Reklama

Prawdziwe życie: "Według policji zostałam zgwałcona przez brak ostrożności"

Prawdziwe życie: "Według policji zostałam zgwałcona przez brak ostrożności" Prawdziwe życie: "Według policji zostałam zgwałcona przez brak ostrożności" fot. iStock

Maja Ross

19sierpnia2016

Nie możemy w to uwierzyć...

"Zemsta porno to pojęcie zdefiniowane przez rząd jako "udostępnianie prywatnych materiałów seksualnych - zarówno zdjęć lub filmów - innej osoby bez jej zgody w celu spowodowania wstydu i cierpienia". Brzmi to dość jednoznaczne, przystępnie do zrozumienia. Ale kiedy doświadcza się tego na własnej skórze, to o wiele lepiej się to rozumie. Ale zacznijmy od początku. Byłam w związku z Robem, około 3 miesiące. Poznaliśmy się dzięki naszemu wspólnemu znajomego, gdy miałam 19 lat, a on 23. Mieszkaliśmy dość daleko od siebie, więc większość naszych rozmów odbywało się na Facebooku. Któregoś razu przyłapałam go na tym, jak wychodził z hotelu z dziewczyną wyglądającą jak typowa prostytutka. Szli obejmując się i całując. Nie zrobiłam z tym nic, nie wiem dlaczego. Chyba dlatego że byłam zakochana. Raz, po kłótni zagroził, że popełni samobójstwo, wysyłając mi zdjęcie garści pigułek. Już wtedy wiedziałam, że błędem było wiązanie się z nim. Jego notoryczne kłamstwa i manipulacje się nasiliły, a były coraz bardziej dziwaczne. Byłam wyczerpana, i czułam się zdradzona, więc odeszłam. Wtedy zaczęły się wszystkie moje problemy. Groźby, 20 połączeń od nieznanego numeru, setki wiadomości. Kiedy przypadkiem spotkaliśmy się w domu naszego pewnego wspólnego znajomego na imprezie zaciągnął mnie do sypialni jego rodziców i zmusił mnie do seksu grożąc, że jeśli odmówię spali dom lub zabije moją rodzinę. Mimo, że był pijany, podporządkowałam mu się, bo wiedziałam do czego jest zdolny. W pewnym momencie, kiedy przycisnął mnie do łóżka zobaczyłam, że kieruje w moją stronę swój telefon z włączoną lampą błyskową. Próbowałam się wyrwać, ale zbyt mocno mnie trzymał. Kiedy skończył rzucił we mnie moimi rozerwanymi na pół majtkami i powiedział, że pożałuje tego, że go zostawiłam. Kiedy wróciłam do domu wszystko mnie bolało i nie mogłam powstrzymać łez. Nie sądziłam, że będzie jeszcze gorzej. Tydzień później, gdy przeglądałam Twittera, zobaczyłam coś dziwnego. Dostałam powiadomienie, a tam moje zdjęcie na którym jestem naga, a obok leżą majtki które zostały mi zdjęte siłą. Można śmiało powiedzieć, że byłam sparaliżowana ze strachu, i w tym czasie po prostu nie mogłam zrozumieć, co się dzieje... Kiedy otrząsnęłam się z szoku, wiedziałam, że mam dowód, z którym mogę iść na policję. Najgorsze było to, że zdjęcie było ciągle udostępniane i komentowane ("Ale dzi*ka", "trzeba było ją porządnie wy*uchać, zasłużyła sobie", "Co to za pasztet?" itd.). Czułam, że z każdym następnym komentarzem moje serce się zapada. Kiedy dotarłam na policję, poprosili mnie o wszystkie istotne szczegóły. Policjant zapytał mnie, jak długo byliśmy razem. Kiedy powiedziałam, że były to tylko 3 miesiące, zapytał "Dlaczego w takim razie miał zdjęcie, na którym wyraźnie widać twoją twarz?". Nie rozumiał chyba co do niego mówiłam. Nagle to, że on mnie zgwałcił, a podczas tego zrobił mi zdjęcia nie miało już żadnego znaczenia. Po prostu powiedział: "Powinnaś być bardziej ostrożna". Na gwałt według funkcjonariusza było zbyt mało dowodów, ale kiedy postraszył Roba aresztem za udostępnianie moich nagich zdjęć byłam pewna że to koniec. Dwa miesiące później, poznałam mojego obecnego partnera. Byłam bardzo szczęśliwa i zaczynałam odbudowywać swoje życie. Rob jednak miał inne plany. Chciał ukarać mnie za to, że znalazłam sobie kogokolwiek innego niż on. W obrzydliwie znanym scenariuszu, zalogował się na Twitterze i wrzucił do sieci - tym razem filmik, który nagrał w momencie kiedy brutalnie mnie gwałcił. Jednak w odróżnieniu od poprzedniego razu, nie byłam zdenerwowana: Byłam wściekła. Po raz kolejny poszłam na policję. Tym razem zrobili jeszcze mniej w mojej sprawie. Powiedziano mi, że "Cyber przestępczość nie jest priorytetem ich pracy, i że mogą zareagować dopiero kiedy on rzeczywiście zacznie robić mi krzywdę fizyczną." Policja nie uważała gwałtu za krzywdę fizyczną? Najwyraźniej. Jak się później okazało - funkcjonariusz, który prowadził moją sprawę był dobrym przyjacielem Roba. Ja jednak nie miałam siły na dalsze oskarżanie i dochodzenie sprawiedliwości. Teraz bardzo tego żałuję. Kiedy poszłam na studia, znalazłam jakąś dorywczą pracę, a mój związek się rozwijał - dowiedziałam się, że Rob ma nową ofiarę. Nie wiedziałam oczywiście nic więcej, ale jedyne co było dla mnie ważne, to że miałam ogromne szczęście, że udało mi się od niego odejść. Przykro mi tylko, że będzie cierpieć przez niego jakaś inna kobieta."

 

Mamy dla ciebie radę. Nie powinnaś mieć absolutnie żadnego wstydu, bo jeśli spotkała Cię taka sytuacja, to TY jesteś ofiarą i żaden organ ścigania nie ma prawa zbagatelizować twojego problemu. Znajdź w sobie siłę i pokaż wielu innym kobietom, że mamy siłę przeciwstawić się KAŻDEJ przemocy. 

 

* Imiona zostały zmienione.

 

 

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Catherine Zeta-Jones i Michael Doug...
Catherine Zeta-Jones i Michael Douglas to jedna z najsłynniejszych par w Fabryce Snów. Poznali się w 1998 r. na Festiwalu Filmowym w Deauville i od tamtej pory - mimo kryzysów - są nierozłączni...

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama