

A czy mężczyźni powinni się zmienić? Niektórzy z nich – oczywiście tak! Drobne zmiany będą z pewnością korzystne dla obu stron. Pamiętajmy tylko o tym, by nikomu autorytarnie nie narzucać tego, kiedy i w jaki sposób powinien się zmieniać. Nie pozwólmy, by kobiety „naprawiały” mężczyzn, tak jak do mężczyzn nie powinno należeć „naprawianie” kobiet.

 

Bruce Chamberson, główna postać męska w twojej książce, to niezwykle kontrowersyjny bohater. W roku 2019 to, jaki jest, i to, jak się zachowuje, jest po prostu niedopuszczalne. Dlaczego Bruce jest takim dziwakiem?

Rzeczywiście, ta postać może budzić pewien… niepokój. Pobudki, z jakich Bruce zatrudnił Natashę i sposób, w jaki ją potraktował, gdy rozpoczęła pracę, były absolutnie nie do zaakceptowania. Ale ja pragnę, by moi bohaterowie byli prawdziwymi ludźmi i tak jak oni działali instynktownie i pod wpływem emocji. Dlatego pozwalam im na niedojrzałość, małostkowość i działanie z niskich pobudek. Czasami jako pisarka folguję moim bohaterom, a czytelniczki po prostu muszą mi zaufać. Rzucam wyzwanie im i sobie: kiedy już skutecznie obrzydzę im męskiego bohatera, zaczynam sprawiać, że pomimo negatywnych uczuć zaczynają stopniowo, wraz z bohaterką książki, czuć do niego sympatię, a nawet... powoli się w nim zakochiwać! Jasne, że ryzykuję utratę czytelniczek, które nie lubią takiej emocjonalnej huśtawki, ale te, które wytrwają, czeka niezwykłe doświadczenie.

Fakt, że Bruce zainicjował związek z Natashą, gdy był jej szefem, a ona jego podwładną, może się wydać oburzający. Nie do końca się z tym zgadzam, bo podczas pisania zwracałam szczególną uwagę na to, by Bruce nie nadużywał swojej władzy w stosunku do Natashy, nie wywierał nacisku, ani nie sugerował, że grozi jej utrata pracy, jeśli odrzuci jego zaloty. Mamy tu więc w sumie zwyczajny biurowy romans, a wątpliwości moralne nie są uzasadnione.

Bruce ma niezwykłą osobowość, a ja lubię, gdy moi bohaterowie dobierają się w pary pomimo różnic charakterów. Bruce ma bzika na punkcie kontroli. Każdy dzień ma szczegółowo zaplanowany. Uwielbia mieć władzę i jest w nieustannej gotowości – to dodaje mu skrzydeł. Natasha jest chodzącą porażką. Nie ma pięciu minut, żeby nie spowodowała jakiejś katastrofy. Świetnie się bawiłam, zderzając te dwie osobowości, i jestem naprawdę zadowolona z rezultatu.

 

Bruce jest strasznym szowinistą, w dodatku z dziwacznymi nawykami, a jednak Natasha nieuchronnie się w nim zakocha. Dlaczego?

Ależ skąd, Bruce wcale nie jest szowinistą! Bruce jest perfekcjonistą i lubi wszystko kontrolować, co wynika z pewnych traumatycznych przeżyć. Doświadczył całkowitej utraty kontroli, co niemal zakończyło się dla niego tragicznie, a w każdym razie całe życie przesunęło mu się wtedy przed oczami. Teraz musi mieć absolutną pewność, że nad wszystkim panuje i nic nie przeraża go bardziej niż myśl, że znów to poczuje – bezsilność, kiedy nic nie zależy od niego.

Oczywiście, Natasha zakocha się w nim, ponieważ przenika go na wskroś i doskonale wie, co kryje się pod maską, którą Bruce nosi na co dzień, pokazując światu niezachwianą pewność siebie, świadczącą o tym, że jego władza jest nieograniczona. Ona dostrzega jego prawdziwe, zranione „ja”, wyczuwa silną więź łączącą ich pomimo pozornej odmienności charakterów i natychmiast śpieszy mu z uzdrowicielską pomocą!

 

Czego możemy się jeszcze spodziewać po Penelope Bloom? Jakie historie opowiesz nam w kolejnych tomach serii? Czy będzie równie kontrowersyjnie i emocjonująco?

W tej chwili seria Owoce pożądania składa się już z pięciu książek, wliczając w to Jego banana. Następna w kolejności, Jej wisienki, jest jeszcze zabawniejsza od poprzedniczki. William Chamberson, brat bliźniak Bruce’a Chambersona, jest wyjątkowo ekstrawagancką postacią i ulubieńcem tych, którzy przeczytali już wszystkie części serii.

Jeśli uważasz, że Jego banan jest kontrowersyjny, w kolejnych książkach z pewnością znajdziesz coś, co cię zaszokuje, a nawet obrazi. Moim zadaniem nie jest dostarczanie idealnie uładzonych, akceptowanych społecznie treści. Najwięcej przecież uczymy się z tych lektur, które budzą nasz sprzeciw. To dzięki nim dojrzewamy. Czytelnicy bezbłędnie wyczuwają, kiedy pisarz usiłuje dogodzić wszystkim. Książki, w których autor nie usiłuje przypochlebić się każdemu, sprawiają większą radość odbiorcom. Trzeba pogodzić się z tym, że nie da się zadowolić absolutnie wszystkich czytelników na świecie, i pisać ku radości wybranych. I ku własnej satysfakcji. Tylko wtedy ta praca ma sens.

l
Reklama

Polecane wideo

Jedno jest pewne: czytanie jest bar...
Jedno jest pewne: czytanie jest bardzo seksowne. A dodatkowo, ulubiona książka (i gatunek literacki) twojego faceta może wiele powiedzieć o jego charakterze. / fot. Getty

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama