Reklama
Reklama

Dziewiąty dzień detoksu – czy odczuwam negatywne skutki detoksu?

Dziewiąty dzień detoksu – czy odczuwam negatywne skutki detoksu?

Katarzyna Lemanowicz

29czerwca2019

O czym nie można zapomnieć podczas detoksu?

Kiedy zaczynałam detoks, jednym z pierwszych pytań, które sobie zadałam było: czy wytrzymam i czy dam radę? Pomimo wiedzy, którą posiadam na temat zdrowego żywienia, stylu życia i tego, że przy pierwszych porażkach nie wolno się poddawać, jestem osobą, która dość szybko rezygnuje. Obawiałam się, że tak samo będzie w przypadku detoksu koktajlowego.

Przyczyn rezygnacji mogło być mnóstwo. Po pierwsze: zbyt mało kalorii zjadanych w ciągu dnia i w konsekwencji permanentne odczuwanie głodu. Po drugie: monotonia smaku i konsystencji. Po trzecie: za dużo pieniędzy wydawanych na produkty do koktajli – tu odzywa się moja oszczędna natura. Po czwarte: miłość do kanapeczek z sałatą, serem żółtym, ogórkiem zielonym i szczypiorkiem. Mogłabym tak wymieniać bez końca.

Ale jak widać wytrwałam, oczywiście „nie chwal dnia przed zachodem słońca”, ale jeśli za mną już 9 dni, to zwyczajnie, głupotą byłoby na mecie zrezygnować.

Czy odczuwam negatywne skutki detoksu?

Niestety, choć z drugiej strony spodziewałam się tego, dopadły mnie wzdęcia. Nawet przy piciu dużej ilości wody. Ale… na szczęście nie były uciążliwe, i po 2 dniach nie było problemu. Jak sobie poradziłam? Piłam naprawdę dużo wody, a także herbatkę ziołową na bazie melisy, czy mięty.

Czy detoks można przeprowadzić wszędzie, w każdym miejscu?

Do przeprowadzenia detoksu potrzebny jest blender, gniazdko elektryczne i produkty, z których przygotowujesz koktajle. Odradzam przechodzenie na detoks (jakikolwiek detoks) pod wpływem chwili. Najlepiej na samym początku przemyśleć sprawę, zastanowić się, czy akurat w danym momencie, detoks koktajlowy nie jest dla nas zbyt uciążliwy, zarówno pod względem finansowym, czasowym i czy w ogóle chcemy cokolwiek zmieniać w swoim życiu. Gonitwa za modą nie jest najlepszym rozwiązaniem bo prędzej czy później zrezygnujesz, a wyrzuty sumienia, że nie dotrwałaś do końca są najgorszą z możliwych opcji.

Wybór blendera to jeden z najważniejszych punktów. O tym, dlaczego wybrałam blender próżniowy Philips pisałam tu.

O czym nie można zapomnieć podczas detoksu?

Pozytywne nastawienie, dobry plan, odpowiedni blender, cierpliwość i duże ilości wody. Spełnienie tych punktów to gwarancja sukcesu. Ja wybrałam akurat taką opcję, że dwa posiłki dziennie: śniadanie i kolacje zastępowałam koktajlami, a na obiady wybierałam posiłki zdrowe, pełnowartościowe i sycące. Pisałam o tym, na samym początku, na typowym detoksie, gdzie każdy posiłek to koktajl, nie wytrzymałabym długo. Postanowiłam, że jeśli dokonywać zmian w moim żywieniu i stylu życia to tylko racjonalnie i z głową. Nie wyobrażam sobie wiecznego poczucia głodu – bardzo źle reaguję na taki stan. Nie mam wtedy siły do pracy, zabaw z dziećmi, treningów. Sukcesem do osiągnięcia zdrowej, pięknej i jędrnej sylwetki jest dieta – 70% oraz treningi – 30%. Ale moja teoria jest taka, że pomimo dość dużych różnic procentowych, dieta bez treningów – i na odwrót – nie istnieje. Chcąc cieszyć się szczupłym, sprawnym ciałem musisz dokonać zdroworozsądkowego wyboru. Nie popadać w skrajności i nauczyć się cierpliwości ale co najważniejsze, wybrać to co jest w 100% zgodne z tobą.  

Moje menu na dzisiaj:

Śniadanie: Żółte ukojenie - składniki: mango, cytryna, orzechy (dowolne), napój kokosowy, świeża bazylia.

II Śniadanie: deser truskawkowy na bazie jogurtu naturalnego.

Obiad: Spaghetti z makaronem razowym, sosem pomidorowym i mozzarellą.

Kolacja: Zielony koktajl mocy - składniki: daktyle, szpinak, zielona herbata, awokado, banan, orzechy laskowe, siemie lniane, imbir, pieprz cayenne.

Kochane Cosmo Girls - pamiętacie o naszym konkursie? Szczegóły sprawdźcie tu!

Reklama

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama