Reklama
Reklama

Koszmar ofiary stalkera

Koszmar ofiary stalkera Koszmar ofiary stalkera/ fot. materiały prasowe

Marysia Widawska

31sierpnia2016

Słyszałaś o stalkingu? Może sama jesteś ofiarą? Przeczytaj wywiad z Anną Zacharzewską - autorką książki „Witaj w domu, kochanie!”

Autorka opowiedziała nam i Playboy.pl o swoich przerażających doświadczeniach ofiary stalkingu.

 

ZOBACZ PIERWSZĄ CZĘŚĆ WYWIADU NA PLAYBOY.PL

 

Marysia Widawska: „Witaj w domu, kochanie!” pokazuje te właśnie mroczne mechanizmy przemocy?

Anna Zacharzewska: Tak. Ta powieść to thriller, którego bohaterka konfrontowana jest z nastającą na nią osobą. Jest w sytuacji, w której zwykle znajduje się z początku ofiara nękania: zaczyna rozpoznawać symptomy wciąż jeszcze nie wie jednak, kto prowokuje jej lęki. W efekcie zaczyna podejrzewać każdego. Przygląda się bacznie swoim znajomym usiłując odgadnąć, który z nich ma motyw oraz środki, żeby metodycznie ją straszyć. Jak każda ofiara popełnia masę błędów logicznych. Zarówno uznając, że to jej osobiste działania stały się przyczyną, dla której ktoś się próbuje odegrać, jak i później – gdy ulegając syndromowi sztokholmskiemu – próbuje „ułożyć się” z prześladowcą.

 

Zobacz także: Anna Zacharzewska i życie "Na morfinie"

 

MW: W końcu jednak podejmuje jakieś działania?

AZ: Decyduje się na krok, na który ja osobiście nigdy bym nie miała odwagi.

MW: Dlaczego? Przecież ochrona własnego terytorium wydaje się być oczywistą i uzasadnioną reakcją.

AZ: Szkopuł polega jednak na tym, że stalking wciąż jeszcze traktowany jest z pobłażliwością. W przeciwieństwie do przestępstw przeciw zdrowiu i życiu. Kultura masowa nauczyła nas myśleć, że obrona konieczna stanowi – z prawnego punktu widzenia – wystarczające rozgrzeszenie dla wymierzenia ciosu w nastającego na nas bandytę. W rzeczywistości tak nie jest. Aby coś można było uznać za obronę konieczną, zastosowane środki muszą być adekwatne do zagrożenia. Trudno mi osobiście uwierzyć, by polski sąd uznał niewinność osoby, która zareagowała drastycznie w odpowiedzi na podrzucane jej kwiaty albo nawet wchodzenie przez wyłamane okno do domu. Jak długo zachowanie napastnika nie wskazuje na to, że integralność cielesna ofiary mogłaby być zagrożona, użycie wobec niego przemocy wydaje się być nienajlepszą strategią.

MW: Co zatem robić?

AZ: Zgłaszać wszystko policji. Niezależnie od uwag, które czasem zdarzy się nam usłyszeć. W moim przypadku tylko raz na kilkadziesiąt wypadków policja zbagatelizowała zgłoszenie. Co ciekawe funkcjonariuszem była wówczas kobieta. Nikt poza nią nie żartował z moich lęków a kryminalni oraz technicy okazali mi bardzo dużo empatii. Dzięki zgłaszaniu każdego zdarzenia zyskałam nie tylko ich wsparcie, ale również wymierną pomoc. Mój dom został włączony na listę punktów stałego policyjnego nadzoru. Każdy patrol, który krążył po okolicy, miał obowiązek przejeżdżać obok i sprawdzać, czy nikt podejrzany nie kręci się akurat w pobliżu.

MW: „Witaj w domu, kochanie!” – mimo iż bohaterka stawia w końcu czynny opór swojemu

prześladowcy – kończy się niejednoznacznie. Czy to dlatego zdecydowałaś się kontynuować tą historię w kolejnej powieści? O czym jest „Wiem, co zrobiłaś”, której premiera już w sierpniu?

AZ: „Wiem, co zrobiłaś” to nie tylko kontynuacja „Witaj w domu, kochanie!”. To powieść o skutkach ubocznych stalkingu. Jego wpływie na osoby z bezpośredniego otoczenia ofiary. A efekt ten jest z reguły ogromny. Przemoc rozlewa się na najbliższych przyjaciół, kochanków, rodzinę. Dotyka ich w sposób bardzo bezpośredni, gdyż stoją na drodze stalkera. Przeszkadzają mu, więc próbuje rozluźnić ten kordon alienując swoją wybrankę. W rezultacie dochodzi do efektu motyla: przemoc eskaluje i wymyka się spod czyjejkolwiek kontroli. Nawet prześladowcy, który zapoczątkował to wszystko.

MW: Zatem tym razem będzie jeszcze mroczniej niż dotąd?

AZ: Będzie jak w klasycznym, psychologicznym thrillerze. Napięcie będzie rosło powoli lecz nieuchronnie. Aż do momentu, gdy przysłowiowy Hannibal zasiądzie do kolejnego, słabo wysmażonego posiłku.

 

 

Mamy też niespodziankę za najlepszy komentarz - dla pięciu osób - do tego wywiadu (możecie komentować go zarówno na cosmopolitan.pl jak i playboy.pl) w postaci obu części książki Anny Zacharzewskiej. Czekamy na nie do 7.09.2016! 

 

Zobacz także: Sprawdź, czy nie jesteś stalkerką

 

Reklama
Reklama

Polecane wideo

6 nowości książkowych, które poleca...
6 nowości książkowych, które polecamy do przeczytania jeszcze w sierpniu!

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama