Reklama
Reklama

Nasza redaktorka sprawdza, jak rzucić palenie. Jej się udało!

Nasza redaktorka sprawdza, jak rzucić palenie. Jej się udało! fot. istock.com

Magdalena Błaszczak

23lutego2019

Okazyjny palacz rzadko kupuje paczkę, ale pijąc drinka na imprezie, nerwowo szuka palących, którzy mogliby go poczęstować. Znacie to?

Okazyjny palacz rzadko kupuje paczkę, ale pijąc drinka na imprezie, nerwowo szuka palących, którzy mogliby go poczęstować. Nieokazyjny nie wyobraża sobie kawy albo cogodzinnej przerwy w pracy bez papierosa. Łączy ich ta sama choroba, którą można wyleczyć.

Większość osób, które palą papierosy, wcale nie chce przestać, bo twierdzą, że bardzo to lubią. Że sprawia im to przyjemność, daje poczucie odprężenia, koi stres. Mają w tym trochę złudnej racji. Rzeczywiście – nikotyna oddziałuje silnie na ich ośrodek nagrody położony w mózgu i sprawia, że czują się chwilowo lepiej. Jeśli nie zapalą, uaktywnia się z kolei ośrodek kary położony w pobliżu ośrodka nagrody.

Palący stają się pobudzeni, smutni, nie mogą przestać myśleć o papierosie. Żeby chcieli rzucić palenie, muszą sobie uświadomić, że tak naprawdę oni wcale nie lubią tego robić. Przykład? Jeśli ktoś  lubi np. żelki, i nagle zabraknie ich o 3 nad ranem w trakcie imprezy, to będzie wzywał taksówkę i jechał na najbliższą stację benzynową tylko po to, żeby sobie kupić paczkę tych cukierków? Nie sądzę. To nie jest kwestia lubienia. Palacze są, niestety, zwyczajnie chorzy. Bo uzależnienie od nikotyny jest wpisane w rejestr chorób, a sama nikotyna jest substancją psychoaktywną, czyli narkotykiem oddziałującym silnie na ośrodkowy układ nerwowy. Palacz, aby pobudzać swój ośrodek nagrody i stłumić ośrodek kary, musi sobie nikotynę systematycznie dawkować.

Dlatego nie pali tylko wtedy, kiedy jest zestresowany alby zły. Pali również, gdy jest zadowolony, bo coś mu się udało (a zapalę sobie!), gdy zje obiad (nie ma to jak papieros po jedzeniu, jest jak kropka nad i), kiedy jest podekscytowany (aż chce się zapalić), kiedy skończy pracę i chce sobie w końcu odpocząć (papieros na fajrant) czy kiedy spotyka się z przyjaciółmi (nie ma to jak razem wyjść na fajkę) itd., itd. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że palenie nie jest wcale zależne od emocji. Jego mózg domaga się co jakiś czas kolejnej porcji  nikotyny, a emocje, które w danym momencie mu towarzyszą, są przecież różne. Po zapaleniu odczuwa przyjemność, bo uzupełnia to, czego mózg się domaga. Ale uwaga! W momencie zapalenia papierosa palacz odczuwa taką samą przyjemność w ośrodku nagrody jak... osoba niepaląca! Osiąga jej poziom satysfakcji. Nie dostaje od papierosa nic więcej. Dostaje tylko znacznie mniej, bo gdy poziom nikotyny w organizmie spada, spada też samopoczucie, jest ono dużo gorsze niż u osoby, która nie pali. Dlatego  znowu sięga po papierosa.

Na szczęście po pewnym czasie abstynencji nikotynowej mózg przestaje się już domagać uzupełniania narkotyku i wtedy ekspalacz znów zaczyna się czuć tak jak kiedyś, gdy nie znał smaku papierosa. Nie musi wychodzić z knajpy w mroźny wieczór, żeby się pozaciągać, i może lecieć wiele godzin samolotem, nie myśląc tylko o tym, kiedy będzie mógł wreszcie zapalić.

NIE STRASZ MNIE

Palacze dobrze wiedzą, jak palenie wpływa na zdrowie, ale kwitują to najczęściej stwierdzeniem, że i tak przecież na coś umrą. Pozszywane po operacji nogi, zepsute zęby, otwarte rany płuca, nieprzytomny człowiek w ramionach ukochanej – te obrazki na opakowaniach papierosów nie robią na nich dużego wrażenia, bo nałóg jest silniejszy. Jest on na tyle silny, że w sklepach przebierają wśród paczek, wybierając te, które wyglądają mniej groźnie lub kupując opakowania, które zasłaniają straszne zdjęcia. Paradoksalnie świadomość tego, że ryzykują zdrowie, a nawet życie wzbudza w nich jeszcze większy stres, który często powoduje, że... palą jeszcze więcej! Badania wykazują, że tak właśnie dzieje się w Światowy Dzień bez Papierosa.

Skoro strach na nich nie działa, to co będzie skuteczniejsze?

Przede wszystkim ta świadomość, że nie stracą zupełnie nic, więc nie powinni się absolutnie bać rzucenia palenia (wystarczy cofnąć się myślami do czasu sprzed pierwszego papierosa, żeby sobie przypomnieć, że w tamtym okresie wcale nie czuli się bez papierosów gorzej, nawet pijąc poranną kawę lub drinka na imprezie). Będzie tylko lepiej, zyskają na każdym polu życia. I wcale nie muszą mieć bardzo silnej woli, wystarczy chęć rzucenia. Silnej woli można pomóc, ale o tym za chwilę :).

NIE RZUCAM, BO PRZYTYJĘ

Akurat to dosyć słuszna obawa. I wcale nie chodzi o to, że nie masz co z rękami zrobić i zaczynasz niekontrolowanie, niesystematycznie podjadać (choć i tak bywa). Nikotyna oraz substancje smoliste wpływają na poziom cukru we krwi – podnoszą go. Właśnie dlatego kiedy  jesteś głodna, ale zapalisz papierosa, głód znika (organizm dostaje mylny sygnał, że właśnie coś zjadłaś). Gdy rzucasz palenie, poziom cukru we krwi będzie się obniżał (chodź nadal będzie w normie). To spowoduje zwiększenie apetytu. Poza tym nikotyna powoduje przyspieszenie metabolizmu. Oznacza to, że możesz przytyć po rzuceniu palenia, nawet jeśli nadal będziesz jadła tyle samo (nie dużo, bo 1–2 kilogramy). Nie oznacza to oczywiście jednak, że musisz. Możesz się zabezpieczyć, podtrzymując stały poziom cukru we krwi, jedząc pięć małych posiłków dziennie,   które będą miały niski poziom glikemiczny (warzywa, ryby, nabiał, chude mięso, orzechy). Dodatkowo przemianę materii podkręcisz, ćwicząc (wystarczy 30 minut dziennie). Możesz też wspomóc się lekami – przepisywane na receptę nie tylko pomagają uwolnić się od nałogu, ale też zmniejszają łaknienie.

RZUCANIE Z LEKARZEM

Od lat badacze szukają najskuteczniejszych substancji aktywnych, które pomogą uwolnić się od tytoniowego nałogu. Nie ma jednej skutecznej terapii, która jest idealna dla każdego, ale są dostępne leki (na receptę i bez recepty), które znacznie ułatwiają to zadanie:

  • Cytyzyna (jako jedyna bez recepty) znana jako Desmoxan lub Tabex to substancja pochodzenia roślinnego (izolowana z rośliny Laburnum anagyroides). Łączy się z tymi samymi receptorami w mózgu co nikotyna i przy okazji nie dopuszcza do obniżenia stężenia glukozy we krwi (pomaga nie przytyć). Pobudza ośrodek naczynioruchowy, zwiększa wydzielanie adrenaliny i przy okazji też  nieco ciśnienie krwi.
  • Chlorowodorek bupropionu (lek: Zyban) jest lekiem antydepresyjnym, który też zmniejsza apetyt. Nie mogą go jednak stosować osoby nadużywające alkoholu (w trakcie terapii nie powinnaś przesadzać z imprezowaniem) oraz bezwzględnie osoby chore na padaczkę i cukrzycę, bo może on zwiększać ryzyko wystąpienia drgawek.
  • Wareniklina (lek: Champix) – syntetyk na bazie cytyzyny. Wiąże się z receptorem nikotynowym i pobudza go, powodując częściowe wydzielanie dopaminy. Związany receptor nikotynowy jest zablokowany i nie może ulec pobudzeniu przez nikotynę. Zmniejsza to przyjemne odczucie efektu nagrody po wypaleniu papierosa.
  • Nikotyna – podawanie jej w czystej postaci pomaga zmienić nawyk palenia i przy okazji kontrolować objawy głodu nikotynowego. Do wyboru jest wiele postaci: gumy (Nicorette, Nicopass), plastry (Nicorette, Niquitin, Nicopatch), pastylki do ssania (Niquitin), mikrotabletki (Nicorette), inhalator i spray do nosa.

ZAMIAST LEKÓW

Od prawie 50 lat rzucanie metodą Easyway Allena Carra jest jedną z najskuteczniejszych na świecie (www.allencar.pl). W ten sposób przestało palić wiele gwiazd, m.in. Anthony Hopkins, a w Polsce: Kasia Nosowska, Kinga Preis, Kazimiera Szczuka.  Jak to wygląda? Co kilka tygodni, w soboty, w dużych miastach Polski są organizowane sesje. Aby w takiej uczestniczyć, wcale nie musisz mieć silnej woli, wystarczy chęć rzucenia palenia, nic więcej. Przez siedem godzin osoby palące poznają mechanizm nałogu i dostają kilka prostych instrukcji, które  szybko i skutecznie pozwalają im się rozstać z papierosem. Żeby było zabawnie: podczas sesji mogą palić, ale z godziny na godzinę mają coraz mniejszą chęć, żeby sięgnąć po kolejnego papierosa. W tym czasie terapeuta (były palacz) sprawia, że uczestniczący w sesji przestają się bać rzucić ten nałóg. Wręcz przeciwnie – rzucenie palenia powoduje u nich radość i pozytywne nastawienie do życia (cudowne, prawda?). Nagle uświadamiają sobie, że papierosy nic im nie dają, a tylko odbierają. Dzięki temu znika lęk przed ich rzuceniem. Ciekawe jest też to, że podczas sesji w ogóle nie rozmawia się o aspektach zdrowotnych. Palacze przecież dobrze wiedzą, czym ryzykują, paląc.

KAŻDY MOŻE RZUCIĆ

„Nie ma beznadziejnych przypadków, każdy jest w stanie zerwać z nałogiem” – mówi dr n. med. Dorota Lewandowska z poradni antynikotynowej działającej przy Centrum Onkologii Instytutu Marii Skłodowskiej-Curie. Przykładem jest jej pacjentka, samotna kobieta po sześćdziesiątce. Strasznie schorowana: nowotwór piersi, miażdżyca, przewlekła obturacyjna choroba płuc spowodowana paleniem. Od 20 lat nawet nie wychodziła sama z domu, papierosy kupowali jej sąsiedzi. W każdym pomieszczeniu miała kilka ponadpalanych sztuk, żeby mieć je zawsze pod ręką. Paliła w każdym pomieszczeniu, kiedy tylko się przemieszczała. Gdy sąsiedzi się zbuntowali i powiedzieli, że więcej papierosów nie kupią, poszła do poradni.

Na początek dr Lewandowska kazała jej policzyć, ile sztuk dziennie wypala. Zdezorientowana kobieta pogubiła się w liczeniu i przestała po 70. Dostała wszystkie możliwe leki i po wielu miesiącach bardzo powoli, stopniowo zeszła do czterech dziennie. Po raz pierwszy od 20 lat zaczęła wychodzić na spacery. Ale nie mogła zejść poniżej tych czterech papierosów dziennie, a dr Lewandowska nie miała pomysłu, co dalej zrobić. Zadzwoniła więc do pacjentki i powiedziała, żeby ta nazajutrz wytrzymała 24 godziny bez papierosa. Kobieta zamilkła, straciły kontakt.  „Pomyślałam sobie, że nawaliłam, a tu nagle po miesiącu odbieram telefon i słyszę zadowolony głos starszej pani. Mówi, że bała się tego dnia potwornie, bo nie pamiętała już nawet swojego życia sprzed papierosów. A nie pali od miesiąca” – mówi dr Lewandowska. Bardzo powoli zaczęły odstawiać wszystkie leki. Kiedy rozmawiały ostatni raz, starsza pani nie paliła już od ponad trzech lat.

Reklama

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama