Reklama
Reklama

Mózg! Najseksowniejsza część twojego ciała?

Mózg! Najseksowniejsza część twojego ciała? fot. istock.com

Tak, mózg. Bo to od niego zależy, jak bardzo jesteś sexy dla samej siebie i reszty świata.

Nie jest to łatwe, bo mózgu nie widać, a cellulit, piersi, włosy i te pęknięte naczynka na policzku… tak. Dają ci znać o sobie kilka razy dziennie, a czasem domagają się szybkiej interwencji, więc dbasz o nie: masujesz, smarujesz i karmisz – nie tylko owsianką, ale też suplementami. Czasem wybierasz się z nimi na fitness czy do spa. Super, ale zadbaj też o to, co masz w środku: dwie półkule, trochę zwojów, tłum szarych komórek. One też wymagają twojej opieki. Od zaraz. – Mózg bierze udział we wszystkim, co robimy – tłumaczy psychiatra dr Daniel G. Amen, autor książki „Uwolnij moc kobiecego mózgu”. – To on decyduje, kiedy bierzemy ślub i kiedy się rozwodzimy. To on zarządza twoimi pieniędzmi i pomaga ci odnosić sukcesy w pracy. Ma wpływ na twoje zdrowie i napady głodu. Kiedy mózg pracuje prawidłowo, ty też dobrze funkcjonujesz. A gdy panuje w nim zamęt, wzrasta ryzyko kłopotów w twoim życiu. Jeśli obie twoje półkule są zaopiekowane – masz energię, dobry humor i odlotowe orgazmy. Jesteś kreatywna w pracy, piszesz błyskotliwe komentarze na FB i zadziwiasz wszystkich inteligencją. Dlatego już od dziś troszcz się o swój mózg!

OKAŻ MU MIŁOŚĆ

Bo on chce się poczuć kimś wyjątkowym. Ważnym. Docenionym. Dr Amen poleca takie ćwiczenie: napisz co najmniej pięć powodów, dla których zależy ci na dobrej kondycji twojego mózgu. Podpowiedzi: większe poczucie szczęścia, wewnętrzny spokój, podejmowanie lepszych decyzji, więcej energii, lepsza pamięć, lepszy wygląd w dżinsach i kostiumie kąpielowym (i bez), zmniejszenie ryzyka problemów zdrowotnych, większe poczucie własnej wartości, tak by móc starać się o pracę, jakiej pragniesz. Co wybrałaś? A może dopisałaś coś własnego do listy? – Kiedy wypiszesz najważniejsze dla ciebie powody, powieś kartkę w widocznym miejscu – radzi dr Amen. – Chętniej będziesz robiła to, co dobre dla mózgu, jeśli będziesz pamiętać, co cię do tego skłania. A co to jest to „dobre dla mózgu”? Zaraz się dowiesz...

DAJ MU SIĘ WYSPAĆ

Najlepiej siedem-osiem godzin. Spanie krócej, ale też zarywanie nocy w tygodniu i odsypianie w weekend (albo na odwrót) nie jest dobre dla twoich szarych komórek. Udowodniły to badania. Osoby, które stale nie dosypiają (nawet jeśli później nadrabiają), mają gorsze możliwości poznawcze, czyli – wolniej się uczą, mają kłopoty z pamięcią i koncentracją. Jeśli śpisz za krótko, wzrasta też twój poziom kortyzolu, a wraz z nim uczucie rozdrażnienia, lęku i… apetyt. Udowodniono, że osoby, które sypiają mniej niż 7 godzin na dobę, mają wyższe BMI.

DOBRZE GO NAKARM

A skoro już mowa o tym BMI. Jeśli jest za wysokie – to bardzo niedobrze. Dr Amen nazywa to „efektem dinozaura”. Im jesteśmy grubsze, tym głupsze… przepraszam za wyrażenie. – Nadwaga i otyłość wiążą się z mniejszą ilością tkanki mózgowej i niższą aktywnością w tym narządzie – podkreśla psychiatra. – Ponadto otyłość zwiększa ryzyko depresji. Między innymi dlatego, że komórki tłuszczowe wytwarzają związki chemiczne o działaniu zapalnym i magazynują trujące substancje w organizmie. Więc… dla własnego dobra, stań teraz na wadze. I jakby co, pomyśl o programie naprawczym. Dobra wiadomość jest taka, że „szczupła ty” jest zadowolona z życia i nie zajada stresu, więc łatwo nie tyje. Jednak megaważne jest też, żebyś (szczupła czy jeszcze -nie-szczupła) zdrowo się odżywiała na co dzień, bez względu na to, czy masz zamiar schudnąć czy nie. – Prawidłowa dieta to jeden z najważniejszych czynników, które pomogą ci wyglądać lepiej, myśleć mądrzej i odczuwać radość życia – uważa Amen. – Nie da się tego obejść. Możesz ćwiczyć bez końca, medytować, odganiać negatywne myśli i przyjmować suplementy, ale nie uda ci się utrzymać umysłu i ciała w szczytowej formie, jeśli będziesz jeść wysoko przetworzoną żywność pełną cukru, soli i złych tłuszczów, opartą na surowcach z pestycydami, doprawioną sztucznymi słodzikami, barwioną sztucznymi barwnikami i konserwowaną sztucznymi dodatkami. Zdaniem eksperta, cheeseburgery, napoje gazowane i batony sprzyjają procesom zapalnym w organizmie, depresji i ADHD, która nie jest wcale chorobą chłopców, skaczących po szkolnych ławkach. ADHD dotyczy także dorosłych kobiet i niekoniecznie łączy się z nadaktywnością ruchową. Bardziej chodzi o kłopoty z koncentracją. O to, że gubisz wątek podczas prezentacji, nie możesz się skupić na książce, a w czasie seksu myślisz o tym, czy nie zmienić taryfy telefonicznej. A wtedy zapomnij o orgazmie… Jak więc masz jeść, żeby twój mózg był szczęśliwy? Kilka razy dziennie – na przykład co 3-4 godziny, żeby uniknąć wahań glukozy, energii i nastroju. I w pierwszej połowie dnia – raczej białko. – Zwiększa wydzielanie dopaminy w mózgu – tłumaczy Amen. – Hormon ten zwiększa motywację, zaangażowanie emocjonalne, trafność działań, koncentrację i przyjemność. Zatem, jeśli musisz się skupić, zrezygnuj z cukru, chleba, makaronu, ryżu i ziemniaków. Sięgnij po mięso, ryby, jajka, sery, pestki, nasiona i orzechy oraz… zieloną herbatę, która też podnosi poziom dopaminy. Węglowodany (złożone!) jedz dopiero po południu. Pomogą ci się odprężyć, podnosząc poziom serotoniny. Poza tym: pij dużo wody – jej brak może spowodować zniżkę energetyczną. Jak najczęściej wybieraj produkty eko i bio (o zgubnym działaniu pestycydów już było...). No i, najgorsza wiadomość: jeśli masz kłopoty z utrzymaniem wagi, licz kalorie. Sorry.

IDŹ Z NIM NA SPACER

Najlepiej 3-4 razy w tygodniu, żeby dotlenić swój najseksowniejszy organ. Spacer powinien być szybki, jakbyś szła spóźniona na spotkanie, ale nie musisz iść dłużej niż pół godziny. Marsz możesz zastąpić dowolnym kardio. Poza tym – zabieraj swój mózg na siłkę. Dwa razy w tygodniu. Albo w domu podnoś ciężary (mogą być pety z wodą). Im więcej masz mięśni, tym lepiej dla twojego metabolizmu, krążenia krwi, poziomu energii… wszystkiego. No, może nie „im więcej”, bo z tym też można przesadzić, ale… te dwa razy w tygodniu po kilkanaście minut jest super.

ROZWESEL GO

Wiedziałaś, że jeśli chodzi o nastrój, kobiety mają gorzej? Według naukowców, nasz organizm produkuje mniej serotoniny niż męski (niektóre badania mówią nawet, że 52% mniej!). A nasze estrogeny hamują działanie związku GABA. Efekt: mamy mniejsze poczucie szczęścia, a większy poziom lęku. Łatwiej się nakręcamy i spędzamy czas na tak zwanych „automatycznych negatywnych myślach”. Przykłady: „Jestem beznadziejna”, „Mogłam mu tego nie mówić”, „A co będzie, jak mnie wyrzucą?”. Tego typu zdania powtarzamy zylion razy dziennie. Bez sensu. Negatywne myślenie jest bezproduktywne i... bolesne po prostu. Trzeba się od niego odzwyczaić. Jak? Trochę pomoże dieta, ruch i zdrowy sen (zadziałają na fi zjologię), a trochę… trening umysłowy. Zdaniem dr. Amena, tak jak akrobatka jest w stanie wyćwiczyć ciało, tak samo każda z nas może wyćwiczyć umysł. – Jasne, wymaga to konsekwentnej pracy, podobnie jak przygotowanie występów akrobatycznych – przyznaje psychiatra. – Kiedy zamierzasz być w czymś dobra, musisz ćwiczyć. Jednak czeka cię wspaniała nagroda. W wypadku treningu mózgu te nagrody to: spokój, poprawa nastroju, samokontrola i poczucie, że panujesz nad swoim życiem. Jak trenować? Kiedy zauważysz myśl, która bojkotuje twoje dobre samopoczucie, przyjrzyj jej się: „O, pojawiła się. Znowu pomyślałam, że jestem beznadziejna”. Albo: „Ona znowu pomyślała, że jest beznadziejna”. Zamiast „ona” możesz użyć swojego imienia, to pozwoli ci zdystansować się do myśli. Możesz też odwrócić uwagę umysłu, tak jak odwraca się uwagę dziecka od rysowania kredką po tablecie, pokazując mu zabawkę. Twoją zabawką może być kolorowy magazyn, portal, muzyka, telefon do przyjaciółki czy minimedytacja (pięć wdechów i wydechów). Wspaniały sposób znalazła też Katie Byron, przyjaciółka Amena i autorka książki „Radość każdego dnia”. Jeśli dopadnie cię wyjątkowo uporczywa negatywna myśl, zadaj sobie cztery pytania: 1. Czy to, co myślę, to prawda? 2. Czy wiem z całą pewnością, że to jest prawdziwe? 3. Jak reaguję, kiedy wierzę w tę myśl? 4. Kim byłabym bez tej myśli? (Lub: jakbym się czuła?). Żadna myśl nie przetrwa tego testu, bo nawet jeśli wiesz z całą pewnością, że jesteś gruba/twój chłopak cię zdradza/stracisz pracę, to i tak… nie opłaca ci się o tym myśleć, bo to sprawia, że czujesz się fatalnie (a nie zmienia faktów). Pomyśl więc o czymś innym. Pokaż sobie grzechotkę. Trenuj.

ZAPEWNIJ MU TOWARZYSTWO

Mózg na dłuższą metę nie lubi samotności. Badania potwierdzają, że ludzie zdrowi, piękni i szczęśliwi to ci, którzy mają dobre relacje z ludźmi i… z Bogiem, aniołem stróżem czy w kogo tam wierzysz. Do pełni szczęścia potrzebne są dwie grupy wsparcia: widzialna i niewidzialna. Dlatego dbaj o kontakty z przyjaciółmi i rodziną. I o dobre relacje w pracy. Uśmiechnij się do sąsiadki. Zagraj w grę miejską. Idź z kumpelkami na wino. I na randkę. A od czasu do czasu... pomedytuj nad sensem życia, spójrz w gwiazdy, wypatruj znaków od losu. Albo idź do kościoła. – Badania dowodzą, że dla zdrowia lepsze jest pójście do kościoła niż na siłownię – informuje dr Partap Chauhan, autor książki „Ajurweda. Jak dbać o siebie i być zdrowym”. – 42 prace naukowe dowodzą, że regularne odwiedzanie miejsc kultu wpływa na dłuższe i zdrowsze życie. Nie będziemy dyskutować z naukowcami, co lepsze – siłownia czy kościół – najlepiej zabieraj swój mózg tu i tam. A potem na zdrowy lunch z przyjaciółką. Albo z facetem. Żeby był szczęśliwy. Twój mózg, nie twój facet. A najlepiej – jeden i drugi. I ty też

l
Reklama

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama