Reklama

Tylko u nas! Wywiad z Katarzyną Michalak!

Tylko u nas! Wywiad z Katarzyną Michalak! Tylko u nas! Wywiad z Katarzyną Michalak!
07października2016

Jej bestsellerową książkę 'W imię miłości' kupisz razem z najnowszym numerem Cosmopolitan!

Najnowszy, listopadowy numer Cosmopolitan razem z książką Katarzyny Michalak "W imię miłości" kupisz w cenie 7,99zł.

Jesteś jedną z najpopularniejszych pisarek w Polsce. Jaki jest przepis na dobrą książkę?

Co osoba, to inna byłaby odpowiedź, więc powiem, co to znaczy dla mnie "dobra książka". Ja czytałam i czytam dużo, tematykę tak różną, że łatwiej byłoby powiedzieć, czego nie czytam. Od dramatycznej biografii więźnia X Pawilonu, do pięknej powieści romantycznej. Wszystkie te książki łączy jedno: są ciekawe. Wciągają od pierwszej strony i nie puszczają aż do ostatniej. Gdy książka zaczyna mnie nudzić, nie "męczę jej", tylko oddaję do biblioteki. Szkoda mi czasu na nudę z książką.

Nie można o Tobie powiedzieć, że piszesz tylko literaturę kobiecą. W swoim dorobku masz także książki sensacyjne, a nawet fantasy. Skąd taka wszechstronność?

Jak wspomniałam: interesuje mnie wszystko, co ciekawe. Gdy tylko usłyszę lub przeczytam jakieś hasło np. wielki zderzacz hadronów, natychmiast muszę wiedzieć, co to jest. Dlatego też mogę poruszać w moich powieściach wiele tematów, bo o wielu ciekawych rzeczach wiem i wiele ciekawych umiejętności zdobyłam, czasem specjalnie dla potrzeb pisanej powieści (np. poprosiłam zaprzyjaźnionych policjantów, by mnie skuli i zamknęli w areszcie, by poczuć emocje tak potraktowanej bohaterki). Jeśli mam więc nastrój na pogodną komedię romantyczną, która się dobrze kończy, to piszę "Poczekajkę", jeśli chcę sobą i Czytelnikiem emocjonalnie wstrząsnąć, piszę dramatyczne "Nie oddam dzieci!", jeżeli chcę uciec w inny świat, wracam do fantasy, a jeżeli Wydawca postawi mi wyzwanie: napisz erotyk z sensacją w tle, podejmuję to wyzwanie, bo jestem ambitna i tak się rozpędzam, że piszę potem jeszcze tom drugi. (śmiech)

Mieszkasz z rodziną na wsi, to brzmi jak spokojne życie... skąd więc czerpiesz inspirację?

Mieszkam z młodszym synkiem w malutkim domku w niewielkiej wsi, gdzie dookoła panuje tak wspaniała cisza... że czasem wyłączam lodówkę, by nawet ona tej ciszy nie zakłócała. Równie kojąco wpływa na mnie szum oceanu. W Australii, gdzie spędziłam niedawno osiem miesięcy, mieszkałam właśnie nad oceanem i godzinami mogłam wpatrywać się w fale... Ale to, że mój adres zameldowania jest: mała wieś, gdzieś na Mazowszu, nie znaczy, że jestem taka nudna i spokojna! Ja potrafię uprzedzić rodzinę, że wyjeżdżam, podrzucić synka dziadkom i nazajutrz jestem na drugiej półkuli. Pakowanie się zajmuje mi pół godziny i naprawdę trudno czasem za mną nadążyć. Miałam bardzo ciekawe i pełne wrażeń życie. Pełne inspiracji. Pomysłów na książki - już zapisanych, z tytułami i pierwszymi rozdziałami - mam tyle, że życia mi nie wystarczy, by je wydać. Można więc wieść spokojne sielskie życie i nagle... być zupełnie kim innym, zupełnie gdzie indziej. Kocham tę możliwość!

Masz jakiś swój ulubiony rytuał bez którego nie wyobrażasz sobie udanego dnia?

Ostatnio, gdy wróciliśmy z synkiem z Australii, mamy taki rytuał, przywieziony stamtąd, bo do tej pory pisałam tylko w nocy, gdy dziecko spało, a odsypiałam w dzień, gdy było w przedszkolu. Teraz co wieczór ja wyciągam laptop i zaczynam pracować, synek wyciąga kredki, flamastry i kartki papieru (albo małe koperty, bo nie wiem dlaczego tam dzieci rysowały na małych kopertach) i zaczyna tworzyć swoje rysunkowe historie. Tak sobie jesteśmy razem, pracując ramię w ramię w tej wspaniałej ciszy, w miękkim świetle dwóch nocnych lampek. Cudowne chwile. Niezapomniane.

 

 

Wiele osób porównuje "W imię miłości" do "Ani z Zielonego Wzgórza" - książki, którą uwielbia chyba każda mała dziewczynka. Czy twoja książka rzeczywiście jest podobna?

Powstała z zupełnie innych powodów, ale rzeczywiście zaczęłam ją podobnie do - ukochanej również przeze mnie "Ani z Zielonego Wzgórza". Inspiracją był program, który mną wstrząsnął, o siedmioletnim chłopcu z brazylijskich slumsów, który - osierocony przez rodziców - utrzymywał siebie i czteroletniego brata. Pomyślałam (spłakana po tym reportażu) ile siły mają dzieci. Jaką wolę przeżycia. Ile potrafią unieść tylko dlatego, a może dzięki temu, że nie wiedzą tego, co dorośli: możesz się poddać. Wpaść w depresję albo alkoholizm, uciec od rodziny i życia, zniknąć bez słowa. Dziecko walczy o tych, których kocha do końca. I o takim dziecku, dzielnej małej Ani Krasce, zapragnęłam napisać...

Daniel Steel mieszka w pięknym pałacu. Ciebie nazywa się Polską Daniel Steel. Czy w Polsce też można zostać pisarką-milionerką?

Bardziej przypadło mi do gustu porównanie do Nory Roberts, bo Danielle Steel jest jednak pisarką romansów, a ja mam "szerszy repertuar", coraz mniej romansu, a coraz więcej poważnych problemów społecznych pojawia się w moich książkach. Najnowsza "Leśna Polana" jest miejscami naprawdę mocna i bardzo prawdziwa, gdy mierzę się wraz z moimi bohaterami z ubecką bestią katującą więźniów w słynnym X Pawilonie na Rakowieckiej. Zaś wracając do Danielle Steel i jej pałacu... Cóż... Ja mieszkam obecnie w domku, który mógłby być co najwyżej budką na narzędzia przy pałacu Danielle Steel. (śmiech) Mam zupełnie inne priorytety i inne cele, na które wydaję pieniądze. Pobyt w Australii był bardzo kosztowny, a polski pisarz, nawet najpopularniejszy w kraju, wydaje jednak nie miliony każdego tytułu, a kilkadziesiąt tysięcy. Zamierzam jednak to zmienić. Po ukończeniu leśnej trylogii zajmę się powieścią w realiach międzynarodowych i zostanie ona wydana najpierw po angielsku. Może więc za kilka lat zamienię moją budkę na pałac? (śmiech)

Z wykształcenia jesteś weterynarzem. Dlaczego postanowiłaś zostać pisarką?

Po drodze byłam jeszcze zarządcą nieruchomości. Miałam własną firmę, zatrudniałam pracowników etatowych i podwykonawców, byłam country managerem dużej międzynarodowej korporacji, negocjowałam milionowe kontrakty w imieniu moich pracodawców... Po weterynarii zrobiłam też studia podyplomowe - marketing i zarządzanie, niezliczone kursy, bo lubię dużo umieć i wiedzieć: kurs aranżacji wnętrz, kurs księgowości, kurs aranżacji ogrodów, nawet witrażownictwem się też interesowałam. Nauczyłam się samodzielnie trzech profesjonalnych programów do montażu filmów, dwóch programów graficznych i jednego do miksowania muzyki. Tak więc zainteresowania mam naprawdę... zadziwiająco różne. Ale weterynaria i pisarstwo były moimi powołaniami od dzieciństwa. Od najmłodszych lat albo leczyłam zwierzątka, albo pisałam książki. Skończyłam jedną wielką przygodę, jaką była weterynaria i po przerwie na zarządzanie, odnalazłam swoją drugą pasję: pisarstwo.

Czy bohaterki twoich książek mają jakieś twoje cechy?

W każdej książce jest cząstka mnie, mojej przeszłości - dobrej albo złej, moich emocji. Na szczęście Czytelnicy nie wiedzą, co jest prawdą o mnie, co fikcją literacką (śmiech). Ale to nie jest tak, że nadaję bohaterce, czy bohaterowi jakieś moje cechy. Ja staję się nim albo nią (albo wieloma bohaterami równocześnie, bo przecież moje powieści są wielowątkowe) i odkrywając ich historię, zadając pytanie: dlaczego ona/ja taka jest/jestem przejmuję na czas pisania jej, czy jego cechy. To jest bardzo dziwne, ale też niesamowicie uwiarygadnia postać, bo otwieram plik, "wchodzę" w powieść i jestem Gabrysią, Janką, czy Łukaszem. Mówię i myślę jak oni, poruszam się jak oni, robię to, czego bym sama w realnym życiu nigdy nie zrobiła. Na szczęście zamykam plik i wracam do siebie. Staję się tą samą, zwyczajną - chociaż czasem zwariowaną - Kasią Michalak, mamą dwóch chłopców, mieszkającą gdzieś na cichej, mazowieckiej wsi...

 

 

Zapraszamy do konkursu, w którym możesz wygrać najnowszą książkę z autografem Katarzyny Michalak "Leśna polana"!

 

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Oto 6 książek, które polecam...
Oto 6 książek, które polecamy na długie jesienne wieczory ;) Fot. Instagram @heygiulie

Polecamy również

Skomentuj
Reklama
Reklama

Najpopularniejsze

Reklama