Reklama

Jak przestać przeklinać?

Jak przestać przeklinać? "Ten palec jakoś sam mi się tak układa..."/fot. Thinkstock

Są sytuacje, w których dosadne słowo samo ciśnie się na usta. Ale czasem masz wrażenie, że za dużo klniesz i chcesz z tym skończyć. Jak?

Pamiętasz Marcina Mellera, byłego naczelnego "Playboya", który w swoim programie "Drugie śniadanie mistrzów" powiedział niechcący "K*rwa", czym rozbawił i mocno skonsternował towarzystwo przy stole?

Tak to wyglądało...

 

Praca w dziennikarstwie ma to do siebie, że dużo w niej stresujących sytuacji i - wierz mi - czasami (szczególnie przed "deadline'm", czyli oddaniem magazynu do druku), jeśli o chodzi o słownistwo, moglibyśmy iść w zawody np. z wiernymi kibicami Legii...

Są jednak momenty, w których nie wypada albo po prostu nie chce się przeklinać.

Jak się tego oduczyć?

1. Rozpoznaj przeciwnika

Zrób rachunek sumienia i listę rzeczy, które prowokują cię do przeklinania. Korek na ulicy i ślamazarni kierowcy? Za zimna kawa w sieciowej kawiarni? Brak zrozumienia u kolegów z pracy? Na drodze wychodzenia z nałogu przeklinania staraj się ogarniać podobne sytuacje. Zamiast brać samochód, skorzystaj z autobusu. Znajdź inną knajpę z kawą. Kolegom z pracy powiedz, co cię w nich denerwuje (bo do tej pory tłumiłaś to w sobie).

2. Weekend bez przeklinania

Początki zawsze są trudne, dlatego nie namawiam cię, byś z dnia na dzień zerwała z wulgaryzmami. Ale wyznacz sobie dzień, a najlepiej weekend i obiecaj, że przez ten czas postarasz się pilnować swojego słownictwa. Gdy się uda, z czasem weekend zamieni się w tydzień, miesiąc, rok...

3. Słoik brzydkich słów

To metoda, która naprawdę działa. Polecana przez psychologów na całym świecie. Ustaw w kuchni (albo gdziekolwiek) duży słoik. Ustal cenę, jaką będziesz płacić za każde wypowiedziane przekleństwo, np. 2 zł za słowo. Obiecaj sobie, że pieniędzy ze słoika nie wolno ci tknąć pod żadnym pozorem! Gdy po jakimś czasie zorientujesz się, że twój portfel świeci pustkami i możesz tylko pomarzyć o tej sukience, którą zamierzałaś kupić na Sylwestra, zaczniesz liczyć się ze słowami:)

4. Gumka na ręce

Bolesna metoda, ale też podobno działa. Zakładasz na nadgarstek gumkę (może być grubsza recepturka) i za każdym razem, jak powiesz "to" słowo, naciągasz gumkę i strzelasz. Auć! Czerwone pręgi na ręce szybko przestaną ci się podobać...

5. Użyj słowa zastępczego

Może "lurwa" zamiast wiesz czego? Albo fuck (czytane FUCK) zamiast wersji zgodnej z angielską wymową? (U mnie działa:) Albo wymyśl sobie jakiekolwiek inne słowo, którego będziesz używać jako zamiennika wulgaryzmu. I rozkoszuj się jego brzmieniem.

6. Ćwicz pozytywne myślenie

Następnym razem, gdy zechcesz dosadnie zakląć, gdy coś pójdzie nie po twojej myśli, zadaj sobie pytanie: "A co się stanie, jeśli spóźnię się na spotkanie 5 minut?", "Co się stanie, jeśli pilota do telewizora znajdę za minutę a nie w tej chwili?", "Co się stanie, gdy po ulubioną czekoladę (którą ktoś bezczelnie wykupił z twojego sklepu pod domem) przejdę się kawałek dalej?" NIC. Nic się nie stanie. To nie operacja na otwartym sercu, by dać się ponosić niepotrzebnym i zgubnym emocjom. Więc wyluzuj.

7. Wyobraź sobie, że masz babcię...

... albo prababcię, która zgubiła swój aparat do ucha i ma słuch lepszy od puszczyka polującego nocą na myszy. I że łamiesz jej serce za każdym razem, gdy z twoich ust wyjdzie słowo rodem z rynsztoka. A przecież kochasz kobietę i chcesz jej zaoszczędzić cierpień... Albo przypomnij sobie minę swojego ukochanego, którą robi, gdy klniesz jak szewc. To nie z nim chce się kłaść co wieczór do łóżka... Motywacja, by zrobić coś po to, by innych nie ranić, zawsze dobrze działa:)

Powodzenia!

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama