Reklama
Reklama

Olejki eteryczne są lepsze od ziół i leków?

Olejki eteryczne są lepsze od ziół i leków? fot. istock.com

Izabela Cieplińska

19czerwca2019

Ukryta moc olejków

Co wiesz o olejkach eterycznych? Bo ja jak dotąd myślałam, że tylko ładnie pachną. Wlewałam kilka kropli do dyfuzora i rozkoszowałam się urzekającym zapachem syntetycznej lawendy lub sztucznego eukaliptusa. Kosztowały niewiele, więc moje oczekiwania względem ich mocy też były niewielkie. 

I jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, co olejki potrafią naprawdę. Tylko że chodzi o olejki, które w 15 ml mają przynajmniej 8 kg lawendy lub 400 liści mięty. One mogą pomóc pozbyć się trądziku, poprawiać koncentrację, szybko spacyfikować opryszczkę, zmierzyć się z infekcją, a nawet z nowotworem. 

Wszystko rozgrywa się w mózgu

Wyobraź sobie pyszną gorącą szarlotkę z mnóstwem soczystych, wypływających z niej jabłek
i przyrumienioną kruszonką na górze. Widzisz ją? A co teraz czujesz? Głód? Z pewnością. Zapach słodkich jabłek? Na pewno.

A może czujesz słodycz dzieciństwa? Może widzisz siebie jako małą, beztrosko biegającą po ogrodzie babci dziewczynkę, którą nagle dopadł zapach wyjętego z piekarnika ciasta? Przepraszam, jeśli narobiłam ci apetytu, ale tym krótkim opisem chciałam pokazać, jak działa zmysł węchu – najbardziej pierwotny i najmniej doceniany ze zmysłów (badania pokazują, że gdybyśmy musieli zrezygnować z jakiegoś zmysłu, węch poszedłby w odstawkę jako pierwszy, a wzrok jako ostatni). Co jest niezwykle dziwne, ponieważ powstał po to, by ratować nam życie. To on informuje o pożarze, zanim zobaczymy płomienie.

To on ostrzega przed zjedzeniem zgnilizny, która mogłaby zaszkodzić organizmowi. To on pozwala niemowlakowi rozpoznać swoją mamę, która ochroni go przed niebezpieczeństwem. De facto jest pierwszym zmysłem, którego używamy, przychodząc na świat. Jako dorośli potrafimy rozróżnić już 10 tysięcy woni, a nasze ciało co tydzień wytwarza nowe neurony, żeby utrzymać węch w najlepszej formie. „Zmysł węchu jest najbardziej czułym zmysłem człowieka, a bodźce węchowe są najszybciej przenoszonymi do mózgu bodźcami zewnętrznymi. Właściwym organem zmysłu węchu jest nabłonek węchowy zlokalizowany w górnej części jamy nosowej.

Na nabłonku występują różne rodzaje komórek, m.in. neurony węchowe. Receptory tych neuronów wychwytują cząsteczki zapachowe, co wyzwala impuls nerwowy, który szlakiem olfaktorycznym trafia do mózgu”, wyjaśnia Beata Skura, Wellness Advocate doTERRA, która propaguje na polskim rynku wiedzę o wysokiej jakości olejkach tej amerykańskiej marki. W zmyśle smaku czy dotyku impuls najpierw trafia do rdzenia kręgowego i dopiero wtedy rozchodzi się do mózgu, gdzie zostaje rozpoznany i nazwany. W przypadku węchu trafia tam bez przystanków. Tylko układ odpornościowy potrafi równie szybko rozpoznać, zrozumieć i zapamiętać nowe molekuły, tak jak robi to zmysł węchu. 

Jak oszukać zmysły?

Zmysł węchu potrafi jeszcze jedną sztuczkę. Tworzy bliski związek z częścią mózgu odpowiedzialną za wytwarzanie emocji i pamięć. A to oznacza, że zapach może przywołać wspomnienia, jak ta szarlotka, i odtworzyć uczucia, jakie nam towarzyszyły np. w dzieciństwie, czyli radość, ogólne szczęście. Ten mechanizm jest tak skuteczny, że trafił w ręce psychomarketerów, którzy wykorzystują go do własnych celów. Z pewnością byłaś kiedyś w sieci sklepów Stradivarius albo New Balance. Zauważyłaś w nich coś niezwykłego poza fajnymi kolekcjami ubrań i butów?

No jasne, zapach! W ich szybach wentylacyjnych umieszczono olejki zapachowe, które mają poprawić nam nastrój, pobudzić do działania, mówiąc krótko i brutalnie – zmusić do zakupów. W Japonii w tym samym celu rozpyla się zapach kwiatów w centrach handlowych. W tokijskich biurach zapachem wpływa się na produktywność pracowników – rano i popołudniu, gdy spada koncentracja, rozpyla się aromaty pobudzające. W kasynach hotelowych w Las Vegas (np. słynnym Mirage) przy automatach do gier ukryte są urządzenia dyfuzujące zapachy, które imitują bardzo drogie męskie wody kolońskie, i które tworzą skojarzenie z bogactwem. Po co? By zachęcić klientów do grania. W hotelach w Aspen używa się aromatów drewna, które tworzą swojską atmosferę szwajcarskich chaletów, a co za tym idzie bardziej relaksują gości. W paryskim metrze od niedawna stosuje się woń fiołków, która ma za zadanie przytłumić agresję pasażerów.

A w kabinach pilotów rozpyla się zapach cytrynowy służący pobudzeniu. W pozostałej części samolotu pod koniec rejsu otula się pasażerów zapachem mięty, który otrzeźwia wysiadających, dzięki czemu wysiądą z niego sprawniej. Wiedziałaś o tym? 

Lepsze samopoczucie

Zapachy mają moc i działają na naszą podświadomość. Badanie przeprowadzone w Central Institute of Mental Health w Mannheim w Niemczech pokazało, że przyjemny zapach róży powoduje miłe sny, a odór zgniłych jajek koszmary. Inne badanie przeprowadzone na Harvardzie pokazało, że studenci, którzy po przyswojeniu materiału spali w pomieszczeniu z różanym zapachem, potrafili lepiej odtworzyć wiadomości po obudzeniu. Psycholog dr Bryan Raudenbush udowodnił, że sportowcy, którzy wdychali zapach mięty, biegali szybciej i byli silniejsi.

Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy mamy pozytywne skojarzenia z tymi zapachami, ponieważ przywołują one wspomnienia, a wspomnienia budzą emocje. „Każdy rodzaj emocji ma swoje odwzorowanie w określonym profilu neuroprzekaźników i hormonów. Na przykład szczęście to wysoki poziom serotoniny i oksytocyny, złość – noradrenaliny. Podekscytowanie to wysoki poziom adrenaliny. Przy depresji mamy niski poziom dopaminy i serotoniny, za to wysoki melatoniny. Strach to niewiele serotoniny i dopaminy, za to dużo adrenaliny. Konkretne chemiczne związki pobudzają nasz organizm do wydzielania hormonów i neuroprzekaźników”, tłumaczy Beata Skura. I z tą wiedzą, możemy wpływać na nasze zdrowie i samopoczucie. „Wydzielanie serotoniny pobudzają lawenda, rzymski rumianek, pomarańcza czy róża. Wydzielanie dopaminy powodują między innymi szałwia, paczula, rozmaryn, jaśmin i cytryna. Znając emocje, jakie są w danej chwili dominujące, możemy pomóc organizmowi docierać do odpowiedniego profilu neuroprzekaźników, by osiągnąć pożądany stan: szczęścia, ekscytacji, zadowolenia. I to w stosunkowo krótkim czasie i bez skutków ubocznych oraz uzależnień”, wyjaśnia ekspertka. A dobre samopoczucie, to dobre zdrowie.  

Siła olejków

Na początku XX wieku francuski chemik René-Maurice Gattefossé, jak to chemik, bawił się w swoim laboratorium olejkami eterycznymi – lotnymi, aromatycznymi związkami występującymi w nasionach, korze, łodygach, korzeniach, kwiatach i innych częściach roślin, które wytwarzają olejki eteryczne w celu ochrony przed bakteriami, wirusami, grzybami. Chemik robił z nimi to, co robili jego praprapradziadkowie już 5000 lat temu – destylował z użyciem pary wodnej lub tłoczył na zimno. Któregoś dnia poparzył rękę i odruchowo włożył ją do olejku lawendowego. Ze zdziwieniem zobaczył, że rana szybko się goi. Od tego momentu stosował olejki w czasie I wojny światowej do leczenia ran.

Po wojnie opublikował swoje badania i zainteresował nimi świat na nowo. Obecnie prowadzi się mnóstwo badań klinicznych potwierdzających niesamowitą moc olejków. „Olejki eteryczne mają bardzo skomplikowany skład chemiczny. Jeden olejek może składać się z kilkuset związków chemicznych, ale zawsze jeden z nich jest dominujący. To jest tzw. chemotyp. Dominujące związki chemiczne mają wpływ na właściwości olejków. Na tej wiedzy jest zbudowane zastosowanie aromaterapeutyczne – jeśli wiemy, jak działają poszczególne związki chemiczne, to wiemy, jak możemy docierać do emocji i uczuć, a co za tym idzie, wpływać na zdrowie”, wyjaśnia Beata Skura. 

Cudotwórca

Każdy olejek eteryczny specjalizuje się w innej dziedzinie, ale każdy potrafi zdziałać cuda w naszym ciele. Badania dowiodły na przykład, że zapach zielonych jabłek łagodzi stany lękowe i pomaga w migrenach. Aromat geranium obniża ciśnienie krwi, olejek rozmarynowy radzi sobie z astmą, liście laurowe hamują rozwój sklerozy, a kadzidło radzi sobie nawet z nowotworami. Nad tym ostatnim, który kryje się pod nazwą frankincense, prowadzi się ostatnio najwięcej badań, ponieważ udowodniono jego zbawienny wpływ na układ immunologiczny człowieka. Nie od dzisiaj – ajurweda zna go od tysięcy lat i wykorzystuje we wspomaganiu układu autoimmunologicznego. Pochodzi z drzewa Boswellia carterii, Frereana i Sacra, które wytwarzają płynną żywicę, a z niej z kolei tworzy się żółtawobrązową substancję zwaną olibanum. W 2002 roku Europejska Agencja Leków uznała,
że wyciąg z żywicy Boswellia można wykorzystywać do zwalczania obrzęku tkanki mózgowej spowodowanego złośliwym guzem mózgu.

Naukowcy z University of Leicester w Wielkiej Brytanii w 2013 roku udowodnili, że występujący w nim naturalnie kwas acetyl-11-keto-beta-bosweliowy może zniszczyć komórki nowotworowe jajników. Zarówno on, jak i szerzej pojęta aromaterapia, zyskały uznanie wielu onkologów na świecie – Amerykański Narodowy Instytut Leczenia Raka wymienia olejki jako wartościową kurację uzupełniającą w leczeniu raka, a w Wielkiej Brytanii masaże zdrowotne na bazie olejków są bardzo popularne. Jakim cudem u nas wciąż nie dowierza się w potęgę aromaterapii? „Brak świadomości wśród ludzi i terapeutów, to jeden powód. Drugi, w Polsce jest bardzo silne lobby korporacji medycznych, które blokują rozwój medycyny naturalnej na cywilizowanych zasadach.

W Niemczech ubezpieczony pacjent ma wybór leczenia. Może wybrać tylko konwencjonalną procedurę, może wybrać tylko medycynę naturalną, jak również może korzystać z obu możliwości. Ale to są decyzje odgórne, dające też możliwość czuwania nad jakością”, wyjaśnia terapeutka Anna Grela, kosmetolożka, założycielka i ekspert „Warsztatu Piękna”, która za podstawę swojej pracy uważa wzmacnianie naturalnych funkcji skóry i organizmu człowieka przy wsparciu naturalnych kosmetyków i terapii manualnych. Oczywiście, aby olejek zadziałał w sposób leczniczy, musi mieć bardzo wysoką jakość i testy, które to potwierdzą.

Czym różnią się od tych sztucznych za 10 zł?

„Jakością. Olejki eteryczne są syntetyczne i naturalne”, tłumaczy Anna Grela. „Naturalne olejki mają różną klasę czystości. Aby uzyskać efekt terapeutyczny, olejki muszą być wysokiej jakości, czyste, zawierać 100 proc. olejku w olejku. Znaczenie ma też miejsce pochodzenia roślin, z których pozyskiwane są olejki. Warunki środowiskowe – nasłonecznienie, jakość gleby, czystość powietrza – to wszystko wpływa na jakość i ostatecznie na cenę. Potocznie określa się, że najlepsze olejki są klasy medycznej, czyli najwyższej”, dodaje ekspertka. Jak w takim razie można wprowadzić je do swojego życia? „Zależy, jakie mamy potrzeby. Możemy ich używać w domu: do sprzątania jako odświeżacze powietrza. Możemy je stosować kosmetycznie: do kąpieli lub kilka kropli dodać do oleju bazowego i wmasowywać w ciało. Terapeutycznie – stosując inhalacje, kompresy, kąpiele stóp, masaże”, mówi terapeutka. Ale nie powinniśmy ich stosować, jeśli wiemy, że jesteśmy uczulone na daną roślinę. Także w czasie ciąży nie wiadomo, jak organizm na nie zareaguje. Poza tym droga wolna, można zatopić się w wielkim świecie aromaterapii bez ograniczeń.

l
Reklama

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama