Reklama

Czy to był gwałt? Czy ona „sama tego chciała”?

Czy to był gwałt? Czy ona „sama tego chciała”? Czy to był gwałt? Czy ona „sama tego chciała”? Fot. Getty Image

Anna Majcher

08lipca2017

Faceci uważają, że skoro umówiła się na randkę, flirtowała cały wieczór, całowała się, to skąd tu mowa o gwałcie? Też tak uważasz?

Alicja B. dwa lata temu skończyła studia. Uważa, że nieźle jej się powodzi. Ma dobrą pracę na stanowisku konsultantki w dużej firmie prawniczej, własne mieszkanie w bloku z wielkiej płyty (oszczędza na takie z cegły i w niskim budownictwie) i faceta, którego przyjaciółki jej zazdroszczą. Wszystko byłoby cudownie, gdyby... nie wspomnienie, które od czasu studiów nawiedza ją nie tylko w koszmarnych snach – wspomnienie krótkiego seksu i pytanie bez odpowiedzi: „Czy zostałam zgwałcona?”.

Miłego złego początki

Był luty. Studenckie połowinki, czyli impreza fetująca przebrnięcie przez połowę studiów. Alicja nie chciała iść sama. Poprosiła więc swego znajomego, Krzyśka, by pełnił rolę „faceta do towarzystwa” na oficjalnym przyjęciu. Oboje najpierw zjedli kolację ze znajomymi, a potem poszli potańczyć do jednego z warszawskich klubów.– Tak, piliśmy – przyznaje dziewczyna. – Byłam nieźle wstawiona, ale film mi się nie urwał, o nie...Było już dobrze po północy, lokal zamykano i Krzysiek zaproponował, by przenieśli się do niego, bo ma wolną chatę. Znów był alkohol i tańce... Zaczęli się całować. – Powiedziałam mu wprost, że oprócz pocałunków nie ma co liczyć na więcej – opowiada Alicja. – „OK”, usłyszałam, ale jego pieszczoty były coraz bardziej natarczywe. W końcu przewrócił dziewczynę na tapczan i przygniótł swoim ciałem. – Nie chcę. Przestań, powiedziałam do niego łagodnie (dziś dziewczyna wyrzuca sobie, że zbyt łagodnie). Ale zignorował moje słowa i pomimo wszystko wszedł we mnie. Zastygłam w bezruchu i starałam się nic nie czuć, dopóki... nie było po wszystkim – nawet dziś, po latach, na wspomnienie tamtej nocy w oczach Alicji pojawiają się łzy. Gdy Krzysiek zasnął, dziewczyna wymknęła się z mieszkania. Wróciła do siebie z nieprzyjemnym uczuciem, że nie ma pojęcia, co robić, czy komuś o tym powiedzieć i czy to była jej wina. Dla niej był to gwałt – nie chciała przecież uprawiać seksu z Krzyśkiem – ale nie była pewna, czy... inni ludzie też tak by to nazwali.

Szara strefa

Krótka znajomość, źle odczytane sygnały, alkohol, czasem narkotyki. W końcu niechciany seks. Statystyki podają, że w Polsce jest zgłaszanych około 2000 gwatłów rocznie – to zaledwie czubek góry lodowej... Czy można w jej skład wliczyć doświadczenie, którego uczestnikiem stała się Alicja? Z pewnością tak, a Amerykanie ukuli nawet dla niego specjalną nazwę – „szary gwałt”, co oznacza seks, do którego dochodzi gdzieś pomiędzy przyzwoleniem a odmową. U nas nie ma takiego określenia. Gwałt to gwałt. Bez względu na to, czy facet umówił się wcześniej z dziewczyną na randkę, czy zaatakował ją znienacka w ciemnej ulicy. Wielu ekspertów jest zdania, że tak naprawdę „szary gwałt” (dla wygody trzymajmy się tego określenia w naszym tekście) często jest konsekwencją dzisiejszej kultury podrywu. Co to oznacza? Dużo imprez i flirtu, mnóstwo alkoholu i, paradoksalnie – wynikająca z pomysłu równouprawnienia – idea, że kobiety mogą być w sprawach seksu tak samo śmiałe i żądne przygód jak mężczyźni. Jak to się dzieje, że coś, co jest źródłem naszej pewności siebie, staje się dla nas niebezpieczne i upokarzające?

Zatarte granice

Często zdarza się, że kobiety obwiniają same siebie o to, co się stało. Myślą wtedy: „Gdybym nie poszła na tę imprezę, to nie znalazłabym się u niego w mieszkaniu” albo: „Gdybym nie miała takiej skąpej bluzeczki i nie zaczepiła tamtego kolesia...”.

24-letnia Aldona, świeżo upieczona absolwentka uniwersytetu warszawskiego, doskonale rozumie, dlaczego kobieta, która znalazła się w tarapatach, może po fakcie mieć pretensje do siebie. Będąc na drugim roku, na studenckiej imprezie w jednym z akademików, spotkała kolegę. Pili, flirtowali, a potem on zaprosił ją do swego mieszkania. Tam przez chwilę się całowali, potem zrobiło się jeszcze goręcej, aż Aldona zorientowała się, że facet ściąga z niej bieliznę i wchodzi w nią. Była pijana, ale – jak twierdzi – na tyle przytomna, żeby powiedzieć „nie”. Kiedy jej protesty zostały zignorowane, zamarła, a on kontynuował stosunek. Kiedy skończył, ubrała się. Zanim wyszła, zmusił ją do pożegnalnego uścisku.– Wiedziałam, że stało się coś złego, ale wówczas nie nazwałam tego gwałtem – wspomina dziewczyna. Aldona nie mogła przestać zadawać sobie pytań w rodzaju: „Dlaczego nie krzyczałam?”, „Dlaczego z nim nie walczyłam?” I... nigdy nie wniosła oskarżenia przeciwko napastnikowi.

Ale o co chodzi?

Okazuje się, że w „kulturze podrywu”, stwarzającej równe szanse obu płciom, facet często bywa równie zdezorientowany jak jego partnerka. – Zdarzało się, że panna mówiła mi: „Nie uprawiam seksu na pierwszej randce”. Ja na to: „Nie ma sprawy, szanuję to. Ale mogę się z tobą trochę pobawić?”. Laska się zgadza, a potem tak się nakręca, że mówi: „Zróbmy to”. To najgorszy moment. Czy teraz to ja mam powiedzieć „nie”? – pyta 30-letni Jarek, pracujący w jednej z rozgłośni radiowych. A 25-letni Bartek, grafik, dodaje: – Mam wrażenie, że dziewczyna nie mówi „tak”, bo jest nieśmiała. Gdy dochodzi do „akcji”, w końcu się rozkręca i jest OK, choć, że tak powiem, na początku pozwolenia nie było...

Alkohol szkodzi

Te pisane przez życie scenariusze dodatkowo komplikuje alkohol, który niemal zawsze jest częścią historii. Amerykanie przeprowadzili badania  na studentkach college’u i stwierdzili, że niemal ¾ ofiar gwałtu było nietrzeźwych w momencie zdarzenia. Ta sama prawidłowość zdaje się dotyczyć również nieco starszych, dwudziestokilkuletnich kobiet. Dlaczego? – W tym wieku samoocena kobiety zależy od jej doświadczeń z mężczyznami, a jednym ze sposobów na uporanie się z tym towarzyskim stresem jest zapijanie go lub zagłuszanie narkotykami – twierdzi dr Robi Ludwig, psychoterapeuta z Nowego Jorku. Alkohol jest największym „sprzymierzeńcem” gwałciciela i „okolicznością łagodzącą” w ewentualnym procesie przed sądem. – Jeżeli kobieta jest pijana lub w inny sposób niezdolna do podjęcia świadomej decyzji, wtedy mężczyzna, który uprawia z nią seks, bez wątpienia dopuszcza się gwałtu. A kiedy okoliczności zdarzenia obejmują picie alkoholu bądź zażywanie narkotyków, trudno udowodnić ten gwałt w sądzie, bo ofiara albo nie pamięta, czy zgodziła się na seks, albo w ogóle była nieprzytomna, a mężczyzna twierdzi, że się zgodziła – wyjaśnia Brett Sokolow, prawnik specjalizujący się w przestępstwach seksualnych.

Przez wiele miesięcy ubiegłego roku Ameryka ekscytowała się przypadkiem 20-letniej kadetki z Akademii Marynarki Wojennej. Dziewczyna oświadczyła, że została zgwałcona przez uczelnianego gwiazdora futbolu, Lamara S. Owensa Jr. Wniosła oskarżenie i w lipcu 2006 r. podczas procesu przed sądem wojskowym powiedziała, że piła alkohol i pamięta bardzo niewiele aż do chwili, kiedy w środku nocy obudziła się w swoim łóżku, podczas gdy Owens odbywał z nią stosunek. Owens zeznał, że kobieta zaprosiła go do swojego pokoju w trakcie rozmowy przez internet i że po krótkich pieszczotach zaczęli uprawiać seks. Po dwóch minutach partnerka przestała reagować i Owens opuścił jej pokój. Kobieta zeznała, że nie pamięta wysyłania wiadomości do mężczyzny. 

Toksykolog powołany przez obronę stwierdził, że poziom alkoholu we krwi młodej kobiety wskazywał, iż znajdowała się w stanie upojenia, co oznacza, że mogła nie być zdolna, by wyrazić zgodę na seks. Niemniej jednak zarzut gwałtu przeciwko Owensowi został oddalony, ponieważ pięciu oficerów wchodzących w skład sądu wojskowego uznało, że dowody wskazują na to, iż kobieta zaprosiła oskarżonego do pokoju. W trakcie zeznań gwiazda futbolu miała ponoć powiedzieć, że to, co się stało, to nie był gwałt, tylko „nieudany seks”.

Konsekwencje

Psychologiczne skutki „szarego gwałtu” mogą trwać latami.– Wciąż wpadam w panikę, kiedy w czasie pieszczot partner leży na mnie i przyjmuje taką pozycję, że czuję się unieruchomiona, nawet jeżeli tylko się całujemy – przyznaje Alicja. – Raz zdarzyło się nawet, że uderzyłam faceta, który bez żadnych złych zamiarów przykrył mnie swoim ciałem. Niektóre młode kobiety – ofiary „szarego gwałtu” – po takich przejściach przestają pracować, porzucają szkołę, nabywają niezdrowych nawyków żywieniowych, zaczynają brać narkotyki albo próbują popełnić samobójstwo. Inne mogą zacząć szybko, wręcz histerycznie, poszukiwać nowych partnerów seksualnych. Uważają, że mogą w ten sposób udowodnić, że gwałt nie odcisnął na nich żadnego piętna. Jak zatem nie stać się ofiarą, nie rezygnując przy tym z prawa do seksualnej niezależności? Wielu psychologów uważa, że pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie niebezpieczeństw nieodłącznie związanych ze swobodnym podejściem do randek i przypadkowego seksu. 28-letnia Sabina, specjalistka od public relations, stara się odnaleźć w swoim życiu złoty środek. – Jeśli decyduję się wyjść z baru z jakimś facetem, stwarzam tym samym możliwość, że coś może pójść nie tak – mówi otwarcie. – Ten prosty fakt muszę sobie wbić do głowy jak każda inna uczestniczka „kultury podrywu”. Owszem, można uprawiać bezpieczny seks. Owszem, można uprawiać przygodny seks bez zobowiązań. Pójść z nowo poznanym facetem do jego mieszkania. Ale takie zachowanie niesie ze sobą ryzyko. I trzeba mieć tego całkowitą świadomość.     

ZOBACZ TAKŻE: Była molestowana w autobusie, ale to co zdarzyło się później było gorsze…

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Jutro nam za nie podziękujesz ;)
F...
Jutro nam za nie podziękujesz ;) Fot. iStock

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama